Lista blogów » All I need is love and great shoes

Pielęgnacja twarzy - aktualizacja

Zobacz oryginał
W połowie maja pisałam Wam na instagramie i facebooku, że zmieniłam całkowicie swoją pielęgnację twarzy. Wybrałam się do nowego dermatologa, kupiłam masę kosmetyków i zaczęłam leczenie. Głównym problemem było przesuszenie skóry, która broniąc się zaczęła produkować mnóstwo niedoskonałości, raz była sucha, raz się przetłuszczała, nic nie chciało się goić. Dostałam zakaz stosowania czegokolwiek mocno oczyszczającego (np. żele z drogerii), a przez pierwsze dwa tygodnie musiałam nawilżać skórę w ogromnych dawkach. Minęły prawie dwa miesiące więc opowiem Wam dzisiaj jak wszystko wygląda, co się sprawdziło, a co nie. 

1.jpg

Mam skórę mieszaną, ale w zależności od pory roku i innych czynników przeistacza się ona w odwodnioną i wrażliwą (nie suchą - odwodnioną!) Najprostszym testem jaki możemy wykonać żeby określić swój typ skóry jest jej obserwacja. Powiem Wam jak ja to zrobiłam. Na noc nie nakładałam żadnych kosmetyków, rano spoglądając w lustro od razu było widać, że skóra jest mieszana, strefa T była pokryta sebum, policzki suche. W zależności jednak od stosowanych kosmetyków, warunków pogodowych, hormonalnych, etc. moja skóra trochę się zmienia. Trzeba pamiętać (i będę to powtarzać jak mantrę) że każda skóra, nie ważne czy sucha czy tłusta, potrzebuje nawilżenia. 


2.jpg

Pielęgnacja skóry mieszanej jest trochę kłopotliwa, musimy zadbać zarówno o części suche (te bez zaskórników, skłonne do podrażnień) i o partie tłuste (rozszerzone pory, zaskórniki, nadprodukcja sebum, niedoskonałości)


3.jpg

Pierwszym kosmetykiem "bazą" w mojej pielęgnacji jest emulsja micelarna Cetaphil. Jestem z niej najbardziej zadowolona, kończę już drugie opakowanie. Tą emulsją zmywam makijaż twarzy, oczu, drugą dawką dokładnie oczyszczam. Cetaphilu używam bez wody, co na początku było dużym problemem, ciągle miałam wrażenie nie domycia skóry, jednak była to tylko kwestia przyzwyczajenia. Skóra po użyciu tego produktu wygląda cudownie - jest błyszcząca, nasycona, nawilżona, niedoskonałości są zmniejszone, a skóra staje się bardziej treściwa i mięsista (tak jak dobrej jakości bawełna, a nie chińskie badziewie). 


8.jpg

Drugim kosmetykiem jest tonik, który dokupiłam już sama, bo zauważyłam, że brakuje w pielęgnacji czegoś kwaśnego (nasza skora ma odczyn kwaśny 5,5 pH). Nie reagowałam dobrze przeskakując od razu z emulsji Cetaphil do kremu  z kwasem, potrzebowałam jakiegoś etapu przejściowego. Preparaty myjące czasem mogą mieć odczyn zasadowy, przez co zmieniają nasz naturalny odczyn skóry, z kolei ta "zasadowość" negatywnie wpływa na skuteczność kwasów. Ostatnio czytałam, że większość preparatów do oczyszczania skóry (w tym Cetaphil) powinny mieć neutralne pH więc kwasy możemy aplikować bezpośrednio po umyciu buzi. Moja skóra jednak na gwałt potrzebowała czegoś jeszcze. Tonik okazał się strzałem w dziesiątkę. Należy pamiętać, że nie służy tylko do oczyszczania skóry, ale do jej tonizowania. Nadaje odpowiednie pH, odświeża, ułatwia wchłanianie się substancji aktywnych w kremie, który później nakładamy na twarz. Ten z Ziai jest świetny, przyjemnie odświeża, domywa zanieczyszczenia, zapewnia uczucie chłodu i dla mnie jest kosmetykiem niezbędnym. Nie uczulił, jest tani i ogólnodostępny.  


