Outfit #80 - I am horror writer, hell yeah!
Zobacz oryginał wt., 04/11/2014 - 15:46Raz na jakiś czas trafia się taki post, jak ten - całkowicie nieplanowany, bez specjalnie pod niego robionych zdjęć, ale niosący ładunek emocjonalny. Ładunek gigantyczny - emocji pozytywnych.
Powyższe fot.: Robert Rusik; dwa ostatnie (kwadraty): z mojego Instagrama; pozostałe zdjęcia: Grzegorz CieślewiczWczoraj miałam okazję gościć w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy w Zagórowie. Pełna relacja - wkrótce, na Rozkoszach Umysłu. Jak już będę w stanie wydusić coś więcej niż: ijaaaciękręcełoo! Bo w takim stanie aktualnie się znajduję - było bosko! Dopiero powoli próbuję wrócić do normalnej zombie-egzystencji.
Skoro spotkanie... to i stylówa musi być goodna. Szczególnie, że oprócz tematu oczywistego - literatury i tego co piszę - poruszyliśmy też kwestie ciuchowe. W takich chwilach budzi się w mojej głowie ten złośliwy chochlik, który mówi, że dwa blogi to rozmienianie się na drobne - ciągle jednak nie mam wizji jak je połączyć, by wilk był syty i owca cała. Tak więc: raz jeszcze zaproszę Was na pełną relację na Rozkosze Umysłu (wkrótce!), a teraz pogadam o ciuszkach!
Wszystko zaczęło się od butów... Typowe! Zachorowałam na ich punkcie jakiś czas temu (czasem się zastanawiam, czy moja miłość do obuwia nie zakrawa o szaleństwo). Błyszczące cudeńka na obcasie kusiły mnie z witryn w Mohito i jedyne co mnie powstrzymywało to zabójcza cena... Zgodnie z zasadą, że na swoje zachcianki nie wydaję więcej niż określoną kwotę, którą uważam za rozsądną - śliniłam się do nich, ale trzymałam twardo. Aż do piątku (tak, tak, te maleństwa są nowe w mojej szafie) - gdy gadając z przyjaciółką, zaczęłyśmy bredzić o ciuchach. O sukienkach, bucikach, bluzeczkach... No, same wiecie! I gdy zechciałam pokazać na ekranie komputera jak wygląda Błyszcząca Miłość Mojego Życia - wyświetliła się informacja o przecenie. Tylko tego dnia.
Spontaniczny babski wypad na zakupy - to lubię!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





