Lista blogów » Corba Style

This is my December

Zobacz oryginał

Jak zwykle gorący jest ten przedświąteczny okres. Nie ma czasu na umycie okien, kupno prezentów czy robienie ozdób. A to przecież moje pierwsze Święta w nowym domu :(
W pracy też zamęt. Ludzie zamawiają jak szaleni, a u nas jest za mało osób by sprostać takiemu obciążeniu. A jeszcze trzeba zrobić remanent, a w pierwszym tygodniu stycznia czeka nas audyt bo chcemy sprzedawać przyprawę w płynie do znanej sieci sklepów, a oni chcą być pewni, że spełniamy ich wyśrubowane wymagania. Z tego powodu też nie dostanę tyle wolnego, ile bym chciała. Gdybym umiejętnie rozplanowała 5 dni, które mi zostały, mogłabym mieć 2 tygodnie wolnego! Czysta magia :) Niestety szef raczej na to nie pójdzie. Tak jakby to był mój durny pomysł by audyt na początek roku przekładać.

work01.jpg

Ale ogólnie nie jest źle. Umowę mam do połowy stycznia i raczej mi ją przedłużą. Nie chce mi się szukać niczego nowego choć może szef nie grzeszy kulturą, w biurze jest zimno, a po powrocie śmierdzę przyprawą w proszku. Mam fajne koleżanki, obie po czterdziestce :) Zawsze lepiej dogadywałam się ze starszymi od siebie. Jedyna osoba, z którą źle mi się pracuje jest Mariola, której część obowiązków przejęłam bo jest na macierzyńskim. Czasami wpada do firmy i po pierwsze widzę, że Mariusz ją faworyzuje, a po drugie od początku odnosi się do mnie z rezerwą. Wiadomo - jestem dla niej konkurencją bo choć szef zapewnia, że jest dla niej miejsce po powrocie, to są tylko słowa. Zapewne boi się, że okażę się lepsza, a jeśli będzie jednak miejsce tylko dla jednej z nas to Mariusz może wybrać mnie. Poza tym wychowuje dziecko z chłopakiem, który średnio się sprawdza jako ojciec więc ona sama nie może sobie pozwolić na bycie bezrobotną, ja to rozumiem. Ale zauważyłam, że robi wszystko by wytknąć mi błąd, a Mariusz to podłapuje. Wierzy jej na słowo bo to ja jestem ta nowa, Mariolę zna dłużej. Trzecim czynnikiem jest też pewnie to, że jako jedyna w firmie jest ode mnie młodsza (co prawda tylko o kilka miesięcy, ale zawsze), a ja jak wspomniałam zawsze lepiej dogadywałam się lepiej ze starszymi od siebie niż z rówieśnikami :)
No cóż, nie uprzedzajmy faktów. Podobno chce wrócić z macierzyńskiego w kwietniu, wtedy zobaczymy.
Wracając do Świąt... w tym roku z powodu braku czasu kupiłam większość przez internet. Zaczęłam już na początku grudnia by mieć pewność, że wszystko dotrze na czas. Siostrze kupiłam zestaw do parzenia herbaty na oxalis.pl i t-shirt z Sinsay. Dla mamy znalazłam torebkę Mohito w wyprzedażowej cenie, a dla męża koszulkę z fajnym nadrukiem i książkę. Chciałam kupić fajną markową czapkę, ale zwrócili mi pieniądze bo nie było jej na stanie. Tak jakby nie można było tego wcześniej napisać :/
Jak zwykle podpowiedziałam trochę bliskim by dostać prezenty pożyteczne, a nie zbędne. Przy przeprowadzce okazało się, że mam mnóstwo rzeczy, które wcale nie były mi niezbędne do życia. Prawie połowa dobytku została w domu rodziców. W nowym mieszkaniu nie mam zbyt wiele miejsca więc też nie kupuję zbyt wielu rzeczy, tylko to co potrzebne. Nie chciałabym zatem dostać czegoś, co wrzucę na dno szafy. Mam nadzieję, że siostra złapała aluzję o odżywce do paznokci i do włosów.
No dobrze, nie sugestię, wysłałam jej linka :)

home01.jpg


home02.jpg

Nie mogę się doczekać Wigilii. Będzie dobre jedzonko, śpiewanie i prezenty, którę lubię dawać i dostawać naturalnie :)
A od nowego roku... znowu odchudzanie! :) Już raz udało mi się zrealizować postanowienie noworoczne. Tym razem też się uda. Ale o tym więcej napiszę w kolejnym poście z cyklu "co u mnie?" w połowie miesiąca :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.