Lista blogów » aschaaa
Ciężka sprawa była z tymi fotami dzisiejszym. To było 100 razy trudniejsze niż parę moich fotek ubranej w jakieś łaszki. I mimo, że podchodziłam do tych zdjęć kilka razy, zmieniałam obiektywy, robiłam je w ciągu dnia i w ciągu nocy, to samo focenie podobało się mi! Efekt końcowy może nie powala, ale jak na kogoś, kto fotki cyka widoczkom i ludziom na urlopach, a pierwszy raz stanął z aparatem w zamkniętym pomieszczeniu to chyba nie ma wiochy :P Zresztą ocenę zostawiam Wam.
Zacznę może od tego, ze to moje 8 mieszkanie w Wiedniu, a nasze 4 i pierwsze takie poważniejsze. Dlaczego tak mowie?
Nasz salon + trochę o mieszkaniach w Wiedniu
Zobacz oryginał pt., 02/01/2015 - 18:31Ciężka sprawa była z tymi fotami dzisiejszym. To było 100 razy trudniejsze niż parę moich fotek ubranej w jakieś łaszki. I mimo, że podchodziłam do tych zdjęć kilka razy, zmieniałam obiektywy, robiłam je w ciągu dnia i w ciągu nocy, to samo focenie podobało się mi! Efekt końcowy może nie powala, ale jak na kogoś, kto fotki cyka widoczkom i ludziom na urlopach, a pierwszy raz stanął z aparatem w zamkniętym pomieszczeniu to chyba nie ma wiochy :P Zresztą ocenę zostawiam Wam.
Zacznę może od tego, ze to moje 8 mieszkanie w Wiedniu, a nasze 4 i pierwsze takie poważniejsze. Dlaczego tak mowie?
W Wiedniu można podzielić mieszkania na kilka grup:
1. Mieszkania do wynajęcia - Mietwohnung. Czynsz jest wysoki, bo oprócz faktycznych kosztów użytkowania mieszkania, dochodzi pewna kwota, którą kasuje wynajemca mieszkania. Wynajmować można od osób prywatnych, ale tez od firm maklerskich, które są właścicielami całych kamienic. Zanim się wprowadzisz, musisz wpłacić kaucje (najczęściej 3xczynsz), którą dostajesz przy wyprowadzce. Jeśli mieszkanko załatwiałeś przez maklera, jemu tez musisz zapłacić — miedzy 1.000€ a 2.000€.
2. Mieszkania z miasta - Gemeindewohnunegn — każdy mieszkaniec w Wiedniu powiem Ci, że dostać się do Gemeinde nie jest prosto. Dlaczego? Bo Gemeinde to spółdzielnia wiedeńska zajmująca się przyjedzielaniem mieszkań tym, którzy ich w pierwszej linii potrzebują. Czyli np. jesteś w ciąży i nie masz dachu nad glowa albo żyjesz u rodziców, jest dużą szansą, że dostaniesz mieszkanie z Gemeinde. Albo masz w mieszkaniu grzyba, szkodzi to na Twojemu zdrowiu, szanse na nowe lokum istnieją. Dobrze, jak nie zarabiasz zbyt dużo, albo jak tylko jedno z Was pracuje. W tych przypadkach szanse są większe.
3. Mieszkania spółdzielcze - Genossenschaftwohnungen. To już nie miasto Wiedeń, a dana spółdzielnia decyduje czy mieszkanie dostaniesz. Warunkiem jest wplata pewnej kwoty pieniędzy, czyli tzw. Genossenschaftsbeitrag. W zależności od osiedla i mieszkania jest to od 2.000€ do nawet 50.000€. Genossenschaftwhnungen to mieszkanka zazwyczaj w nowym budownictwie albo prawie nowym. To nie żadne stare kamienice z kibelkiem na korytarzu. Nikt Ci nie widzieli ilości pokoi. No ale... jest pewne "ale". Chętnych jest dużo, niestety. Rynek mieszkań jest pełen i ludzie wręcz bija się o mieszkania. Dlatego można obejść spółdzielnie, przynajmniej na początku i korzysta z tego sporo osób. Mianowicie... Załóżmy, że masz Genossenschaftswohnung i chcesz się wyprowadzić. Ale zostawiasz w nim swoje meble — np. kuchnie. Wstawiasz ogłoszenie na jednej z austriackich stron ogłoszeniowych i nie czekasz 0,5godziny, a ludzie zaczynają dzwonić. Za kuchnie i pozostawione w mieszkaniu meble możesz krzyknąć jakaś dowolną kwotę, nazywa się to Ablöse. I tu wyobraźnia nie zna granic - oglądaliśmy mieszkanka, gdzie ludzie chcieli 17.000€ albo i nawet 28.000€ za meble, które nie były warte nawet 100€!!! Ale popyt na rynku mieszkaniowym jest, wiec i cenki rosną w gore. Kiedy już znajdziesz człowieka, który chce dać Ci pieniądze, które sobie zażyczyłeś i chce Twoje mieszkanie - "proponujesz" go w spółdzielni. Zazwyczaj, jeśli nie ma przeciwwskazań, dany człowiek takie mieszkanko dostaje.
4. Ostatnia grupa mieszkań są mieszkania do kupienia, czyli Eigentumswohnungen - tu wiele komentować nie będę, bo ceny są kosmiczne. Ale jak kogoś stać — do wyboru do koloru.
