Lista blogów » Noszę co Lubię

Na luzie

Zobacz oryginał

Mam wrażenie, że nie było mnie tu straszliwie długo. Odczuwam to tym bardziej, że mam w zapasie sporo zdjęć, które czas najwyższy wrzucić na bloga!
Przyczyna mojej nieobecności była o tyle prozaiczna, co przykra oraz niezależna ode mnie.
Riko wylądował w szpitalu i co by nie zejść tam na nudę, przejął laptopa na tych kilka dni.

A ja jak dziecko! Tupałam nogami, grymasiłam, wywracałam oczami, marudziłam. Ale i jak dziecko pokornie zniosłam zaistniałe warunki. I czekałam.

Doczekałam się wreszcie i Riko, i komputera, więc tadam! Jestem!

Wprawdzie w nie najlepszej kondycji, bo złamało mnie takie lumbago, że mi dzisiaj mąż musiał skarpetki i majty ubierać. Nawet leżenie mnie boli. Uwierzcie mi na słowo - piszę w naprawdę pokracznej pozycji;-)

Ale nic to, humor jest!

Włączcie sobie piosenkę na dziś.

s7.jpg


s5.jpg

Czym prędzej publikuję zalegające na dysku zdjęcia, bo trącą zimą, a za oknem piękna wiosna. A lepiej, żeby się zgadzało;-)
Choć w sumie te fotki powstały nie tak na dawno, półtora tygodnia temu. Po prostu było wtedy chłodno.

Co mamy? Szaro mamy, luźno mamy, płaszcz po Mamie mamy. Dobrze się czuję w takich zestawach. Wiem, że ani to zgrabne, ani szczególnie kobiece, ale to bardziej mnie definiuje niż szpilki. Zwłaszcza w lesie;-D


kol1.jpg




kol4.jpg




s3.jpg


s4.jpg







s12.jpg


s13.jpg


s14.jpg



s16.jpg


s17.jpg

kol2.jpg

Tego dnia odwiedziliśmy Rezerwat Śnieżycowy Jar. Przepiękne, klimatyczne miejsce, prezent od natury. Mam szczęście mieszkać bardzo blisko.
Ale wiecie co? Pamiętam Śnieżycowy Jar z czasów, kiedy wiedzieli o nim tylko okoliczni mieszkańcy, a odwiedzali nieliczni. Teraz trąbią o tym w tefałenach i teleekspresach i w weekendy, w okresie, gdy  kwitnie śnieżyca, jest tam tyle ludzi co w tesco przed świętami. Niegdyś dzika, cicha ścieżka zamieniła się w deptak. 
Pamiętam jak jeździłam tam rowerem, delektowałam się melodią lasu i urodą jaru. Czasami się nawet trochę bałam, bo żywej duszy tam nie było. 

Ale ja rozumiem, każdy chce móc podziwiać dość nietypowe zjawisko (śnieżyca w Wielkopolsce?!) i uroczy zakątek. 
Wystarczy udać się tam w dzień powszedni i już nie ma tłumów. Okej.

No ale jest coś, co absolutnie wyprowadza mnie z równowagi. Wrrrr!!!!
Ignoranci, którzy wloką się do tego lasu i podnieceni, że są w miejscu, o którym w telewizorze gadali, pstrykają zdjęcia jak najęci, pakując się w kwiatki i depcząc cebulki, które już nie będą miały szansy wyrosnąć.
Tabliczka z zakazem deptania na każdym kroku, strażnicy leśni edukują i pilnują, specjalnie przygotowana ścieżka jest, a ci heja, w kwiatki, bo słitfocię na fejsbuka trzeba zrobić. Szlag mnie trafia, jak widzę całe rodziny kielczących się bałwanów kucających w śnieżycy, aby się obfocić. Zwracanie uwagi, niestety, nie pomaga.
Albo pseudofotografowie pochylający się ze swoimi "masełkami" nad kwiatkami, żeby zrobić pięćdziesiąte to samo zdjęcie. Choć w sieci jest całe morze podobnych.
Nie można po prostu iść tam, nacieszyć oczy, uszanować elementarne zasady i nauczyć tego samego swoje dzieci?



s19.jpg



s21.jpg


kol5.jpg






s25.jpg
fot. Igor & Riko



płaszcz (coat) - szafa Mamy (my Mum's wardrobe)
sweter (jumper) - h&m
szal (scarf) - h&m (sh)
spodnie (jeans) - sh (4 złote polskie, yupi!)
buty (shoes) - nn
torebka (bag) - river island (sh)
czapka (hat) - nn
rękawiczki (gloves) - ?

Wpadnijcie TUTAJ



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.