Lista blogów » PrusakFashion

MUSIC I

Zobacz oryginał
Niestety jakoś ostatnio ciężko wybrać się na porządną sesję; pogada oraz zdrowie nie pozwalają na bieganie bez kurtki przed obiektywem... niestety. Z racji tego, że ja bardziej przepadam za zdjęciami bez okrycia wierzchniego, na nowe zdjęcia musicie chwilę poczekać; ale niedługo :) postaram dodać coś na święta! :D



Skoro w tym poście nie będzie stylizacji więc pewnie zastanawiacie się o czym będę pisał? Odpowiedź kryje się w tytule. Muzyka. Jedno z wielu moich zainteresowań. Zresztą, jestem osobą bardzo "artystyczną". Osoby, które mnie znają i z którymi aktualnie studiuję zawsze mi powtarzają: "Co Ty robisz na biologii? Dlaczego nie jesteś gdzie na reżyserii albo wokalistyce?", "Idź w końcu do The Voice albo Mam Talent!". A mi jakoś nie po drodze...

Przechodzą do sedna posta; chciałbym Wam polecić kilka płyt, które aktualnie mam na liście odtwarzania i słucham ich non spot (przepraszam swoje współlokatorki; mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza).

1. Donatan & Cleo - Hiper/Chimera

cleo.jpg Zacznę nietypowo. Dlaczego nietypowo? Bo nigdy nie przypuszczałbym, że kiedyś będę polecał komuś album polskiego artysty i to jeszcze z gatunku, który jakoś nie specjalnie wpasowuje się w moje gusta. Polska wokaliści wpadli do dołu, z którego od dłuższego czasu nie potrafią się wygrzebać. Z trudem, co jakiś czas, wydostają się z niego artyści, którzy wnoszą coś nowego i świeżego. I tak jest w przypadku tego duetu. Donatan i Cleo stworzyli ciekawy i inny album jak na polskie realia. Każdy pewnie kojarzy ten duet tylko ze słowiańskiej stylistyki, ubijania masła i piersi. Otóż muszę Wam powiedzieć, że jest całkiem inaczej. Płyta utrzymana jest w "ciemnej" stylistyce. Beaty oraz ciekawe melodie tworzą tytułową chimerę. Jedyne co mnie zastanawia to fakt, dlaczego wszystkie single, które wybrano do promowania tego albumu były utrzymane w weselnej stylizacji skoro album jest całkiem inny? Dlaczego genialny "Sztorm" otrzymał miano singla tak późno? No te pytania odpowiedź zna tylko Donatan :) A co jest minusem? Dykcja Cleo. Dziewczyna ma genialny głos, ale za tą czarną barwą kryją się też słowa, które w niektórych momentach są bardzo niezrozumiałe. 

2. Taylor Swift - 1989

taylor.jpeg



Taylor znalazła się tu przypadkiem. W momencie, kiedy płyta pojawiła się na rynku postanowiłem ją z ciekawości przesłuchać i na tym się nie skończyło. Nigdy nie byłem fanem Taylor - znałem jej piosenki jedynie z coverów, które tworzono w Glee. Płyta "1989" wydaje się być płytą bardzo osobistą. Warstwa tekstowa w większości utworów odnosi się do wydarzeń z życia artystki. Kiedyś Taylor nagrywała country, jak jest teraz? Teraz jest pop i to w czystej amerykańskiej odsłonie. Może nie chamskiej i cukierkowej a bardziej dojrzałej i przemyślanej.

3. Jessie J - Sweet Talker

jessie-j-sweet-talker.jpg
Tutaj już nie jest tak jak w przypadku Taylor, na tą płytę czekałem. Uwielbiam głos oraz technikę śpiewu Jessie J. Jej poprzednia płyta nie okazała się być jej dziełem życia; jak jest teraz? Na pewno jest lepiej. Płytę się przyjemnie słucha. Pierwszy singiel "Bang Bang" to komercyjny strzał w dziesiątkę. Połączenie trzech osobowości stworzyło mieszankę wybuchową. Podoba mi się, że Jessie nie zmienia się i dalej trzyma się swojego stylu. Nie potrzebna jest jej przesadna elektronika, żeby stworzyć coś ciekawego. Jeżeli nie widzieliście to polecam Wam obejrzeć Jessie na żywo w wersji akustycznej. Brzmienie - genialne! Polecam 

