Lista blogów » aschaaa

o tym jak zaczęliśmy podróżować

Zobacz oryginał

2.jpg

Będąc teraz na urlopie pokonaliśmy sporo kilometrów i mieliśmy dużo czasu na rozmawianie. W pewnym momencie weszło na temat naszych podroży. I tak sobie pomyślałam, że opowiem Wam o tym, jak zaczęliśmy zwiedzać świat, jako że od kilku dobrych lat podróże są dość ważnym aspektem naszego życia.

Będąc nastolatka nie miałam wiele pojęcia o pięknych miejscach na świecie. Nie szukałam nigdy lotów, ani nawet mnie to nie kręciło. No bo niby po co? I za co? Moi rodzice kochają góry, wiec każdy ładny weekend spędzaliśmy na wędrówkach po górach. A mi się marzyło morze… nasze polskie, bo innego nie znałam. Ale nad morze było za daleko… całe dzieciństwo spędziłam na Śląsku, tu tez się urodziłam, wiec nad morze było za daleko i mogliśmy sobie pozwolić pojechać w tamte rejony tylko latem. Kiedy miałam 15 lat pierwszy raz pojechałam na wakacje do Wiednia – opiekowałam się najmłodszym bratem mojego obecnego męża. Wtedy byliśmy tylko kumplami. Duże miasto było tak bardzo inne od tego, co znałam w moim rodzinnym Zabrzu i tak inne niż wycieczki w góry, których do dziś nie cierpię. Zycie potoczyło się swoimi torami, a w 2005 roku, jeden dzień po ostatniej ustnej maturze wylądowałam w Wiedniu. Ale dalej nie myślałam o podróżach. Pierwszy raz samolotem leciałam dopiero ponad rok później. Tunezja i nasza podróż poślubna. Decyzja była szybka i spontaniczna. Pobraliśmy się w środę, w czwartek policzyliśmy pieniądze z prezentów ślubnych, poszliśmy wieczorem do biura podroży, a w nocy już lecieliśmy. Niby to tylko 8 lat, ale czasy były inne, a mi było w sumie obojętne gdzie lecimy – ważne żebyśmy byli razem i żeby było…morze! Kolejne urlopy były bardzo „austriackie” – czyli biuro podroży i kierunki typowe do tych, które wybierają Austriacy – Egipt (nawet dwa razy!), Turcja, Hiszpania. I tylko jeden urlop samolotem rocznie. Przez resztę roku wykorzystywaliśmy to, ze Wiedeń leży w środkowej Europie, a na około jest co zwiedzać. Dzięki temu zobaczyliśmy Pragę, Sopron, Bratysławę, Wenecję, Weronę, Caorle, Jesolo czy Bibione, czyli włoskie nadmorskie miejscowości, które lezą najbliżej na trasie Wiedeń – Włochy. To podróże autem pozwoliły nam zwiedzić Chorwację i jej uroki. Pociąg tez nie był nam obcy, bo to dzięki niemu zobaczyliśmy m.in. Budapeszt czy odwiedziliśmy gorące źródła na Węgrzech. Jakieś 5 lat temu zaczęłam nieśmiało szukać tanich lotów. Dzięki temu polecieliśmy na wyspy brytyjskie za 2€ w dwie strony! Dublin, Londyn a później Paryż za śmieszne pieniądze! Podróżowanie na własną rękę zaczęło podobać mi się coraz bardziej. Przełom przyszedł, kiedy polecieliśmy z biurem podroży do Alicante, a stamtąd mieliśmy zarezerwowane auto (w cenie pakietu). Tydzień urlopu zaowocował w masę przygód, a jazda samochodem w obcym kraju i niezależność, jaka się z tym wiązała tak bardzo nam się spodobały.  Stwierdziliśmy, że to ostatni urlop z biurem podroży. Z Wiednia Ryanair nie lata, ale z oddalonej o 1,5godziny drogi autobusem Bratysławy tak. I to był mój plan wyjściowy. Spróbowaliśmy w ten sposób polecieć na Gran Canarię. Tydzień w apartamencie, z przelotem i wynajętym samochodem kosztował nas niecałe 200€ na osobę! Gdzież to ma się do cen, które płaciliśmy wcześniej?! Połknęliśmy bakcyla i nawet zapakowanie się na tygodniowy pobyt nad morzem do bagażu podręcznego nie było dla mnie problemem. Kiedy lecieliśmy do Hiszpanii zostawiałam nawet trochę miejsca w torbie, bo tam przecież zara jest tańsza! Ryanair pozwolił nam zobaczyć dużą część Europy, a tam gdzie nie latał, tam docieraliśmy wynajętym autem. Dzięki temu zwiedziliśmy Belgię, Holandię, cale wschodnie i południowe wybrzeże Hiszpanii, Andaluzję, Gibraltar, południowe wybrzeże Portugalii – Algarve, wyspy kanaryjskie, Sardynie, Majorkę, teraz Rzym i Sycylię. Czasem uda się wyhaczyć jakieś tanie loty z Wiednia, jest to rzadkość, bo nasze wiedeńskie lotnisko należy do dość drogich, ale już tanio lecieliśmy na Maltę i do Stambułu. Jednak jedna z piękniejszych podroży odbyliśmy trzy lata temu na spontanie i to samochodem. Zrobiliśmy w ciągu 15 dni 5000 kilometrów, przejechaliśmy przez 5 krajów, odwiedzaliśmy kilkanaście miast i... spaliśmy w samochodzie. Lubię o tym opowiadać, wiec opowiem Wam tez. W środę przeczytałam w internecie coś o Cote d’Azur, zobaczyłam ładne zdjęcia, wygooglowałam gdzie to jest i wpadłam na dziki pomysł pojechania tam. A ze akurat był sierpień, a my nie mieliśmy jeszcze żadnych planów urlopowych powiedziałam wieczorem o moim pomyśle Pecie. W czwartek zaplanowaliśmy trasę, w piątek wzięliśmy urlop, w sobotę kupiliśmy pierwsza lustrzankę, a w nocy wyjechaliśmy. Peta nas bardzo dobrze przygotował. Jechaliśmy dużym samochodem, na naszych bagażach kładliśmy dmuchany materac, kocyk, poduszki i do spania. Mieliśmy przenośną toaletę, pseudo prysznic zrobiony z czarnego worka (szybko się nagrzewał i kiedy Peta napełniał go rano woda, wieczorem był tak nagrzany, ze Mężu wieszał mi go gdzieś na drzewie, a ja kapałam się pod ciepłym strumykiem, czyli prawie jak w domu tylko z lepszymi widokami). Przejechaliśmy przez Mediolan, cala francuska riwierę włączając Niceę, Monaco, Cannes, Marseille, Saint-Tropez, aż do Barcelony. W drodze powrotnej zachciało nam się do Genui i jeszcze raz nad morze – tym razem w Chorwacji. To była piękna podróż, pełna przygód, ale dużo nas nauczyła. Teraz spanie gdzieś w dżungli to dla mnie pestka. Chyba muszę kiedyś opowiedzieć wam więcej o tym urlopie :)


