Lista blogów » Neonowa Strzała
#niebojesieciemnosci
Zobacz oryginał ndz., 28/06/2015 - 19:15W końcu mogłam skończyć książkę Kasi Frąckowiak (znanej również z bloga Coeurs De Foxes) "Nie boję się ciemności.". I choć stylizacja powyżej może jedynie pasować do okładki, to postanowiłam, że przy okazji tego wpisu nieco o tej książce napomnę.
Jak często rezygnujecie z dążenia do spełnienia marzeń? Ile razy kończycie jedynie na mówieniu o nich, a kroki jakie możecie podjąć, w ich realizacji, przegania leń? Mi się czasem to zdarza. Choć staram się motywować siebie i po części Was najbardziej jak tylko potrafię, to czasem nachodzą mnie chwile refleksji i dochodzę do wniosku, że nie zrobiłam prawie nic. Więcej gadałam niż działałam, a samym mówieniem nic się nie osiągnę. Niestety, w życiu nie jest tak łatwo jak w filmach, że zadzieramy głowę do góry, szepczemy gwiazdom co nam się marzy i nagle Wszechświat daje nam wszystko, czego pragnęliśmy. W życiu jedyną gwiazdą spełniającą marzenia jesteśmy my sami. Nikt inny, tylko my, codziennie słuchamy myśli, przepełniających naszą głowę, co to nam się marzy, kim chcielibyśmy być, co robić i gdzie mieszkać, i tak naprawdę nikt inny, jak my sami, za spełnianie tych marzeń musimy się zabrać. Zacząć od najprostszego - pożegnać się na stałe z lenieniem, bo to on nas trzyma w niewoli. Kolejne, równie ważne, porzucić strach - osiąganie marzeń nie koniecznie musi być proste, ale przecież to my kierujemy tym, co nam się marzy. Zatem, skoro nasza wyobraźnia jest w stanie nam je zwizualizować to dobry znak, że jesteśmy w stanie je osiągnąć ;)
Pora się przełamać. Pora uwierzyć w siebie. Pora uwierzyć w to, że to co nam się zamarzyło może być realne, jakkolwiek abstrakcyjnie brzmi. Pora zebrać wszelkie swoje siły i zacząć na to pracować.
Jak często rezygnujecie z dążenia do spełnienia marzeń? Ile razy kończycie jedynie na mówieniu o nich, a kroki jakie możecie podjąć, w ich realizacji, przegania leń? Mi się czasem to zdarza. Choć staram się motywować siebie i po części Was najbardziej jak tylko potrafię, to czasem nachodzą mnie chwile refleksji i dochodzę do wniosku, że nie zrobiłam prawie nic. Więcej gadałam niż działałam, a samym mówieniem nic się nie osiągnę. Niestety, w życiu nie jest tak łatwo jak w filmach, że zadzieramy głowę do góry, szepczemy gwiazdom co nam się marzy i nagle Wszechświat daje nam wszystko, czego pragnęliśmy. W życiu jedyną gwiazdą spełniającą marzenia jesteśmy my sami. Nikt inny, tylko my, codziennie słuchamy myśli, przepełniających naszą głowę, co to nam się marzy, kim chcielibyśmy być, co robić i gdzie mieszkać, i tak naprawdę nikt inny, jak my sami, za spełnianie tych marzeń musimy się zabrać. Zacząć od najprostszego - pożegnać się na stałe z lenieniem, bo to on nas trzyma w niewoli. Kolejne, równie ważne, porzucić strach - osiąganie marzeń nie koniecznie musi być proste, ale przecież to my kierujemy tym, co nam się marzy. Zatem, skoro nasza wyobraźnia jest w stanie nam je zwizualizować to dobry znak, że jesteśmy w stanie je osiągnąć ;)
Pora się przełamać. Pora uwierzyć w siebie. Pora uwierzyć w to, że to co nam się zamarzyło może być realne, jakkolwiek abstrakcyjnie brzmi. Pora zebrać wszelkie swoje siły i zacząć na to pracować.