4. David Guetta - Listen

david.jpeg
Kolejna ciekawa propozycja dla tych, którzy lubią klubowe brzmienie - David i jego "Listen". Od razu na początku muszę powiedzieć, że jest trochę inaczej niż na poprzedniej płycie. Oczywiście w dalszym ciągu płyta przepełniona jest genialnymi duetami z gwiazdami oraz elektryzującymi beatami. Z Davidem jest tak, że za co by się nie wziął to zawsze efektem końcowym będzie hit na skalę światową. Nie inaczej jest w przypadku tej płyty. Każda piosenka nadaję się na singiel i każda ma predyspozycje do dzierżenia pierwszego miejsca na listach przebojów. Perełkami na tej płycie są duety z Sią; "The Whisperer" to według mnie najlepsza piosenka z albumu; świetne zwieńczenie płyty. 

5. Ariana Grande - My Everything

ariana.jpg
Młodziutka artystka, piękny głos, śliczna twarz - czego chcieć więcej? "My Everything" to już druga płyta Ariany. Ale ma co się spierać, dziewczyna ma kawał głosu i nie boi się tego pokazywać. Płyta przepełniona jest utworami, które pokazują jak olbrzymią skalą posługuje się ta "szesnastolatka" (rejestr gwizdkowy - brawo!!!) :) Styl płyty? Różny; mamy kilka utworów klubowych jak duet z Zeddem - "Break Free"  czy "One Last Time" produkcji Davida Guetty, ballady oraz utwory nagrane w duecie z raperami. Album jest ciekawy i genialne sprawdza się podczas układania puzzli :) 

6.American Horror Story - FreakShow

american.jpeg
A na szóstym miejscu totalne zaskoczenie - serial? Tak! Dlaczego nie? W październiku miał premierę najbardziej wyczekiwany prze zemnie serial: czwarty sezon American Horror Story. W tym roku akcja dzieje się w cyrku i opowiada historię życia freaków Elsy Mars. Jeżeli nie oglądaliście poprzednich sezonu to w kilku zdaniach przybliżę Wam na czym polega ten serial. Każdy sezon opowiada inna historię. Co ciekawe w każdym sezonie grają Ci sami aktorzy wcielając się w inne postacie. W pierwszym sezonie akcja działa się w nawiedzonym domu, w drugim (osobiście moim ulubiony) fabuła dotyczyła zakładu psychiatrycznego, który prowadziły siostry zakonne, trzeci sezon opowiadał historię czarownic, a czwarty, jak napisałem wyżej, jest o freakach z cyrku. Pewnie zastanawiacie się dlaczego umieściłem AHS na liście obecnie słuchanych płyt? Otóż w kilku odcinkach nowego sezonu pojawiły się piosenki, które wykonywali aktorzy z serialu (trochę takie Glee, tylko w mroczniejszej stylistyce). Covery Jessici Lange są tak dobre, że nie mogłem pominąć ich w kompletowaniu nowej listy. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście AHS to bardzo polecam i gwarantuje Wam, że tak jak ja, zakochacie się w tym serialu! :D

7. Nicki Minaj - The Pinkprint

nicki.jpeg
No i na koniec wczorajsza nowość! Nowa płyta Queen of Rap - Nicki Minaj. Chyba każdy widział i słyszał choć raz "Anakondę" czyli pierwszy singiel z owego albumu. Teledysk... ok, pozostawię go bez opisu gdyż każdy wie jak wygląda i zbędna będzie charakterystyka. Co sądzę o albumie? Jest inaczej niż w przypadku poprzedniej płyty. Rzekłbym nawet, że bardzo inaczej. Płyta ta wydaje w brzmieniu bardziej dojrzała, bardziej osobista. Nie znajdziemy tu typowo popowo - klubowych utworów. Wszystko utrzymane jest w hip-hopowiej stylistyce. Co do tekstów to Nicki nie zawodzi i co drugie słowo słyszymy: "b*tch", "f*ck" czy "n*gga". Duety są i to nie byle jakie - "Feeling Myself" z Queen Beyone, "Get on Your Kenns" z Arianą Grande czy "Only" z Chrisem Brownem, Drakiem i Lil Waynem. Co ciekawe na płycie znajduje się piosenka, która totalnie mnie zaskoczyła - "Grand Piano". Jest to bardzo nastrojowa ballada, w której Nicki pokazuje, że potrafi śpiewać! :)



















Zaloguj się, żeby dodać komentarz.