Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

My 2016 year wishlist.

Zobacz oryginał

Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.png
Nigdy nie robiłam na blogu jakiejkolwiek wishlisty. Nie żebym wcale takowych nie posiadała... W zasadzie to było ich całe mnóstwo. Ciągle się zmieniały, uzupełniane były na bieżąco, a ja miałam do nich takie podejście, że jak już coś się wśród moich musthav'ów znalazło - musiałam to mieć tu, zaraz, teraz. Tym oto sposobem moja szafa bogaciła się o kolejne, że tak powiem, szmaty. Groszem aż nadto nie śmierdzę, więc kiedy ubzdurałam sobie, że muszę mieć taką i taką spódnicę to natychmiast - poszukiwania tańszych odpowiedników na allegro, przeczesywanie vinted, olx - kolejny bubel w mojej szafie. A jeśli nie bubel, to nie do końca to co chciałam mieć. A przecież wszyscy wiemy, że PRAWIE jednak robi różnicę.



W tymże roku, kuszącym nowymi perspektywami, zmianą na lepszą wersję samej siebie, zadecydowałam, że zrobię listę na calutkie 12 miesięcy. Lista ma zawierać 6 pozycji. Czyli mogłabym sobie kupić jedną rzecz (ubranie, buty, dodatki) tylko raz w ciągu dwóch miesięcy. Nie sądzę, żeby była to mission impossible, ale jak znam siebie i swoje popędy, może być ciężko. Oczywiście limit na styczeń-luty został już wyczerpany, ale czyż sukcesem nie jest kupienie tylko jednej rzeczy na wyprzedaży? Tak, wiem, wyprzedaże dopiero będą wkraczać w swoją decydującą fazę, ale po pierwsze u mnie nie ma przepastnych gelerieji, więc nawet nie mam gdzie zajść aby chociaż nacieszyć oczy banerami z napisem SALE. Po drugie jestem totalnie spłukana.

O lumpeksobranie się nie lękam. Prawda jest taka, że na dostawy zbyt często biegać nie mogę, bo Piotruś jest jeszcze za mały żeby mi towarzyszyć. A jeśli już spotyka mnie ta przyjemność i tak kończy się siatką dziecięcych ubrań i żalem w sercu, że dla siebie nic się nie udało wyłapać.

Trzecia sprawa, nie za bardzo chcę też kupować ubrania na ten moment, bo ciągle wierzę, że schudnę :D. Tak, tak postępy są. Biegam, ćwiczę, staram się uważać na to co jem (i piję) i tak po trochu cielska ubywa (przynajmniej na to wskazuje waga).

Oj zmieniło się moje podejście do ubrań diametralnie. Nawet przyznać szczerze muszę, że wpisanie na listę 6 pozycji, nie było trudne z powodu nadmiaru propozycji, a raczej z poczucia, że w zasadzie, to ja już wszystko mam. Ok, mimo to lista powstała, więc jednak czegoś ciągle mi brak.

1. Granatowa marynarka ze złotymi guzikami. Jest już w drodze. Czaiłam się na nią bodajże od 3 miesięcy. Profilaktycznie zamówiłam rozmiar 38. Dokładnie ta sama z pierwszego zdjęcia.

2. Zegarek Daniel Wellington. Na czarnym pasku. Droga przyjemność. Podejrzewam, że będę musiała ciułać na niego calutkie 12 miesięcy. Na listopad-grudzień będzie jak znalazł.

zeg.png


3. Białe krótkie Conversy - moje przekleństwo od dwóch lat. Kupiłam raz na olx, skusiła mnie cena. To co przyszło nawet koło Conversów na półce nie leżało. I do tego za duże. Kupiłam też używane na allegro. Przyszły beżowe... Uznałam, że zdjęcie jest zbędne ;)

4. Złoty łańcuszek z zawieszką, na ten moment w kształcie puzzla. Ale niekoniecznie. Może zażyczę sobie na urodziny?

nasz.png


5. Bransoletka. Jakaś delikatna.

brans.png


6. Bawełniana, luźna bluzka w kolorze jasnoszarnym, białym bądź beżowym.Zwykła, prosta, bez zbędnych udziwnień. Już wiem, że może nie być lekko, bo nawet do kolażu nie miałam co wybrać. No ale cóż, mam cały rok na znalezienie tej idealnej.

Po prostu, mam zamiar wreszcie zacząć stawiać na jakość a nie na ilość. Ale w końcu jestem babą, więc nikt nie wie kiedy znowu mi się odwidzi, zmienię zdanie lub gdzieś wypatrzę coś co koniecznie muszę mieć ;)

Do miłego!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.