Lista blogów » lamodalena
Z wolna wdziera się do nozdrzy smog pierwszego dymu z kominów kamienic miejskich. Pierwsze palone gazety, pierwsze zamówienie posiłki na wynos, bo popołudnie za krótkie, a wieczór zbyt szybko zapadający. Rolety w oknach do połowy już przysłonięte, skrywane tajemnice w książkach pod kocem rozpoczęte. Towarzystwo jedynie najbliższych. Kota puszystego w nogach ciche pomrukiwanie. Zbyt słodka, gorąca czekolada, w której zatopione usta nie chcą zakończyć jednostronnego aktu rozkoszy smaku. Bliżej źródeł ciepła biurka przystawianie. Z szafy puchowy koc z ulubionymi frędzelkami wyszarpnięty. Skarpety zacerowane – te od babci Stasi już na stopach wygodnie usadowione. Czas wielkiego wyczekiwania.
Oddaję głos młodym !
Zobacz oryginał czw., 13/10/2016 - 18:05 żródło: TU
Dzisiaj zapraszam na kolejny, bardzo ciepły, nostalgiczny felieton. Idealny na taka pogodę :)
Kubek gorącej herbaty z pewnością się przyda;)
Poranki o smaku herbaty z miodem i cytryną...
Już w połowie Sierpnia przez głowę przelatują myśli o zbliżających się chłodnych dniach, gdy świt nie kusi delikatnym blaskiem, a jedynie straszy widmem mgły i wilgoci. Wszędobylskie babie lato w smutnych uniesieniach jeszcze kusząco ciepłego wiatru łapie się traw, pni drzew i twarzy spacerowiczów. Wszyscy kurczowo trzymają się letnich wieczorów tak szybko gasnących na połaciach łąk, między drzewami parków i rozgrzanych sercach. Żółcieją już horyzontu ostatnie pożegnania, deski ławek puchną od marznącego deszczu. Ostatnim obiadem zupy z dyni zaprasza pobliski bar mleczny. Milknie wieczór, lekko wzdrygają się ptaki łykające w pośpiechu ostatnie, już dawno przepoczwarzone larwy.
Z wolna wdziera się do nozdrzy smog pierwszego dymu z kominów kamienic miejskich. Pierwsze palone gazety, pierwsze zamówienie posiłki na wynos, bo popołudnie za krótkie, a wieczór zbyt szybko zapadający. Rolety w oknach do połowy już przysłonięte, skrywane tajemnice w książkach pod kocem rozpoczęte. Towarzystwo jedynie najbliższych. Kota puszystego w nogach ciche pomrukiwanie. Zbyt słodka, gorąca czekolada, w której zatopione usta nie chcą zakończyć jednostronnego aktu rozkoszy smaku. Bliżej źródeł ciepła biurka przystawianie. Z szafy puchowy koc z ulubionymi frędzelkami wyszarpnięty. Skarpety zacerowane – te od babci Stasi już na stopach wygodnie usadowione. Czas wielkiego wyczekiwania.
I godzimy się na stan rzeczy występujący w kolejności od A do Z, bo przecież z naturą nie wygrał jeszcze nikt. I żal nam nieprzejechanych tras rowerowych, pikników za krótkich, spotkań niedopowiedzianych, okien nieumytych, trawników niedostrzeżonych, samochodu nieodkurzonego, lodów niedojedzonych, zdjęć niezrealizowanych, spotkań przełożonych.
Wszystkiego za mało, za szybko. A lato? Już na ostatnim zakręcie macha serdecznie, zmęczone swoim byciem krótko lecz intensywnie. Mija się na skrzyżowaniach miesięcy z nią, tą, która ogrzewa dłonie, kubkiem herbaty z dodatkiem miodu i cytryny...
K.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




