Lista blogów » Life by Mada

"My Stuff" - czyli co tak naprawdę potrzebujemy

Zobacz oryginał
tavarataivastytu%C5%82owa.jpg


Wyobraźcie sobie, że wasz dom świeci pustkami, nie macie nic oprócz podłogi, drzwi i okien. Nie macie ubrań, nawet bielizny, wygodnego łóżka, telefonu, lodówki i wszystkiego co zazwyczaj potrzebne jest wam do życia... Tak zaczyna się historia Petri Luukkainen.

1.jpg


Minimalizm powoli staje się jedną z moich pasji. Doszłam do takiego punktu w życiu, że zbyt wiele rzeczy zaczęło mnie w końcu przytłaczać. Postanowiłam, że jedyną sensowną dla mnie drogą, będzie pozbycie się niepotrzebnych rzeczy, co powoli ale konsekwentnie trwa.

Zaczęłam się zastanawiać jak by to było, gdybym po prostu wszystko wyrzuciła nie odwracając się za siebie, odeszła. Pewnie byłoby to wręcz marnotrastwem. Jednak z drugiej strony nie pozbywając się czegoś nie dowiemy się nigdy, czy tak naprawdę dana rzecz była nam potrzebna.
 
1.jpg

Petri Luukkainen, o którym wspomniałam na wstępie, reżyser filmu "My stuff" poszedł właśnie tą ścieżką. Nie wyrzucił jednak wszystkiego, wynajął magazyn i wszystko wpakował do niego. Dosłownie wszystko co posiadał. Szaleństwo nie? Był nieszczęśliwy, samotny i postanowił coś zmienić. Na projekt 'moje rzeczy' dał sobie rok. 

Akcja dzieje się w zimowych Helsinkach, rozpoczyna się w jego domu. Petri leży na podłodze, jest nagi, dom jest pusty, jest mu zimno i niewygodnie. Pierwszą rzeczą jaką zabiera z garażu jest płaszcz, a jego lodówką jest lufcik okienny. Dobrze, że to zima.:)

Film dokładnie ukazuje, że rzeczy które nas otaczają tak naprawdę nie dają nam szczęścia, są użytkowe i takie powinno być główne założenie kupując je. Rzeczy użytkowe to takie, bez których nie potrafimy lub nie będziemy potrafili się obejść żyjąc z dzisiejszych czasach. I tak, kilka pięknych, względnie niepotrzebnych rzeczy daje klimat i ciepło w domu, ale nie masa.

Główny wniosek jaki nasuwa mi się po obejrzeniu filmu to: Nie posiadając, można być tak samo nieszczęśliwym, jak posiadając. Ważne jest umiarkowanie, tak zwany balans. Ale żeby do niego dojść trzeba coś utracić i nie ma innej ścieżki. 

Film bardzo pouczający i ciekawy. Nie zdradzę Wam co się dzieje dalej, polecam obejrzeć. Zainteresowani tą tematyką na pewno go znajdą. Jeden jego minus - film jest ciężko dostępny, a jeśli już, to z napisami angielskimi. Aczkolwiek minus można zamienić w plus i podszkolić swój język. Poziom nie jest jakiś ciężki, wydaje mi się, że nawet początkujący dadzą sobie radę.
Poniżej podsyłam trailer. Tytuł oryginalny: Tavarataivas.


Jeśli znacie jakieś inne ciekawe filmy powiązane z tematyką minimalizmu, dajcie znać w komentarzach, chętnie obejrzę.:)


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.