Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Ni pies, ni wydra - ni płaszcz, ni sweter

Zobacz oryginał


Niestety - zima nadeszła



Dotarło to do mnie, gdy poniedziałkowego ranka wyściubiłam nos z domu i zobaczyłam wszechobecny szron. 
I śnieg.
A mówił mój facet, że na jego urodziny śnieg zawsze spada, to zaprzeczałam rzeczywistości...
No nic. Stało się. 
W sumie - póki co - zima mi jakichś specjalnych kłopotów nie nastręcza, może poza tym, że szybko robi się ciemno i nie zawsze udaje mi się zsynchronizować mój plan dnia z robieniem zdjęć.

Ale już dość, Mar, marudzenia, przejdź do konkretów... no to przechodzę!


1. Dziękuję Wam pięknie za wszystkie odwiedziny i komentarze. Jest Was u mnie coraz więcej, co cieszy mnie niezmiernie. Oznacza to dla mnie, że dobrze Wam ze mną.
Na prośbę kilku osób dodaję więc z prawej strony przycisk, dzięki któremu można mnie obserwować - ponoć ma to Wam ułatwić powracanie do mnie :) 
2. Ponieważ okazało się, że mam pewne (miejmy nadzieję, że niezbyt poważne) kłopoty ze zdrowiem, to nie obraźcie się, jeśli kolejny post modowy pojawi się dopiero za jakiś czas. Gwarantuję jednak, że jego wyczekiwanie umilą Wam wpisy z kosmetycznymi recenzjami - mam Wam do pokazania kilka moich kolejnych kosmetyków wszechczasów!


Tymczasem dziś postanowiłam zaprezentować Wam coś w sam raz na osłodę pochmurnej pogody - "sesję" wykonaną pod koniec października, w czasie kiedy w Łodzi było wszędzie jeszcze mnóstwo kolorowych liści, a termometr pokazywał nie kilka stopni, a kilkanaście.
Mogłabym ją pominąć i wrzucić dopiero kolejną jesienią, ale...

Głównym elementem mojego uwiecznionego tu stroju jest coś, co zgodnie z wszytą weń metką jest swetrem, jednak nie znam nikogo, kto na mój w nim widok nie wykrzyknąłby: "Ale fajny... płaszcz!"
I weź tu wytłumacz, człowieku, że to sweter, tylko dość nietypowy ;)

No więc właściwie nie jest to ani płaszcz, ani sweter - ja nazywam go swetropłaszczem ;)
Pokochałam go już wtedy, kiedy zobaczyłam go na wieszaku.
Przede wszystkim za bombkowaty, oversize'owy krój. W drugiej kolejności za wspaniały materiał (100% wełny! bez akrylu! juuuupi!). A w trzeciej za wywijany kołnierz.
Specjalnie dla mnie - wiedząc, że odwiedzam sklep raz w tygodniu - przetrzymała go dla mnie za ladą Pani Właścicielka wspominanego już przeze mnie zgierskiego butiku Nashe.
Nie mogłam nie kupić!
Sami popatrzcie - po prostu cudo!


3.jpg

1.jpg

7si%C3%B3dme.jpg


Sweter jest naprawdę bardzo ciepły.
Jest też bardzo obszerny, w związku z czym noszę go jako okrycie wierzchnie nawet teraz - pod spodem zmieści się każdy inny ocieplacz ;)
Najładniej prezentuje się z wąskimi spodniami (ale nosiłam go także z bryczesami, wyglądał w porządku).
Pasują do niego zarówno sztyblety, jak i botki, czy kozaki.
Jako, że o tej porze roku (niestety) co i rusz marzną mi już moje małe, Marowe stópki, to coraz częściej wybieram właśnie kozaki.
Wtedy kiedy robiliśmy zdjęcia było jeszcze całkiem ciepło - stąd też znane Wam już (bardzo dobrze) sztyblety.

Jeśli widzieliście gdzieś w sieci podobny swetropłaszcz, to dajcie mi znać - z wielką chęcią przygarnę jeszcze kilka podobnych modeli ;)


5.jpg

4.jpg


Sweter - no name (Nashe)
Rurki - H&M
Torebka - Fason
Sztyblety - Zara
Komin - Vero Moda
Rękawiczki - Nashe
Okulary - Reserved


(edit: schrzaniłam! przeniosłam się z Google + na Bloggera i jak ktoś chce mnie obserwować, to trzeba chyba kliknąć od nowa :(
przycisk teraz wygląda inaczej i w ogóle lipa...)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.