Outfit #101 - Play again?
Zobacz oryginał pon., 20/04/2015 - 23:02
Nie, ten wstęp nie jest spowodowany moją wzmożoną potrzebą narzekania (jakkolwiek ponarzekać sobie lubię, tak czynię to w gronie bliskich mi ludzi, a nie na blogu). W ten pokrętny sposób tłumaczę tylko czemu tak mało mnie ostatnio w sieci. Żyję tak jak chcę, tak jak sobie wybrałam i tak jak kocham! I tylko notek na blogach (Rozkosze Umysłu to są dopiero zakurzone...) jakby mniej. Ale spokojnie! Teraz pochłaniają mnie przygotowania do pokazu mody, w którym wezmę udział (szczegóły TUTAJ, ale ja też poświęcę mu oddzielną notkę), a także projekt gamingowy, w którym biorę udział. Tutaj jednak pssst!, żeby nie zapeszać.
Zdjęcia te powstały jakiś tydzień temu. Akurat byłam w Poznaniu na szkoleniu z programowania na urządzenia Wearable, jakie prowadził Samsung z okazji CaseWeek. Strój więc - prosty, elegancki, stonowany, ale jednak "po mojemu". Przy okazji to idealny przykład stylizacji "co z szafy wypadnie" - tak wybitnie jak wtedy jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się zaspać. Cóż, rozwijam się!
Sukienka to jedna z moich ulubionych pozycji na cieplejsze dni. Widzieliście ją już nieraz, choćby TUTAJ. Kolejny element - narzutka, którą mogliście podziwiać na przykład TUTAJ. Uwielbiam stelaże, które ma w ramionach. Niezwykle oryginalny detal, nie będący jednak w swej dziwności czymś nachalnym. Nieraz wyłapywałam zaskoczone spojrzenia, gdy ktoś w trakcie dłuższego spotkania dopiero dostrzegał ten niuans kształtów. Lubię takie "dyskretne dziwności". Wywołać sensację dziwnym wyglądem jest niezwykle łatwo. Zrobić wrażenie czymś nietypowym - o wiele trudniej. Ten blezer daje radę!
Z dodatków - buty i okulary. Dobra, przyznaję się! Okulary nie były częścią stylizacji! Gdy jednak ujrzałam je na twarzy Perfectamente - jak typowa fanka (ekhm, świruska?) okularów - musiałam je przymierzyć. Tak mi się spodobały, że wciągnęłam je na kilka zdjęć. W planach mam zapolowanie na podobny fason. Białe oprawki, mru, już widzę jak pięknie zgrywają się z moimi białymi cut out'ami... Ale dobra, dobra, Sylwia, na ziemię, a nie bujasz w obłokach!
To miała być typowa, krótka notka jakich tu wiele. Chyba jednak przerwa zrobiła swoje - palce moje wręcz płyną po klawiaturze. Pora jednak spać - pracowanie po nocach jest (ponoć) niezdrowe. Jednak jak tylko zobaczyłam te zdjęcia - musiałam się z Wami podzielić! Te portrety - trafiło się nam doskonałe światło. Wyglądam na nich tak delikatnie, jakbym to nie była ja. Ale diabeł tkwi w oczach, wiadomo. Mam nadzieję, że Wy podzielicie mój entuzjazm do nich (i do stylizacji, oczywiście).
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




