Lista blogów » Corba Style
Moje wakacje
Zobacz oryginał pt., 13/09/2013 - 14:11 Nieopublikowana stylizacja, Ania w spiętych włosach, mini Nestea, nasza lustrzana naklejka, książka o USA (a jakże! xD) i dedykowana Cola ;)
Ryż z truskawkami, cynamonowa przekąska i moje poprawianie makijażu utrwalone przez Iwonę :)
Wycieczka na rowerach nad jezioro (w pożyczonych od siostry trampkach), odświeżony Bernie Cross, Knorr Fix, który okazał się całkiem dobrym pomysłem na obiad i prezenty dla koleżanek - dedykowane torby :)
Pyszna gorąca czekolada z kawiarni w gdańsku, Ania w Malborku i na campingu :) A do tego ulubiony złoty lakier, znów siostrzane trampki i tatuaż Klaudii :) A róża pochodzi z pięknego ogrodu Marzeny, gdzie urządziliśmy najgłośniejsze urodziny w historii Jastrzębia-Zdroju :)
American pancakes, ryż tym razem z malinami i mój K odpoczywający przed drogą powrotną znad morza :) A niżej jedzący megazapiekanki z teściową ^^ Zaraz obok mojego niespełnionego marzenia - dżinsowej ramonestki ze Stradivariusa za 199zł ech...
Poniżej urodzinowy torcik wujka, katowicka rolkostrada i... "czysta" polska plaża :P
Moja stylizacja z urodzin narzeczonego. Po fakcie stwierdziłam, że nieudana :P Spódnicę mam jeszcze sprzed rozpoczęcia odchudzania, a jej materiał jest dosyć rozciągliwy. W połowie wieczoru zrobiła się za luźna i ciągle musiałam się poprawiać :P
Mój autorski catering :)
Spontaniczny pomysł mojego narzeczonego - serek w koronie :) A w tle roladki według przepisu Ani W, które rozeszły się tak szybko, że nie zdążyłam skosztować :)
Mój autorski pomysł. Ptysie na słono :) Z nadzieniem twarożkowym (ze szczypiorkiem lub rzodkiewką).
Najlepsze lody w Katowicach :)
Siostra wzięła mnie na moja pierwszą Bubble Tea ;) Muszę przyznać, że całkiem to dobre. Na początek wybrałam małą za 8zł (duża kosztuje 10zł) i myślę, że to wystarczy. Skomponowałam dosyć słodką mieszankę i więcej bym nie dała rady wypić, ale było to bardzo orzeźwiające i smaczne. A przy okazji ile frajdy w rozgryzaniu bąbelków było ;) Polecam :) KLIK
Ostatnie tchnienie lata :) Dopiero pod koniec sierpnia wyjęłam z szafy zeszłoroczną spódnicę :)
A na początku września przyjechała do nas rodzina z Niemiec. Przekonałam się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Generalnie mieli w głębokim poważaniu, że ja jak mam wolne to przed ósmą nie wstaje, a już na pewno nie, gdy wszystko mnie boli bo spałam na materacu na podłodze :P Zero wdzięczności za to, że wszyscy wokół nich skakaliśmy. A w dodatku kuzyn przywiózł swoje dwa diabełki w tym starszego z... perkusją =.='
I to nie taką dla dzieci ale profesjonalną ze wzmacniaczem i głośnikami. Bez niej mały w ogóle by z domu nie wyjechał. Moje biedne zszargane nerwy :P
Podsumowując moje wakacje były długie, zróżnicowane, ciekawe, smaczne (choć na diecie) i skuteczne (od 1 lipca schudłam 4 kg). Bawiłam się o wiele lepiej niż rok temu. A to dlatego, że sama sobie znajdowałam zajęcie na każdy dzień. Planowałam każdy tydzień. Zakupy z Natalią, rolki z Lilianną, pogaduchy z Jolą czy wycieczka rowerowa z Klaudią. Jeśli już na prawdę mi się nudziło to włączałam The Sims 3 i rozbijałam jakieś małżeństwo ;) Cały czas też chciałam zabrać się za pisanie drugiej części mojej książki, ale opornie dosyć mi to szło. Na początku sierpnia jednak spłynęło na mnie natchnienie i dotarłam do 17 rozdziału. Czasem K potrzebował mojej pomocy przy remoncie. Choć do większości rzeczy się nie nadawałam więc tylko zajmowałam się sprzątaniem. Tak jak sobie przykazałam od września zabrałam się ostro do roboty nad pracą magisterską. Promotorka zasugerowała bym rozszerzyła obszar badań o inne typy turystyki niż tylko poprzemysłowa więc doszło mi dużo więcej pracy, ale też mogę wykorzystać więcej bibliografii.