4.jpg

Kremem "na ratunek" był Pharmaceris X, łagodząco regenerujący krem do twarzy i ciała po radioterapii. Stosowałam go na dzień i na noc przez dwa tygodnie, później odstawiłam i włączyłam krem z kwasem. Jest to krem polecany do skóry po zabiegach chirurgicznych i onkologicznych, skóry osłabionej, podatnej na urazy, ze skłonnością do uczuleń i zaczerwienień. Dobrze wpłynął na moją wymęczoną, osłabioną i odwodnioną skórę, odbudował zniszczony naskórek, pozbyłam się odwodnienia skóry i efektu suchości, wyrównała się także produkcja sebum. Ukoił moją wymordowaną skórę i przyniósł ulgę. Jest tłusty więc raczej nie stosowałabym go na dłuższą metę, ale tak czy siak byłam z niego bardzo zadowolona.

5.jpg

Krok trzeci (po tym jak odstawiłam krem Pharmaceris X) to krem z kwasem, którego bałam się jak diabeł święconej wody. Kwasy źle mi się kojarzyły, z czymś mocnym, drastycznym, czymś co wypali mi twarz, unikałam ich jak ognia. Partie tłuste  mojej skóry, te najbardziej zanieczyszczone potrzebowały jednak złuszczenia martwego naskórka. Skóra tłusta ma grubszą warstwę rogową i czasami nie radzi sobie ze złuszczaniem, staje się gruba, szara, powstają niedoskonałości. Krem z Pharmaceris z 5% kwasem migdałowym (kwas dosyć delikatny) miałam stosować tylko na noc, miałam również ograniczyć peelingi mechaniczne czy enzymatyczne, nie można bowiem przedawkować z procesem złuszczania, który zapewnia nam kwas. Już na samym początku stosowania zauważyłam duża poprawę w kondycji skóry, niedoskonałości zaczęły się goić, budząc się rano miałam skórę nawilżoną, jednolity koloryt, zwężone pory. Kwas migdałowy należy do grupy kwasów AHA, a w naturze występuje w gorzkich migdałach. Krem z Pharmaceris stosuje nieprzerwalnie od 1 czerwca, czyli ponad miesiąc i naprawdę widzę efekty. Oczywiście musiałam przejść przez fazę kilkudniowego wysypu, ale to normalne w przypadku mojej skóry, która zawsze reaguję tak na nowy krem. Pryszcze pojawiły się na kilka dni, szybko się zagoiły i teraz jest już ok. 


5a.jpg

Krem z kwasem ułatwił złuszczanie komórek martwej warstwy rogowej naskórka, ale przy tym nie podrażnił partii suchych. Koloryt i struktura cery bardzo się poprawiła, na światło dzienne wyszła bowiem nowa warstwa naskórka, cera stała się jędrna i miękka. Zauważyłam też dużą poprawę w nawilżeniu skóry, a co za tym idzie elastyczność i ujędrnienie. Kwasy AHA mają również właściwości antybiotykowe i antybakteryjne - bardzo szybko zlikwidowały bakterie przez co skóra szybko radziła sobie z niedoskonałościami. Drugą i bardzo znaczącą zmianą jaką zauważyłam było zwężenie porów przez co skóra ma gładką powierzchnię, nastąpiło również lekkie rozjaśnienie przebarwień. Po Cetaphilu to właśnie z tego kremu jestem najbardziej zadowolona, kończę powoli jedną tubkę, na jesień zaopatrzę się w kwas z troszkę wyższym stężeniem 10%, bo podobno zdolność kwasów AHA do złuszczania obniża się z czasem ich stosowania więc trzeba wprowadzić małe zmiany. Aha i przy stosowaniu produktów z kwasami pamiętajcie o ochronie przeciwsłonecznej!

6.jpg

6a.jpg

Krem na dzień, jaki stosuję (matko ile tego jest...) to ten, który poleciłyście mi na facebooku. I dziękuje Wam za to! Krem matująco nawilżający 25+ Ziaja spisuję się rewelacyjnie. Jest idealny jako lekki krem na dzień, świetny pod makijaż, błyskawicznie się wchłania i ślicznie pachnie. Utrzymuje nawilżenie skóry, gorzej jest trochę z efektem matu, który jest delikatny, jednak dla mojej mieszanej skóry wystarczający. Nie zapchał mojej cery, nie wywołał wysypu, nie podrażnił. Może nie jest z gatunku kremów cudotwórców, ale naprawdę działa bardzo dobrze. Jak na krem za niecałe 10zł należy mu się 5 z plusem.  


sk%C3%B3ra.jpg

Tak wygląda moja aktualna pielęgnacja, z której jestem baaaardzo zadowolona. Pozbyłam się niedoskonałości, mam promienną skórę, która nie sprawia mi już tylu problemów. 


Ściskam! 

J. 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.