Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar
Nauszniki XXL - idealne na zimę
Zobacz oryginał ndz., 11/12/2016 - 16:21Kapelusze kapeluszami, ale kiedy zaczyna się zima, to bez czapki albo beretu ani rusz.
Jeśli czapki, berety, kaszkiety lub jakiekolwiek inne wariacje na temat tego typu nakryć głowy całkowicie nam nie podchodzą, to wcale nie znaczy, że wszystko stracone:
zostają jeszcze nauszniki!
Co prawda ja przeciwko czapkom nie mam absolutnie nic (wręcz przeciwnie - od paru już dobrych lat zimą nie rozstaję się z nimi na krok), ale któregoś weekendu wypatrzyłam te wielkie, futrzane nauszniki na wyspie w naszym osiedlowym Leclercu i tak mi się spodobały, że przez cały czas robienia zakupów marudziłam Lechowi o nich tak mocno, aż nie wytrzymał i mi je sprezentował ;P
Zwykle narzeka, że ubrań i dodatków mam tyle, że żadna z moich szaf i szafeczek zajmowanych przeze mnie w naszym mieszkaniu nie jest już w stanie się domknąć - tym razem jednak nie powiedział na ten temat słowa.
I tak oto stałam się posiadaczką pierwszych w moim życiu nauszników ;)
Takie nauszniki to fajna sprawa - nie zsuwają się na oczy ani nie niszczą za bardzo z mozołem prostowanych z rana włosów.
Jeśli włosów nie prostujemy a wiążemy je w koński ogon albo upinamy w wysokiego koka, to dzięki nausznikom nie musimy rezygnować z naszych ulubionych fryzur również zimą.
Co prawda nie grzeją zatok (podobno zwykła czapka grzeje - tak twierdziła moja świętej pamięci Babcia, ale ja jakoś nie wierzę, by czapka która nie jest kominiarką mogła zdziałać w tej kwestii więcej, niż nauszniki), jednak nie chciejmy za dużo - i tak kilka plusów posiadają!
Nie wiem, czy te nauszniki spodobałyby mi się tak bardzo, gdyby nie były tak duże i tak puchate - wszak żadna to nowość, nauszniki były w sklepach od zawsze.
Ale dopiero ten model spowodował, że poważnie podeszłam do pomysłu włączenia ich do swojej szafy.
Same przyznajcie: są wyjątkowe!
No dobra - trochę pomógł mi zakochać się w nich fakt, że idealnie zgrywają się z futerkiem u kołnierza mojej zimowej parki.
No nie zgrywają się?
Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona jakością tej kurtki.
Kupiłam ją za tak niewielkie pieniądze (przypomnę - 80 złotych) i w sklepie tak bardzo moim zdaniem niskojakościowym (New Yorker), że choć po zakupie prezentowała się ślicznie, to bardzo obawiałam się tego, jak będzie wyglądała po sezonie albo dwóch.
Kupiłam ją za tak niewielkie pieniądze (przypomnę - 80 złotych) i w sklepie tak bardzo moim zdaniem niskojakościowym (New Yorker), że choć po zakupie prezentowała się ślicznie, to bardzo obawiałam się tego, jak będzie wyglądała po sezonie albo dwóch.
Przeżyła. Może trochę wyblakła (zdążyła zaliczyć dwa posezonowe prania), ale nie zrobiła się cieńsza ani się nie rozciągnęła. Grzeje też tak samo.
W tym roku New Yorker również ma swojej kolekcji wiele fajnych parek - nawet nieco podobnych do tej.
Jeśli szukacie parki niedrogiej, a ciepłej i wygodnej, to serdecznie polecam Wam zajrzenie do New Yorkera.
Zwłaszcza jeśli Wasza wymarzona parka ma mieć sznyt nieco młodzieżowy - te z H&M'u albo któregoś ze sklepów Inditexu są takie o wiele bardziej dorosłe, nie mają w sobie tyle uroku ;)
No i są zdecydowanie droższe!
Tak, mam nowe rękawiczki - takie rockowe, z suwakami.
Też w Leclercu wypatrzone, tyle że tym razem na hali.
Kosztowały piętnaście złotych i choć nie są skórzane, to nie wahałam się nad ich zakupem ani chwili - rękawiczki zbieram chyba tak, jak większość z Was kolekcjonuje buty.
Takich jeszcze nie miałam!
Te suwaki bardzo pasują mi nie tylko tu, ale i do ramoneski (którą niedawno nabyłam, a którą zobaczycie wkrótce i Wy - wczoraj robiliśmy zdjęcia "outfitu", w którym zadebiutuje!), do wszelkich ciężkich butów i do każdej niemal zimowej kurtki.
Lubię, kiedy posiadane przeze mnie rzeczy różnią się między sobą detalami - tak już mam i pewnie nie zmieni się to prędko ;)
Nauszniki XXL - no name (wyspa w hipermarkecie E.Leclerc w Łodzi)
Szalik - H&M
Parka ze sztucznym futerkiem - New Yorker
Torba - Zara
Rękawiczki - no name (E.Leclerc)
Dżinsy - KappAhl
Skórzane oficerki - Lasocki (CCC)
Ten zestaw możecie potraktować jako jedną z prób oswajania przeze mnie zimowych ciuchów i uczynienia "stylizacji" na tę porę roku nieco mniej nudnymi.
Zazwyczaj gdy temperatury spadają rezygnuję z jakiejkolwiek kreatywności, a i o estetyce staram się zapomnieć - najważniejsze jest wtedy dla mnie to, żeby nie zamarznąć.
Czasami jednak rzucam w kąt puchowe kurtki i próbuję bawić się modą nawet w tak niesprzyjających okolicznościach ;)
Mam nadzieję, ze tej zimy uda mi się jeszcze kilka razy wykrzesać z siebie choć trochę inwencji i nie będzie to ostatnia zimowa stylówka, którą zdołam Wam tu zaprezentować ;)
ODWIEDŹCIE MNIE NA:
INSTAGRAMIE
FACEBOOKU
Miłego popołudnia dla Was!
Ściskam - Wasza Mar!
Zazwyczaj gdy temperatury spadają rezygnuję z jakiejkolwiek kreatywności, a i o estetyce staram się zapomnieć - najważniejsze jest wtedy dla mnie to, żeby nie zamarznąć.
Czasami jednak rzucam w kąt puchowe kurtki i próbuję bawić się modą nawet w tak niesprzyjających okolicznościach ;)
Mam nadzieję, ze tej zimy uda mi się jeszcze kilka razy wykrzesać z siebie choć trochę inwencji i nie będzie to ostatnia zimowa stylówka, którą zdołam Wam tu zaprezentować ;)
ODWIEDŹCIE MNIE NA:INSTAGRAMIE
FACEBOOKU
Miłego popołudnia dla Was!
Ściskam - Wasza Mar!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.