1.jpg


Rok temu znudziło nam się podróżowanie po Europie i stwierdziliśmy, że teraz trzeba zobaczyć coś więcej i dalej – trochę egzotyki. Po długich poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na Sri Lankę, jako ze gdzieś przeczytałam, że to stosunkowo prosty kierunek na pierwsza podróż do Azji. Planowałam i przygotowywałam się kilka miesięcy. W planie był plecak, a nie elegancka torba na kołeczkach. Jadąc do takiego kraju musisz myśleć o wielu innych rzeczach, niż ładne bikini. O tym, jak się spakowałam w tym roku do Indonezji możecie poczytać TUTAJ. Sri Lanka sama w sobie spoko, ale ja chciałam z czymś to połączyć. I padło na Malediwy. Lot między wyspami jest krótki, a mój mąż nie lubi zbytnio wygrzewać się na słońcu, wiec sama urlop na Malediwy byłby wręcz niemożliwy. Poszliśmy wiec na kompromis i zorganizowaliśmy dziki wypad na Malediwy. O tym pisałam już TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ i jeszcze raz  TUTAJ. W tym roku byliśmy w Indonezji, a na przyszły napaliłam się na Meksyk. Jesteśmy trochę ograniczeni czasowo, bo mój Peta z trudem dostaje raz w roku 3 tygodnie wolnego w jednym kawałku. Zresztą oboje przez zimę jesteśmy z powodu pracy „uwiezieni” w Wiedniu. Mój Mąż od listopada do końca marca, a ja nie ruszam się nigdzie, nawet do Polski przez grudzień i styczeń. Oboje się tez uczymy, wiec jedyne możliwości wyjazdu to czas wakacji, czyli lipiec, sierpień, ferie wielkanocne, ewentualnie jakiś długi weekend. Zresztą nie oszukujmy się, pieniądze nam na drzewie nie rosną. Każda podróż to jakiś koszt, wiec staramy się w miarę tanio podróżować. Każdy ma jakieś priorytety, ale na urlopie nie potrzebuje 5 daniowej kolacji w ekskluzywnej restauracji, ale do McDonald's tez nie pójdę. Trzeba szukać swojego złotego środka. My chyba taki z Peta znaleźliśmy i cieszę się, ze dobrze się pod tym względem dobraliśmy. Mężu zawsze powtarza, że on najlepiej odpoczywa w Wiedniu i ze w sumie nie musi nigdzie latać, ale i tak zawsze leci, robi piękne zdjęcia i cieszy się urlopem razem ze mną. Nie wiem tylko czy to takie głupie gadanie z jego strony, czy mnie tak bardzo kocha :P:P:P

Uff rozpisałam się troszkę, ale już kończę, jakąś miałam potrzebę poopowiadania Wam o naszych początkach. Myślę, że nie zanudziłam Was jakoś bardzo mocno i dziękuje tym, którzy dotrwali do końca! I trzymam kciuki za wszystkich, którzy chcieliby latać, ale z różnych przyczyn nie mogą, boja się, albo nie mają na tyle odwagi, żeby zorganizować podróż samemu. W Polsce Ryanair daje naprawdę duże możliwości i lata po całej Europie, często za śmieszne pieniądze. Podróże to coś więcej, niż fajne przeżycie. To wspomnienia, kultura, ludzie. Podróże  kształtują nas i nasz charakter, a mnie tez uczą pokory. Tego nie da mi żadna droga torebka stojąca na półce w garderobie!
Miłego wieczorka Kochani!
3.jpg


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.