Lista blogów » viosna na cztery pory roku

O krytyce

Zobacz oryginał
Dziewczyny muszę wylać trochę jadu, bo aż mnie dusi...
Ale nie wiem, jak zacząć. Chyba od tego, że mam dość pozytywnych komentarzy. Brzmi kontrowersyjnie?
Już wyjaśniam. Oczywiście szalenie mi miło, jak czytam Wasze opinie, miłe słowa skierowane pod moim adresem. Łechcze to moje ego i buduje samoocenę, także teoretycznie same plusy.
I gdyby było tak różowo, to nie pisałabym tych słów.
A o co chodzi? O wazeliniarstwo, o brak obiektywizmu, o brak krytyki!
Weszłam dziś na kilka blogów, z tych, których normalnie nie odwiedzam, bo nie znajduję tam nic dla siebie. Gdzie ubrania są fatalnie dobierane do sylwetki, gdzie co chwila zaburzane są proporcje, gdzie autorki ślepo podążają za modą i noszą zupełnie nie pasujące do nich ciuchy.
I czytam komentarze, a tam same ochy i achy! Orzesz ty...
Komentarze te zostawiają inne blogerki, często mi znajome, które podejrzewałam jednak o zupełnie inny gust, które nie raz komentują moje stroje, jako te fajne, idealne.
I szczerze, no jak tu wierzyć Blogerce, hę?
I nie każę tu teraz każdemu zacząć hejtować i przybierać roli pierwszego krytyka Rzeczpospolitej. Nie myślę o tym, by od razu wytykać każde potknięcie, bo czasem niektóre rzeczy lepiej przemilczeć, ale pisanie "cud miód i malina" pod zestawem, który raczej przypomina "smród gnój i mogiła" to przesada.
Jak to jest Dziewczyny z tą naszą szczerością?
A może my, próżne blogerki, wcale nie chcemy słyszeć prawdy? Może krytyka boli nas tak mocno, że każde złe słowo uznajemy za hejt ludzi o "brzydkich twarzach i marnych zawodach"?

Podoba Ci się zestaw? Napisz! Strasznie miłe czytać, że komuś podoba się to, co prezentuję.
Ale może jednak zestaw dla Ciebie jest szczytem bezguścia? Napisz! I choć pewnie nie będzie to przyjemne, to przełknę tę gorycz. Baaa, może jako osoba niegłupia wyciągnę wnioski i następnym razem nie skatuje swojej sylwetki. A może puszczę to mimo uszu (też wielce prawdopodobne, w końcu "jestę blogerę", więc swoje wiem), ale chociaż Ty pozostaniesz szczera wobec siebie.
Albo nie pisz nic, ale nie słodź wtedy, kiedy w duchy myślisz " łooo bożżże co też znowu założyła".

I już. Ulżyło.

I dwa słowa o zestawie, bo może ktoś dotrwał do tego miejsca.
Dalej męczę Was nową torebką i czarnymi sandałkami. Tak się składa, że pasują mi dosłownie do wszystkiego, więc nie mam ochoty szukać zamienników:). I tak, zdjęcia znowu robione wieczorem- jest to jedyny sposób, by robić zdjęcia nie tylko w weekendy. Nie wiem, jak będę sobie radzić jesienią, kiedy dzień zrobi się znacznie krótszy. Chyba pozostaną wtedy zdjęcia w domu. Ale póki co wykorzystuję długie, dość jasne wieczory i fotek na bloga chwilowo nie brakuje.
Dzisiaj sposób wykorzystania plażowej spódnicy w zestawie do pracy. Kiecka ta choć materiał ma mało elegancki, dzięki swej długości pozwala się zaadaptować do biurowego połączenia. Stanowi ze względu na wzór jedyny mocny akcent w tym połączeniu. Wprawdzie kolorystycznym przełamaniem jest nie ona, a żakiet (pastelowa limonka), ale to jednak te kontrastujące pasy najbardziej przyciągają uwagę. 

DSC_0200.JPG


DSC_0218.JPG


DSC_0221.JPG


DSC_0228.JPG


DSC_0233.JPG


DSC_0244.JPG


DSC_0250.JPG


DSC_0254.JPG



DSC_0257.JPG


DSC_0264.JPG


DSC_0275.JPG

spódnica- sinsay
top- butik
żakiet- nn (targ)
torba, naszyjnik- stradivarius


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.