Lista blogów » Różnotematycznie.
Moje spostrzeżenia? Stosowałam ją ok. 2 miesięcy i przyznam, że zauważyłam dość znaczną poprawę, szczególnie w dni, kiedy jej używałam. Nie robiłam tego codziennie, bo we wszystkim trzeba przecież mieć umiar. Ale włosy były zdecydowanie bardziej miękkie w dotyku, a do tego gładsze. W dodatku dostały nagłego nabłyszczenia (ale nie przetłuszczenia- a to różnica). Mam wrażenie, że odkąd ją stosuję, włosy są bardziej podatne na układanie. Zniszczonych końcówek oczywiście nie uratuje nic i nikt, oprócz fryzjera, ale na pewno stały się one mniej... widoczne.
Dużą zaletą jest też cena. Za 100 ml zapłacimy tylko 10 zł. Uważam, że jak za tak dobry produkt to niemalże grosze, ponieważ naprawdę widzę poprawę,a 10 zł to w końcu niedużo. Mogłabym ponarzekać na zapach- bardzo, bardzo typowy dla parafiny, nie każdemu może odpowiadać. Chociaż przez studia jestem odporna na wszelkiego rodzaju zapachy- nic mnie nie zdziwi :D nie on jest mega intensywny, a do tego ulatnia się on niesamowicie szybko, także nie martwcie się, że po wyjściu z domu ktoś zacznie od Was uciekać :D no, ale musiałam znaleźć jakiś minus, co by nie mówili mi, że "reklamuję, bo dostałam" :)
Polecam także wypróbować pozostałe warianty, na przykład z pokrzywą, czarną rzodkwią czy z aloesem. Może również sprawdzą się, jak ten.
Buziaki,
Nafta kosmetyczna Anna z olejem rycynowym.
Zobacz oryginał śr., 14/05/2014 - 15:09Hej! :)
Uffff, już po fizjologii. Cieszę się, że mam to za sobą i mam nadzieję, że uda mi się to zaliczyć- chociaż czuję, że poszło dobrze. Byłam jeszcze zawieźć umowę na praktyki, a potem dość długa podróż do domu z słuchawkami w uszach- lubię to :) pogoda sprzyja, humor też dopisuje.
Dziś dam Wam trochę od siebie odpocząć- zamiast posta ze stylizacją przygotowałam dla odmiany coś zupełnie innego. Recenzje kosmetyków nie pojawiają się u mnie zbyt często- myślę, że to będzie miła odskocznia od tematu ubrań i stylizacji, a może komuś pomoże w wyborze odpowiedniej pielęgnacji.
Dziś dam Wam trochę od siebie odpocząć- zamiast posta ze stylizacją przygotowałam dla odmiany coś zupełnie innego. Recenzje kosmetyków nie pojawiają się u mnie zbyt często- myślę, że to będzie miła odskocznia od tematu ubrań i stylizacji, a może komuś pomoże w wyborze odpowiedniej pielęgnacji.
Jakiś czas temu zostałam poproszona o przetestowanie nafty kosmetycznej z olejem rycynowym firmy Anna. Odkąd pamiętam, moje włosy sprawiają mi różnego rodzaju niespodzianki- choćby w postaci puszenia się. Baaardzo często nie chcą ze mną współpracować. Pomyślałam, że warto wypróbować coś, co ma w swoim składzie same naturalne substancje i co prawdopodobnie nie wpłynie na nie negatywnie, a pomoże nie tylko w pielęgnacji zewnątrz, ale także wpłynie na odpowiednie odżywienie. Zapraszam więc na recenzję :)
Zacznijmy od składników, które decydują o właściwościach. Nafta Anna zawiera bowiem olej rycynowy. Jak ja go zawsze nazywam- "cudotwórca". Genialnie wpływa na kondycję włosów (nie wspominając o innych aspektach, nie związanych z pielęgnacją skóry głowy, jednak o tym może innym razem... :)) samą naftę można stosować przy problemach z łupieżem (mnie akurat nie dotyczy), a także innych problemach skóry głowy.
Jeśli chodzi o opakowanie- uważam, że wykorzystano tutaj najbardziej praktycznie rozwiązanie, ponieważ nafta została zamknięta w buteleczce z atomizerem. Wystarczy ją rozpylić na całej objętości włosów, zamiast bawić się w rozrabianie czy inne dodatkowe, czasochłonne czynności. Właśnie, jeśli jesteśmy przy czasie- czas trzymania na włosach jest stosunkowo krótki, ponieważ wynosi tylko 10 minut, zatem to kolejna zaleta. Później wystarczy tylko spłukać ją wodą. Jeśli chcecie, możecie zrobić także maseczkę z żółtkiem jaja- tej opcji jednak nie próbowałam. Jednak wierzę na słowo producenta, że daje efekty, bo skoro żółtko jaja, to i witamina A, a jak witamina A, to superoddziaływanie na kondycję organizmu :)
Moje spostrzeżenia? Stosowałam ją ok. 2 miesięcy i przyznam, że zauważyłam dość znaczną poprawę, szczególnie w dni, kiedy jej używałam. Nie robiłam tego codziennie, bo we wszystkim trzeba przecież mieć umiar. Ale włosy były zdecydowanie bardziej miękkie w dotyku, a do tego gładsze. W dodatku dostały nagłego nabłyszczenia (ale nie przetłuszczenia- a to różnica). Mam wrażenie, że odkąd ją stosuję, włosy są bardziej podatne na układanie. Zniszczonych końcówek oczywiście nie uratuje nic i nikt, oprócz fryzjera, ale na pewno stały się one mniej... widoczne.
Dużą zaletą jest też cena. Za 100 ml zapłacimy tylko 10 zł. Uważam, że jak za tak dobry produkt to niemalże grosze, ponieważ naprawdę widzę poprawę,a 10 zł to w końcu niedużo. Mogłabym ponarzekać na zapach- bardzo, bardzo typowy dla parafiny, nie każdemu może odpowiadać. Chociaż przez studia jestem odporna na wszelkiego rodzaju zapachy- nic mnie nie zdziwi :D nie on jest mega intensywny, a do tego ulatnia się on niesamowicie szybko, także nie martwcie się, że po wyjściu z domu ktoś zacznie od Was uciekać :D no, ale musiałam znaleźć jakiś minus, co by nie mówili mi, że "reklamuję, bo dostałam" :)
Tak czy siak- bardzo polecam. Możecie dostać go tutaj:
ANNA COSMETICS
ANNA COSMETICS
Polecam także wypróbować pozostałe warianty, na przykład z pokrzywą, czarną rzodkwią czy z aloesem. Może również sprawdzą się, jak ten.
Buziaki,
Kats.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



