Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Nie ma drogi bez powrotu :)
Zobacz oryginał czw., 08/01/2015 - 10:44Wiem, że nie było mnie o wiele dłużej niż zapowiadałam. Nie zrobiłam tego celowo, lubię swojego bloga, bardzo mi miło, że ktoś go czyta i absolutnie nie chcę z niego zrezygnować. Potrzebowałam tylko trochę czasu aby, że tak powiem, się ogarnąć życiowo.
A stało się po prostu tak, że pewnego grudniowego poranka dowiedziałam się, że zostanę mamą. Jako, że nie byłam na to przygotowana (jeśli tak to można ująć) trochę czasu mi zajęło oswojenie się z tą myślą. Co więcej, dopadły mnie nudności, mdłości i wszystko co możliwe, więc z pracy przyjeżdżałam ledwo żywa. Łóżko stało się moim najlepszym przyjacielem, a sen towarzyszył mi także w pociągu.
Potem były święta, więc każdy wie, że przygotowania zajmują cały wolny czas. Święta trwały oczywiście krócej niż same przygotowania, niestety koniec roku nie przyniósł nam samych beztroskich chwil, bo zepsuł się piec od centralnego ogrzewania (na nowy ciągle czekam) i rozchorowała mi się babcia. W domu zimniej niż na dworze, do łazienki strach wejść i się rozebrać, najchętniej nie wychodziłabym spod kołdry. Spokojnie, mamy grzejniki elektryczne, ale tylko na dwa pokoje. Nie chciałabym jednak więcej, bo już boję się, że kolejny rachunek za prąd wpędzi mnie do grobu.
To z tego co u mnie.
Poza tym, całkiem nieźle się mam pod względem ograniczania zakupów. Przez cały grudzień kupiłam sobie tylko jedną parę botków z frędzlami w lumpie. Jestem z siebie taka dumna :) No dobra, żeby nie było aż tak kolorowo, nabyłam też dwie pary nowych dresów i sweterek w moim ulubionym outlet Vila. Jednak te zakupy są całkiem uzasadnione, dresy bowiem są teraz moim najukochańszym odzieniem. Do tego rajty, 5 swetrów na raz i tak właśnie wyglądam na co dzień od pewnego czasu.
Bardzo przepraszam za ten przestój na blogu. Poprawię się.
Buziaki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



