Lista blogów » aschaaa
Peru, Cusco
Zobacz oryginał sob., 01/08/2015 - 20:30Uff, jest 3.05.2015 - Europa już dawno śpi, a my dopiero lądujemy w Limie. Fajne uczucie przezywać jeden dzień dwa razy. Wylot z Madrytu w kierunku Ameryki Południowej mieliśmy w prawdzie w godzinach popołudniowych, ale z powodu przesunięcia czasu lądujemy w stolicy Peru dopiero ok. 19.30. Przed wyjazdem zarezerwowaliśmy jedną noc w hostelu Limie, bo koleżanki z pracy mnie postraszy, ze tam strasznie niebezpiecznie, taksówki nie zatrzymują się na czerwonym świetle, tylko ze strachu przejeżdżają, zabijają ludzi na ulicach i nie wiadomo co jeszcze.... Zresztą w intrenecie tez się roi od różnych opowieści… Na lotnisko miał czekać na nas taksówkarz, którego tez zamówiliśmy rezerwując hotel. Chłopak się trochę spóźnił - dobre kilkanaście minut, ale jest, znalazł się! Teraz tylko do hostelu, szybki prysznic, wymiana kilku podróżniczych mądrości z Polakami spotkanymi w hotelu i do spania. Jutro rano czeka nas lot do Cusco!
Długo się zastanawialiśmy jak to zrobić z tymi lotami, czy lepiej zostać w Limie czy lecieć od razu do Cusco. Bałam się, ze różnica wysokościowa może być dla organizmu szokiem. Jak się okazało nasze organizmy zniosły te zmianę bardzo dobrze, ja miałam lekkie migreny (które normalnie tez miewam), a Pecie nic nie dolegało. Zdecydowaliśmy się mimo wszystko na lot następnego dnia, jako że Limy i tak nie chcieliśmy oglądać. Rano właściciel naszego hostelu w Limie przygotował dla nas śniadanie - bulka, dżem, masło orzechowe, jakiś owoc i woda. Na lotnisku oddajemy bagaże, pamiątkowe zdjęcie z plecakami dla Mamy i Taty i możemy lecieć!
Po przylocie zamieszanie, nie ma naszych bagaży, masa ludzi, ktoś krzyczy, inni biegają w prawo i lewo. Wreszcie udaje nam się wyjść z płyty lotniska z naszym bagażem w jednym kawałku J Peta zdecydował się wziąć taksówkę z poza lotniska. Ja już panika, bo dalej mam w głowie opowieści o niebezpieczeństwach w taksówkach. Jadąc trzymam kurczowo nasze plecaki. Nocleg w Cusco zarezerwowaliśmy przez booking wieczór wcześniej siedząc w hotelu w Limie. Nie było ciężko znaleźć adres, a sam hoteli leży jakieś 10minut spacerkiem d centrum. Właściciel przesympatyczny, daje nam mapki miasta, mówi na co uważać i pyta czy mamy uczulenie na jajka, bo właśnie one są serwowane każdego dnia na śniadanie.
Zostawiamy wiec wszystkie rzeczy i idziemy elegancko zwiedzać. Jak widzicie na zdjęciach uliczki są mało zadbane, ale ludzie bardzo mili i życzliwi. Nie wiem czy wyciągać aparat z torby, czy lepiej mieć schowany. Wreszcie docieramy do Plaza de Armas. Główne miejsce spotkań wszystkich turystów przybywających do Cusco. Na placu dwa kościoły, fontanna, kilka ławeczek. Na około cos, co przypomina sukiennice w Krakowie - miejsce dla sklepów, małych knajpek i kawiarni. Ogonie cisza i spokój. Fajny klimacik.
Późnym popołudniem stwierdzamy, ze zahaczymy o dalsze tereny miasta, no bo ileż możesz siedzieć na Plaza de Armas. Przemierzymy uliczki wydłuż i wszerz aż lądujemy chyba na obrzeżach miasta - tam widzimy jak faktycznie żyją Peruwiańczycy! Kobiety w melonikach i poubierane na cebulkę siedzą na rogach ulic i sprzedają kukurydze, orzechy i inne wyroby. Ilość budek z pozabijanymi zwierzakami aż bila po oczach - najwięcej jest takich z kurczakami, którym zwisają łapy i głowy. Oglądamy targ warzywno-owocowy i siadamy na chwile na krawężniku obserwując ulice. Nie mam dużo fotek, bo Peruwiańczycy bardzo nie lubią być fotografowani. Twierdza, ze kiedy zostaje sfotografowana ich twarz, w przyszłym zżyciu ich dusza będzie krążyć i doznawać boleści... Musiałam to uszanować, wiec nie cudowałam i nie bawiłam się w paparazzi. Zresztą nie zapominajmy ze ja dalej mam stracha... wiec nie wiem czy ktoś mi czasem nie rypnie aparatu kiedy go wyciągnę :P
Po zachodzie słońca wracamy na plac główny porobić kilka zdjęć, a później już do hotelu. Rozmawiamy krótko z naszym gospodarzem i rezerwujemy u niego nocleg za 3dni. Kolejne dwie noce będziemy w Aquas Calientes. Wiecie co jest w Aquas Calientes?
Podczas postów z Indonezji napisałam Wam duże podsumowanie finansowe na blogu, teraz zrobię to trochę inaczej. pod każdym postem będzie się ukazywała mała tabelka z tym ile wydaliśmy i na co.
Maly przegląd podrózy:
- 04.05 -> lot Lima Cusco + zwiedzanie (ten post właśnie skończyłeś czytać)
- 01.05-03.05 -> Madryt i relaks przed wylotem do Ameryki Płd. (post możesz przeczytać TUTAJ)
Ceny:
- taxi Lima lotnisko - hostel w Miraflores - 50 Soli (rezerwacja przed przylotem do Ameryki Południowej)
- hostel w Limie - 1 noc - 86 Soli (pokoj dwuosobowy, bez śniadania z ubikacją i prysznicem na zewnątrz)
- taxi hostel w Miraflores - lotnisko Lima - 40 Soli (rezerwacja bezposrednio w hotelu)
- taxi w lotniska Cusco do centrum miasta - 15 Soli
- hotel Barrio Inca w Cusco - 53 Sole (pokój dwuosobowy, ze śniadaniem, ubikacja i lazienka na zewntarz)
Przelicznik:
100€ = 290 Soli
3,40€ = 10 Soli
10zl = 8,40 Sola
10 Soli = ok. 12zl
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.













































