Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.
Nie dajta się oskubać!
Zobacz oryginał pon., 07/09/2015 - 20:12Reklama dźwignią handlu. Zdanie, które niedługo będzie znał każdy przedszkolak. Zdanie najprawdziwsze. Kto gorliwie realizuje to założenie potrafi sprzedać tą samą rzecz znacznie drożej niż konkurencja. Sprytny przedsiębiorca zarobi, ale ktoś straci. Tym kimś jesteśmy my - konsumenci.
O ile markety muszą "bić się" o klienta dostarczając nam cotygodniowe stosy makulatury, o tyle w branży odzieżowej wystarczy wyrobić sobie w miarę stabilną pozycję na rynku i mamy spokój na kilka dobrych lat. Dzięki gazetkom wiem, gdzie w tym tygodniu kupić łopatkę wieprzową za 8,99 zł a gdzie będzie -20% na jogurty lub gdzie Pampersy wyjdą najkorzystniej w cenie za sztukę.
O tyle siłą sklepów z branży odzieżowo-obuwniczej, szczególnie tych prężnie działających w sprzedaży online jest reklama na szeroką skalę, której skuteczność mierzyć mogą lajki na fejsie. W końcu im więcej polubień, tym większy zasięg. A taka reklama praktycznie żadnych kosztów nie generuje. I tu zamierzam podzielić się z Wami moimi obserwacjami - bo ja lajkuję prawie wszystkie sklepy, co by mnie zniżki, promocje, kody rabatowe i inne cuda nigdy nie ominęły.
Chyba nie pomylę się nazywając sklep x ulubionym obuwniczym blogosfery. Ponad milion kciuków w górę. Mi osobiście podpadł kiedy zaserwował baleriny lace-up w cenie dwa razy wyższej niż w Parfois. Teraz gorąco zachęca na do zakupu wysokich kozaczków za kolano - hitu tego sezonu (a ja myślałam, że szał na nie był juz w roku ubiegłym). Niestety cena trochę dla mnie za wysoka...
Dla porównania sklep y. Nieco ponad 17000 lajków. W asortymencie nierzadko zdarzają się te same buty co w sklepie x. Z tą różnicą, że znacznie taniej. Mogę się założyć, że o tym drugim, niewiele z Was słyszało. I on proponuje nam w tym sezonie kozaczki za kolanko. Te same. Tylko 40 zł taniej.
Oczywiście screeny są tutaj celowe, bo gdybym podała bezpośrednie linki ryzykowałabym zmianę ceny (a to jakaś jednodniowa promocja czy inne happy hour). Wiem też, że nietrudno rozszyfrować kto to x a kto y, ale takie brzmienie mi się bardziej podobało.
Dobra, nie ukrywam, że lubuję się w takich butach. Podobne kupiła mi znajoma w jakimś przygranicznym niemieckim obuwniczym za 13 ojro. A te poniżej to moja ostatnia lumpeksowa zdobycz. Znacznie taniej niż w sklepie x i y.
Nówka funkiel nieśmigane. Całkowicie wynagrodziły mi to, że znów odstałam swoje w kolejce za Conversami (w zajebistym stanie), które okazały się za małe (co za pech - na wystawie wyglądały na mój rozmiar).
W tym tygodniu mnie chyba jednak lumpobranie ominie. Idę z Małym do pierwszego szczepienia. Trzymajcie za nas kciuki ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.