Dlaczego tak o tym mówię? Ile razy na drodze stoją jedynie wymówki? Ile razy nie dam rady pada częściej od zrobię to? Ile razy świadomie, choć z bólem serca, mówicie: A dobra tam, jak nie teraz to może kiedyś, jak nie kiedyś to trudno.? Życie mamy tylko jedno, zatem jak nie teraz, to kiedy planujecie osiągnąć to, co marzy Wam się od dawna?
Jasne. Ja mogę gadać. Pomyślicie: "Cwaniara z Internetów mądrości życiowe sypie, a pewnie sama niewiele osiągnęła i w sumie nie wie co gada.". I tak po części jest, bo też mam chwile zwątpienia. Wynikają bardziej z tego, że po chwili cieszenia się z danego sukcesu, zapominam, że był jakiś cel, bo naglę gonię za kolejnym.
Ale jest osoba, która na spełnianiu marzeń zna się znacznie lepiej niż ja. Osoba, która odhaczyła ich w życiu znaczniej więcej niż ja, choć miała z pewnością znacznie trudniejsze do tego warunki. Tą osobą jest wyżej wspomniana Kasia. Kasia choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. O chorobie nie mam zamiaru za wiele się rozpisywać, ale napomnę, że jest to choroba bardzo utrudniająca codzienne funkcjonowanie. A jednak dziewczyna, niemalże w moim wieku, z chorobą nie pozwalającą jej czasem trzymać normalnie kubka z herbatą, w swoim życiu spełniła marzenia, o których ja dalej marzę, a jak byłam młodsza to marzyłam o tym samym co ona i nie wiedziałam, że się nawet da. A jednak. Bo to nie kwestia pieniędzy, to nie kwestia miejsca zamieszkania, to również nie kwestia wieku i co się okazuje, to również nie kwestia ZDROWIA, a CHĘCI. Chęci, wiary, pracy, działania, kreatywnego myślenia, odwagi i pokonania własnych słabości. Kasia udowodniła mi, i przypuszczam że wszystkim, którzy przeczytali książkę, że niemożliwe staje się możliwe. Pora, na naszą kolej. Zatem, na koniec pozostaje jedna kwestia. Czy naprawdę chcemy osiągnąć to, o czym marzymy od dawna, czy wystarczy nam samo gadanie? ;)
Jasne. Ja mogę gadać. Pomyślicie: "Cwaniara z Internetów mądrości życiowe sypie, a pewnie sama niewiele osiągnęła i w sumie nie wie co gada.". I tak po części jest, bo też mam chwile zwątpienia. Wynikają bardziej z tego, że po chwili cieszenia się z danego sukcesu, zapominam, że był jakiś cel, bo naglę gonię za kolejnym.
Ale jest osoba, która na spełnianiu marzeń zna się znacznie lepiej niż ja. Osoba, która odhaczyła ich w życiu znaczniej więcej niż ja, choć miała z pewnością znacznie trudniejsze do tego warunki. Tą osobą jest wyżej wspomniana Kasia. Kasia choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. O chorobie nie mam zamiaru za wiele się rozpisywać, ale napomnę, że jest to choroba bardzo utrudniająca codzienne funkcjonowanie. A jednak dziewczyna, niemalże w moim wieku, z chorobą nie pozwalającą jej czasem trzymać normalnie kubka z herbatą, w swoim życiu spełniła marzenia, o których ja dalej marzę, a jak byłam młodsza to marzyłam o tym samym co ona i nie wiedziałam, że się nawet da. A jednak. Bo to nie kwestia pieniędzy, to nie kwestia miejsca zamieszkania, to również nie kwestia wieku i co się okazuje, to również nie kwestia ZDROWIA, a CHĘCI. Chęci, wiary, pracy, działania, kreatywnego myślenia, odwagi i pokonania własnych słabości. Kasia udowodniła mi, i przypuszczam że wszystkim, którzy przeczytali książkę, że niemożliwe staje się możliwe. Pora, na naszą kolej. Zatem, na koniec pozostaje jedna kwestia. Czy naprawdę chcemy osiągnąć to, o czym marzymy od dawna, czy wystarczy nam samo gadanie? ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




