O tym, jak zostałam dresiarą (i o tym, gdzie warto kupować dres)
Zobacz oryginał ndz., 21/02/2016 - 22:09Wieki całe nie wrzucałem niczego na bloga! Powód jest prosty – o ile wcześniej moja garderobę zajmowały głównie sukienki i buty, a powyciągane dresy trafiały na półkę "sportowe", o tyle teraz mam całe dwie półki dresów, sportowych staników i topów z dziwnymi funkcjami dry-fit (czyli suche-pachy), a nawet w dni niesiłowniowe śmigam w dresiwie i adidasach, bo mi tak WYGODNIE. Moim ukochanym sklepem, w którym zaopatruję się w coraz nowsze gatunki dresiwa, jest właśnie New Yorker. Dlatego właśnie taka a nie inna stylizacja. A do sukienek jeszcze wrócę – pewnie za jakieś 2 miesiące siłowni, jak efekt będzie naprawdę WOW :)
All: New Yorker
Make-Up: hebe
PS TAK, już nie mam różowych włosów!
…i jeszcze kilka z bekstejdżu!
I tutaj też dres. Też z New Yorkera, tylko z mojej szafy. Do szpilek – szalona.
Tak poświeca się fotograf, żeby zrobić dobre ujęcie.
CUDO. Też się kiedyś odważę.
Nie za dużo fotografów?
OCZYWIŚCIE, nie byłabym sobą, gdybym sobie sama nie popraw
iła makijażu :)
Post O tym, jak zostałam dresiarą (i o tym, gdzie warto kupować dres) pojawił się poraz pierwszy w Blog o modzie.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.