W sierpniu zabraliśmy się też w końcu do załatwiania spraw związanych ze ślubem czyli trzech rzeczy, które trzeba załatwić jeszcze w tym roku - termin w kościele, fotograf i DJ. W tym roku jeszcze czeka nas zakup wódki co jako jedyne oddaję całkowicie w ręce narzeczonego bo ja się nie znam w ogóle jaką wypada postawić na stół (nie będę się bawiła w przeklejanie etykiet na "wódkę weselną"), a z początkiem następnego wezmę się za szukanie sukni i możemy już zakupić obrączki.
I takim to sposobem najpiękniejsze miesiące w roku przeminęły. Czas wyjąć z szafy kurtki, sprzedać je i kupić nowe :D Dziwne uczucie, gdy wszystko jest na mnie za duże :)
Moja stylizacja z urodzin narzeczonego. Po fakcie stwierdziłam, że nieudana :P Spódnicę mam jeszcze sprzed rozpoczęcia odchudzania, a jej materiał jest dosyć rozciągliwy. W połowie wieczoru zrobiła się za luźna i ciągle musiałam się poprawiać :P
Mój autorski catering :)
Spontaniczny pomysł mojego narzeczonego - serek w koronie :) A w tle roladki według przepisu Ani W, które rozeszły się tak szybko, że nie zdążyłam skosztować :)
Mój autorski pomysł. Ptysie na słono :) Z nadzieniem twarożkowym (ze szczypiorkiem lub rzodkiewką).
Najlepsze lody w Katowicach :)
Siostra wzięła mnie na moja pierwszą Bubble Tea ;) Muszę przyznać, że całkiem to dobre. Na początek wybrałam małą za 8zł (duża kosztuje 10zł) i myślę, że to wystarczy. Skomponowałam dosyć słodką mieszankę i więcej bym nie dała rady wypić, ale było to bardzo orzeźwiające i smaczne. A przy okazji ile frajdy w rozgryzaniu bąbelków było ;) Polecam :) KLIK
Ostatnie tchnienie lata :) Dopiero pod koniec sierpnia wyjęłam z szafy zeszłoroczną spódnicę :)
A na początku września przyjechała do nas rodzina z Niemiec. Przekonałam się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Generalnie mieli w głębokim poważaniu, że ja jak mam wolne to przed ósmą nie wstaje, a już na pewno nie, gdy wszystko mnie boli bo spałam na materacu na podłodze :P Zero wdzięczności za to, że wszyscy wokół nich skakaliśmy. A w dodatku kuzyn przywiózł swoje dwa diabełki w tym starszego z... perkusją =.='
I to nie taką dla dzieci ale profesjonalną ze wzmacniaczem i głośnikami. Bez niej mały w ogóle by z domu nie wyjechał. Moje biedne zszargane nerwy :P
Podsumowując moje wakacje były długie, zróżnicowane, ciekawe, smaczne (choć na diecie) i skuteczne (od 1 lipca schudłam 4 kg). Bawiłam się o wiele lepiej niż rok temu. A to dlatego, że sama sobie znajdowałam zajęcie na każdy dzień. Planowałam każdy tydzień. Zakupy z Natalią, rolki z Lilianną, pogaduchy z Jolą czy wycieczka rowerowa z Klaudią. Jeśli już na prawdę mi się nudziło to włączałam The Sims 3 i rozbijałam jakieś małżeństwo ;) Cały czas też chciałam zabrać się za pisanie drugiej części mojej książki, ale opornie dosyć mi to szło. Na początku sierpnia jednak spłynęło na mnie natchnienie i dotarłam do 17 rozdziału. Czasem K potrzebował mojej pomocy przy remoncie. Choć do większości rzeczy się nie nadawałam więc tylko zajmowałam się sprzątaniem. Tak jak sobie przykazałam od września zabrałam się ostro do roboty nad pracą magisterską. Promotorka zasugerowała bym rozszerzyła obszar badań o inne typy turystyki niż tylko poprzemysłowa więc doszło mi dużo więcej pracy, ale też mogę wykorzystać więcej bibliografii.
W sierpniu zabraliśmy się też w końcu do załatwiania spraw związanych ze ślubem czyli trzech rzeczy, które trzeba załatwić jeszcze w tym roku - termin w kościele, fotograf i DJ. W tym roku jeszcze czeka nas zakup wódki co jako jedyne oddaję całkowicie w ręce narzeczonego bo ja się nie znam w ogóle jaką wypada postawić na stół (nie będę się bawiła w przeklejanie etykiet na "wódkę weselną"), a z początkiem następnego wezmę się za szukanie sukni i możemy już zakupić obrączki.
I takim to sposobem najpiękniejsze miesiące w roku przeminęły. Czas wyjąć z szafy kurtki, sprzedać je i kupić nowe :D Dziwne uczucie, gdy wszystko jest na mnie za duże :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











