Lista blogów » Amour-15

O AKCEPTACJI SAMEJ SIEBIE

Zobacz oryginał
Zapewne każdy, a przynajmniej większość zna swoje wady i zalety. Te dobre strony staramy się eksponować - a złe zakrywać lub próbujemy z Nimi walczyć. Zarówno zakrywanie jak i walczenie jest według mnie dobre, chociaż dużo zależy od konkretnej sytuacji. No bo bądź co bądź powinniśmy przecież akceptować siebie, ale z drugiej strony.. Może omówię na własnym przykładzie. 


IMG_0065.JPGOsoby siedzące jakiś czas w blogsferze, które dorobiły się własnych hejterów na pewno będą wiedziały o czym mówię. Pewnego pięknego dnia pojawiają się tacy, którzy koniecznie, za wszelką cenę próbują wbić Ci szpilkę w tyłek. To nie jest taka zwykła szpilka. Ta szpilka jest przemyślana, wbijający dobrze Cię obserwował i poznał tą złą stronę, którą starałeś się bądź nie ukryć. I pojawiają się zdania, które początkowo dla Ciebie są ciosem poniżej pasa. I co wtedy robisz? Walczysz czy zakrywasz? No właśnie. Ja przechodzę dość intensywny trądzik. Mi osobiście nie przeszkadza to aż tak, żeby robić sobie operacje plastyczne. No ale taka właśnie szpilka przez pewien czas była mi wbijana, wyciągana, wbijana... I co zrobiłam? Początkowo strasznie mnie to ruszyło, ale jak to mówią prawda boli. Denerwowało mnie to, że było mi zarzucane, że nic z tym nie robię - skoro się starałam robić, że powinnam iść do dermatologa - byłam, kilka razy, a na recepty wydałam kilka stówek - jak widać, nie pomogło, bądź pomogło na chwilę. Po prostu tak już jest, że ani maść, ani antybiotyk nie pomagają. I tutaj znów kolejne załamanie, bo tych magicznych diod na twarzy czasem całkiem sporo - wiadomo, najwięcej przed okresem. W sumie z biegiem czasu zobaczyłam, że nie tylko ja jestem jedyną istotą żyjącą, która ma taki problem. I skoro nie uważam za słuszne nakładania tony tapety, to dlaczego mam to robić? Co więcej - odstawiłam wszystko, poza podkładem, średnio kryjącym i sobie po prostu żyję i mam się bardzo dobrze. Zaakceptowałam siebie taką, jaka jestem. Drugą taką szpilą były moje zęby - nie mam prostego zgryzu, nie mam też równomiernie rozłożonych zębów - mleczaki były tak zdrowe, że nie chciały wypaść, a na nie narosły stałe zęby i mleczaki musiałam usuwać. Teraz moje kły są "nad" resztą zębów. Nie raz słyszałam (oczywiście anonimowo), że powinnam iść do dentysty etc. Ale dlaczego, skoro ja uważam, że nie przeszkadza mi to w normalnym funkcjonowaniu, zęby mam od gryzienia, wydaje mi się, że gryzę tak jak każdy inny zjadacz chleba. Nie mam potrzeby naciągać rodziców na 3000 + wizyty po 100. Jak sama się dorobię - wtedy pójdę sobie założyć aparat. Teraz żyję z krzywymi zębami i jest mi z tym zajebiście dobrze :) 
IMG_0005.JPG

Chciałam napisać krótką anegdotkę, ale wyszło jak wyszło :) Tym, którym chciało się przeczytać odrobinę tekstu (bo w poście o ogórkach było różnie ☺) dziękuję i chętnie poznam Twoje zdanie na temat akceptacji własnych wad :) 

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.