Nasze mieszkanie jest z trzeciej grupy - Genossenschaftswohnung. Musieliśmy wpłacić pewna kwotę, żeby moc się wprowadzić. Nie było szaleństwa, bo płaciliśmy "tylko" 22.000€, a Ablöse wynosiła tylko 2.000€, za meble które później sprzedaliśmy. Kiedy wprowadzaliśmy się tutaj 5 lat temu, blok był 16letni, a w mieszkaniu faktycznie przez 16 lat nie było robione nic... Przez pol roku trwała budowa, a my w środku niej. Nie chcieliśmy płacić podwójnego czynszu, stad taka decyzja.
Rozburzyliśmy jedna ścianę w kuchni, zerwaliśmy podłogi na dole (nasze mieszkanko jest dwupiętrowe), wszystkie kafelki — w toalecie na dole i łazience na gorze. Ściany, sufity i podłogi — wszystko robione od A do Z. Na schodach stanęło rusztowanie, żeby mój mąż mógł dojść do wszystkich zakamarków :) Zresztą tu należą mu się wielkie brawa, bo mieszkanie prawie w całości wyremontował sam. Mowie prawie, bo pomoc miał, ale to w konkretnych pracach. Cala resztę robił każdego wieczora jak przychodził z pracy. Gdybym teraz dostala klucze od pustego mieszkania urządziłabym je całkowicie inaczej. Czasem przebąkuje Pecie, żebyśmy pozapisywali się gdzieś do spółdzielni...
Ale do rzeczy... Moja praca było dekorowanie, a Peta skupił się na wzorach, materiałach i technikach malowania ścian, sufitów (!), czy na podłodze. Owszem 5 lat temu wszystko mi się podobało, to co wybraliśmy wtedy :P Nie ma rzeczy w naszym mieszkaniu, która wtedy byłaby "no go". Przez to ze Peta miał absolutna dowolność w strukturach ścian - są one faktycznie bardzo zróżnicowane! I każda ściana w salonie jest inna! Nie tylko w salonie, bo w przedpokoju, na schodach i sypialni tez!
Dzis chce Wam pokazać nasz salon, a mianowicie część "wypoczynkowa"
Dzis chce Wam pokazać nasz salon, a mianowicie część "wypoczynkowa"
Pomysł na stolik znalazł się sam.. jakoś tam przez przypadek, wertując gazetki z reklamami. Pamiętam, ze bardzo musiałam marudzić, żeby go wtedy kupić, bo cena była mniej niż przyjazna, a my akurat spłukaliśmy się przez remont. Ale ja, jak to ja, cos sprzedałam, cos pomodziłam i stół stanął. Moja Mama wkręciła kiedyś Babcie i powiedziała jej ze my zupę jemy z tych dziur w stole. Taki żarcik mojej Mamuśki :P
I mimo ze w stroju lubie ferie barw, kolorów, wzorów i nadruków, w mieszkaniu podoba mi się wszystko, co jest tego przeciwnością. Kilka dekoracyjnych drobiazgów i koniec. Żadnych ramek, żadnych świeczek, żadnych drobiazgów przywiezionych z wakacje. Prosto i przejrzyście. Często zmieniam tez dekoracje: obecnie mam warana, kupionego na polskim westwing, który przypomina mi o wyprawie na Komodo. A obok telewizora na paterze są szyszki... taka jesienno-zimowa dekoracja :D
Pod telewizorem mam bardzo prosta i skromna półkę, którą zapełniliśmy drewnem. Dlaczego akurat tak? Mój mąż zawsze chciał mieć w domu kominek. Jako ze nasz salon jest stosunkowo mały, brakło na niego miejsca... Kupiliśmy wiec płytę CD z imitacja kominka. Szczerze, to ostatnio o niej zapomniałam, ale to z racji tego, ze nie włączamy telewizora. Tak Kochani... my nie oglądamy telewizji a ten telewizor stoi tylko dla ozdoby :P Peta kupił go chyba 4 lata temu czy jakoś tak, podczas mistrzostw w piłkę nożną — chciał po prostu śledzić wszystkie mecze — taki drobiazg. Któregoś pięknego popołudnia przytargał do domu telewizor. I teraz włączamy go tylko na mistrzostwa świata w piłce w EU i na świecie. Ostatnio byli u nasi znajomi i chcieli puścić jakaś muzykę na MTV - yyyy pech, bo rozładowały się baterie w pilotach :P
Chciałam zwrócić Wasza uwagę na system zasłon, który mamy w zasadzie w całym mieszkaniu. To bardzo prosty system z Ikei. Nie wyobrażam sobie mieć firanki do ziemi, okna bez niczego tez fajne nie są, a żaluzje mnie nie kręcą... Bardzo polubiłam te zasłony i mimo ze nie da się ich prac, pierwszy raz zmieniłam je dopiero po ponaad 4 latach. Moja Mama wciąż jest zdania, że takie rzeczy to tylko u mnie, bo ona na Śląsku miałaby je "czarne, bo 3 miesiącach" - nie mowie, ze nie. Moje się jakoś trzymają :D
I jeszcze jeden rzut okiem na całość. Jak Wam sie podoba?
Następnym razem pokaże Wam druga stronę, czyli część jadalna :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






















