Lista blogów » Amour-15
O REZYGNACJI, PUNKCIE WIDZENIA, ANALIZIE SYTUACJI CZYLI O TYM JAK POSTRZEGAM PORADY INNYCH
Zobacz oryginał pon., 07/07/2014 - 11:28Naszła mnie ochota na post w którym główną rolę nie grają zdjęcia. Czasem mam chęć wylać tutaj swoje własne przemyślenia, zdarza się to niesamowicie rzadko, chętnych zapraszam, a dla nielubiących długiego tekstu odsyłam do notki z rozdaniem TUTAJ.
Było o akceptacji samej siebie, a dziś o rezygnacji. Otóż do pewnego czasu rezygnowałam z czegoś, bo komuś się to nie podobało, bo ktoś sądził, że to nie jest dobre, bo ktoś coś powiedział. Co robię z tym teraz?
Zacznę od rezygnacji. Rezygnacja kojarzyła mi się z poddaniem się, z ustąpieniem. Pomyślicie teraz pewnie, że jestem osobą zawziętą, która uważa, że zawsze ma rację. Otóż nie. Zdarza się, że ciężko mi pogodzić się z tym, że moja racja okazała się kiepska, ale nauczyłam się nad tym pracować. Samo słowo rezygnacja wzbudzała we mnie emocje niesamowicie negatywne, ale jak się okazało - niesłusznie. Zaczęłam rezygnować. Moje rezygnacje nie były jednak skutkiem kogoś a mnie samej i to zmieniło moje spostrzeżenie o 180 stopni. Teraz uważam, że trzeba być silnym, żeby potrafić zrezygnować.
Rezygnuję, bo ktoś uważa, że to nie jest dobre/nie ma żadnych zalet/źle na mnie wpłynie. To kwestia niesamowicie sporna, bo ocena sytuacji często zależy od punktu widzenia. Przykład - "papierosy źle wpłyną na Twoje zdrowie" usłyszane od kogokolwiek mają słuszność bytu. To stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe i faktycznie warto posłuchać kogoś i zrezygnować z palenia. Drugi przykład - "nie idź do liceum, bo sobie nie dasz rady" - pojawia się wiele pytań - kto zna Ciebie na tyle, żeby stwierdzić że nie dasz rady? Czujesz się na siłach, masz plany, ambicje - to Twoje życie - próbuj!
Warto nauczyć się analizować miejsce widzenia w jakim znajduje się Doradzający - na jakiej podstawie odradza/podaje inne rozwiązania. Cieszę się jak ktoś we mnie wierzy, jak popiera to co mówię, ale też szanuję osoby, które gaszą mój słomiany zapał. Denerwuje mnie kiedy mama mówi mi "ubierz sweter, bo jest zimno" bo zimno to jest jej, a nie mi i sama wiem kiedy tego swetra potrzebuję. Ale jeśli mama mówi mi, żebym się uczyła, bo od tego zależy moja przyszłość - ma rację, bo sama przez to przeszła i jej stwierdzenie opiera się na doświadczeniu. Przykład być może głupi, bo każdy wiedzieć powinien, że nauka jest fundamentem do godnej przyszłości, chciałam tutaj jednak tylko pokazać moc doświadczenia.
Nie lubię kiedy ktoś mówi mi "jedz bo będziesz głodna", "ubierz się bo jest zimno", "idź spać, bo rano nie wstaniesz", bo ani nie jestem głodna, ani nie jest mi zimno i potrafię wstać o każdej porze. Lubię za to, jak ktoś powie mi słuchaj tu i tu zrobiłaś źle - wytknie mi moje błędy, przedstawi swoją ocenę sytuacji i doradzi. Czasami ciężko mi się pogodzić z własnym błędem, ale koniec końców wyciągnę wnioski.
Polecam Wam dopuszczenie do siebie myśli, że nie zawsze mamy rację. Ostatni przykład - spór z mamą. Jesteś święcie przekonana, że Twoje zdanie jest lepsze, że masz rację i za nic w świecie nie potrafisz zrozumieć, dlaczego mama tego nie widzi, tylko upiera się przy swoim. Wiesz, że Twoja mama w tym samym momencie myśli to samo ? :)
Kiepskie zdjęcie do tematu, ale ciężko było mi znaleźć cokolwiek innego. Czy Wy potraficie czasem z czegoś rezygnować ? Jak podchodzicie do porad od innych?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



