Lista blogów » All I need is love and great shoes
New Hair & Nails
Zobacz oryginał czw., 29/05/2014 - 19:56Dziś, Moi Drodzy, uraczę Was wpisem o wszystkim i o niczym. Bije się w pierś, moja wina! Nie wymyśliłam kolejnego makijażu ani ambitnego tekstu. Poopowiadam Wam o babskich sprawach, o włosach i paznokciach, o kolejnej parze butów i doniczce za 7 zł. Wbrew pozorom to takie wpisy sama lubię czytać na innych blogach czy portalach. Wracając do domu po pracy włączam tryb "wyciszenie", a do kawy lubię poczytać o czymś prozaicznym i lekkim. Górnolotne myśli, cyferki i sto procent normy zostawiam na kolejny poranek. No to chodźcie!
Od dawna narzekałam na to, że moje włosy po prostu nie chcą ze mną współpracować. Zdecydowanie poprawiła się ich kondycja (maski i oleje zrobiły swoje), jednak sam kształt i grzywka, z którą nie mogłam sobie poradzić, doprowadzały mnie do szału. Wybrałam się do fryzjera (!!!). Padło na Studio Fryzur - Aldona Oleksy. Może padło to złe słowo. Ola /styloly/ serdecznie mi ją poleciła więc wiedziałam, że żadna tragedia raczej się nie stanie. Włosy zostały obcięte dobrych klika centymetrów z długości, ścięłam również grzywkę, cała reszta jest wycieniowana. Końcówki obcięte na prosto, tak aby włosy wydawały się gęstsze i grubsze. Po wyjściu z salonu czułam się o 5 kilo lżejsza. Jeżeli szukacie dobrego fryzjera, szczerze polecam Aldonę. Nie jest to wpis sponsorowany przez kogokolwiek, efekty z resztą widzicie na zdjęciu powyżej ;)
Ulubieńcami ostatnich tygodni były kolorowe espadryle z H&M (są w wielu kolorach i w dobrej cenie), doniczka z Empiku, która jest świetną alternatywą dla pojemnika na pędzle oraz pomadka KOBO w kolorze 110 Orange. Noszę ją praktycznie codziennie i uwielbiam za soczysty, letni kolor!
Od kilku tygodni borykam się z problemami na twarzy. Na samym początku myślałam, że uczulił mnie tonik z firmy Mixa, który kupiłam przypadkiem w Rossmanie. "Uczulenie" jednak nie przechodziło, a buzia wyglądała co raz gorzej. Zdaje sobie sprawę, że moja cera do najtragiczniejszych nie należy, ale od zawsze miałam hopla na punkcie pielęgnacji. Wybrałam się więc z pełnym portfelem do dermatologa i zmieniłam całkowicie kosmetyki. Diagnoza była prosta : przesuszenie. Została naruszona bariera ochronna skóry, która przesuszona, zaczęła produkować więcej sebum niż potrzebuje. Pojawiły się też niedoskonałości, które przeze mnie zostały zinterpretowane jako uczulenie. Mam zakaz stosowania oczyszczających żeli do twarzy i obowiązek ciągłego nawilżania skóry. Już jest lepiej, widzę duża poprawę i pierwsze efekty. Martwi mnie trochę parafina w składzie kremów, zarówno tego z Pharmaceris jak i Emolium, ale póki co nie zauważyłam złego działania tego składniku na moją skórę. Kilka lat wstecz używałam wielu produktów z parafiną więc może nie taki diabeł straszny. Kwasy póki co leża w szufladzie, boje się jeszcze ich używać i tak naprawdę sama nie wiem jak się do tego zabrać...
Chciałabym podzielić się z Wami przemyśleniami na temat kosmetyku, który (razem z pomocą kilku innych specyfików) uratował moje paznokcie. Nie są one spektakularne, nie wyglądają jak pięciokilometrowe tipsy, ale skutecznie rozwiązały mój odwieczny problem. Odkąd pamiętam miałam strasznie słabe paznokcie, wyginająca się na boki płytka, nierówna powierzchnia, o łamaniu się w połowie i bolących opuszkach nie wspomnę. Nie pomógł Nail Tek ani sławetna odżywka Eveline milion w jednym. W końcu jednak, całkiem przypadkiem, znalazłam w jednej z drogerii internetowych kolejne cudo, tym razem marki Sally Hansen. Po kilku tygodniach używania mogę pochwalić się mocnymi i lśniącymi paznokciami. Mogę siedzieć w pracy z nogami na biurku i stukać w blat czerwonymi szponami. Nie no, nie mogę. Ale wiecie o co mi chodzi :)
Mowa tutaj o odżywce Sally Hansen Triple Strong, serum do skórek Regenerum oraz kremie do usuwania skórek z aloesem również Sally Hansen. Wszystkie te produkty używam już ponad miesiąc i widzę efekty. Odżywka znacząco poprawiła stan moich paznokci, pomogła we wzroście płytki, która jest twarda, mocna i nie łamie się po tygodniu w połowie (tak miałam w przypadku Eveline). Regenerum świetnie natłuszcza skórki i stosowane na noc działa wręcz leczniczo. Polecam!
Na okres letni zaopatrzyłam się w moje ukochane perfumy Acqua di Gioa. Znalazłam je w Superpharm w całkiem fajnej cenie (169zł). Jeśli jeszcze nie znacie tego zapachu, biegnijcie do Sephory powąchać, jest obłędny!
P.S Na naszym facebooku trwa konkurs, gdzie do zgarnięcia są 2 bony na zabiegi pielęgnacyjne w Instytucie Nowoczesnej Kosmetyki Esthe KLIK Zapraszamy :)
P.S Na naszym facebooku trwa konkurs, gdzie do zgarnięcia są 2 bony na zabiegi pielęgnacyjne w Instytucie Nowoczesnej Kosmetyki Esthe KLIK Zapraszamy :)
xoxo
J.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








