Outfit #62 - Heaven tonight
Zobacz oryginał pon., 26/05/2014 - 12:36
Ponoć w każdej bajce tkwi ziarnko prawdy... Moja bajka utkana jest z nici marzeń, piasku wspomnień i jednego Ziarna. Zabieram Was dziś do krainy Księżniczki Sylwii!
Dawno, dawno temu, za siedmioma Miastami, żyła Księżniczka Sylwia. Otoczona Dobrymi Wróżkami, spędzała dzieciństwo na zabawach z ukochanym Jednorożcem... Roześmiana goniła motyle, skakała z kwiatka na kwiatek i pływała z czarnymi łabędziami, zawsze w towarzystwie jednorogiego przyjaciela. Żyła beztrosko jak na księżniczkę przystało.
Ach! Co to był za widok, gdy na krzaku dzikiej róży przysiadała Rusałka Żałobnik, a oni, Księżniczka i Jednorożec, skradali się krok po kroku, by uchwycić ją w swe dłonie i kopytka... Księżniczka delikatnie stąpała, co w masywnych butach, które kochała - nie było łatwe. I gdy była o krok, jednym ruchem oplatała skrzydlatą istotę paluszkami, przykładała do ucha niczym pozytywkę i wsłuchiwała się w trzepot skrzydeł. Słyszeliście kiedyś ten magiczny dźwięk, który ponoć może burzyć krainy i tworzyć morza? Brzmi jak najpiękniejsza muzyka. Księżniczka to wiedziała.
Innym razem bawiła się z Jednorożcem w ganianego. Biegali po ogrodzie, a ona z dziecięcą naiwnością przywierała do ściany pastelowego pałacu. Oplatała swą twarz narzutką, która chroniła jej ramiona przed słońcem - i stapiała się z tłem. Wypowiadając zaklęcie stawała się niewidzialna, przenosiła do krainy kolorowych plam spod zamkniętych powiek. Jednorożec mógł szukać jej wtedy całymi dniami, więc zrezygnowany siadał pod jabłonią i wyciągał wiolonczelę. Zdolne to było zwierzę i sprytne. Szarpiąc struny kopytkami czekało, aż Księżniczka przybiegnie zwabiona Muzyką, usiądzie na trawie, mała i elegancka w białej sukience. Utonie w morzu dźwięków. Nigdy nie czekał dłużej niż minut kilka.
Aż pewnego dnia, nawet nie zauważając kiedy - Księżniczka dorosła. Jednorogi opiekun odszedł do innej księżniczki, zostawiając róg jako symbol przyjaźni, a życie przestało być beztroskie, choć pozostało fascynujące. I jedyne co zostało w niej z Dziecka, to śmiech. Śmiech w stronę Nieba, i Słońca, i Przyrody, tak poważnie niedorosły.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








