My new pink dress code
Zobacz oryginał wt., 28/01/2014 - 10:56Ostatnio dużo u mnie różu na blogu :) Dziś też pudrowy róż występuje w roli głównej. Tym razem jednak w wersji bardziej eleganckiej, gdyż na dwa tygodnie musiałam zmodyfikować nieco swój dress code ze względu na praktyki, które muszę odbyć. Muszę przyznać, że taka praca, w której mogę ubierać się elegancko, ale według własnych zasad najbardziej by mi odpowiadała. Dotąd miałam jedynie doświadczenie z praktykami z hotelu, gdzie zmywałam naczynia ubrana w eleganckie spodnie i marynarkę oraz pracę w USA, gdzie od rana do wieczora chodziłam w przemoczonym t-shirtcie. Praca w biurze podróży jest więc miłą odmianą. Gdyby tylko to było na stałe i płacili mi za to ;)
Muszę przyznać, że po tygodniu pracy miałam mieszane uczucia. Pierwsze dwa dni się nudziłam bo nie wiedzieli jaki zadania mi przydzielać i robiłam same bzdurne prace typu kserowanie. Potem widziałam, że się do mnie przekonali. Jednocześnie jednak ze mną przyszła Beata, która jest na okres próbny, więc nie mają interesu w tym by czegoś mnie uczyć. Ona była szkolona, a ja wykorzystywana do drukowania ulotek :P
Na szczęście jedna pracownica wróciła ze zwolnienia lekarskiego i okazała się bardzo sympatyczna. Pomagała nam obu w zadaniach informując co gdzie jest w biurze. Nauczyłam się bardzo dużo z samej obserwacji i nie żałuję, że na prawdę poszłam na praktyki, a nie podbiłam ich sobie "na piękne oczy". Przez chwilę żałowałam, że nie wiedziałam o naborze do firmy. Zwłaszcza, że przyjęli dziewczynę w moim wieku, która kończy zaocznie uczelnię, na której robiłam licencjat. Szybko okazało się, że ma duże braki w podstawowej wiedzy, a w dodatku przyznała, że nie jest na tyle wygadana by sprzedać komuś wycieczkę z katalogu. Boi się odbierać telefon i nie wie podstawowych rzeczy. Szefowa cały tydzień na nią wrzeszczała, a ja siedziałam cicho choć miałam ochotę wołać "ja wiem! wybierz mnie!" :) Wszyscy w domu mi radzili bym jakoś się wykazała, pokazała, że jestem lepsza. Ale nie miałam ku temu zbyt wielu okazji, gdyż tak jak wspominałam nie dostawałam poważnych zadań. Wszystko jednak co mi zlecono starałam się robić porządnie i w miarę szybko :)
Jestem z natury osobą niepewną siebie i nie lubię się narzucać. To dlatego pewnie też nie umiem się "sprzedać" na rozmowie kwalifikacyjnej. W tej sytuacji jednak bardzo nie podobało mi się to, że zatrudnili osobę, która się w ogóle nie nadaje do pracy w biurze podróży, a tymczasem tylu studentów/absolwentów turystyki nie ma pracy. Na samym moim przyjęciu urodzinowym znalazłabym z pięć osób lepszych na to stanowisko xD Choć ogólnie Beata jest bardzo sympatyczna i zrobiło mi się jej szkoda, gdy popłakała się po którejś wizycie w gabinecie szefowej.
Czułam pewną satysfakcję, że jednak coś wyniosłam ze studiów i że mimo braku doświadczenia byłabym dobrym pracownikiem. Bardzo miło zaskoczyła mnie rozmowa z pracownicą biura, o której wcześniej wspominałam. Szefowa mimo swojej jędzowatej natury chyba dostrzegła moje umiejętności bo rozmawiały o mnie i o moim trybie studiów. Mam nadzieję, że nie wynika to tylko z porównania z ciamajdowatą Beatą (dziewczyna na próbnym) i możliwe, że coś z tego wyniknie. Póki co nie zapeszam, ale jeszcze ode mnie o tym usłyszycie :)
Pozdrawiam te, które wytrzymały ten mój wywód do końca :):) Musiałam się komuś wyżalić :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



