Moje dziecko się boi …… Mikołaja!
Zobacz oryginał pon., 07/12/2015 - 21:22Dzingyl bels, dżingyl bels… i te światełka wszędzie, i aniołki chodzą po galeriach opłatek sprzedają, i choineczki się świecą, tak jest miło, przytulnie, a w głowie masz ten wspaniały świąteczny plan: będziecie kupować prezenty, robić zdjęcia w kolorowej aurze, gonić te aniołki po centrum handlowym i co najważniejsze – pójdziecie do Mikołaja!
Twoje ukochane dzieciątko z wielkim uśmiechem na twarzy będzie pozowało przy worze pełnym prezentów, istna sielanka, czyli tak jak ma być w tym magicznym czasie…. i bum! Cały misterny plan, w którym zakładałaś jak brzuchaty strzec poda Twojemu dziecku wielką pakę prezentów bierze w łeb, bo słyszysz cichutkie i przerażone: Maaaamooooo, Mikołaj nieeeee!
Welcome to my world.
Ostatni weekend mikołajkowy pokazał mi jedno: dziecko to jednak zagadka nie do odgadnięcia. Podczas gdy włożyła by z chęcią rękę w paszczę lwa, drugą jednocześnie głaskając krokodyla, za nic w świecie nie chciała podejść do 40 cm zabawki Mikołaja. Nie przekonał jej nawet dwa razy większy od niej samej worek z prezentami. Nie i koniec. Mikołaj nie! Później wcale nie było lepiej, każda figurka, lampki ułożone na jego kształt i, o zgrozo, prawdziwe chodzące Mikołaje. Trzy kroki w tył za kolanko mamy i poczekam tam sobie, aż wszyscy pójdą…
Właściwie to sama nie wiedziałam, jak się zachować, ale intuicyjnie zaczęliśmy mówić, że już go nie ma, że poszedł. Ale jak poszedł, skoro zza rogu wyszedł następny? Zaliczyliśmy piękną Mikołajową wtopę w tym roku, a świąteczny czas dopiero się zaczyna.
Przypomniały mi się te wszystkie śmieszne zdjęcia i memy, które krążą po internecie, gdzie dzieci ryczą w niebogłosy, spocone i czerwone i moja myśl, że przecież moje tak nie zrobi ;) a tu taki psikus. Ale nie ma to tamto, poczytałam i teraz jestem mądrzejsza o parę rzeczy, więc podejrzewam, że ten miesiąc zweryfikuje, czy to co radzą mądre głowy sprawdza się w praktyce.
Jak przejść traumę i sprawić, że dziecko nie będzie bało się Mikołaja?
- Zrozumieć: z perspektywy małego człowieka, wszystko wygląda inaczej. Dla nas to śmieszny człowiek z brodą, a dla dziecka kompletnie obcy mężczyzna, z którym muszą porozmawiać i ,co gorsze, często usiąść mu na kolana. Dodatkowo krzyczy te swoje hohoho! . Dziecko, może postrzegać Mikołaja jako czerwonego intruza, zwłaszcza kiedy jego wyobraźnia działa na maksymalnych obrotach i zwyczajnie czuje się przy nim niepewnie.
- Podchodzić powoli: metodą małych kroczków, podchodzić powolutku, nie forsować, obserwować z daleka, a jeżeli coś będzie nie tak, ponownie odsunąć się na bezpieczną odległość. Może warto samemu wykazać się odwagą i iść porozmawiać z Mikołajem, pokazując dziecku, że wcale nie jest taki zły, a zabawa z nim sprawia dużo radości. Podobnie można postąpić, pokazując dziecku, że przy Mikołaju jest dużo innych dzieci i dobrze się bawią.
- Utrzymywać magię: zanim zacznie się okres, gdzie na każdym rogu spotkamy Mikołaja, warto zacząć opowiadać o nim dziecku. Przygotować historyjki, czytać książeczki, pokazywać, że taki ktoś je odwiedzi już niebawem.
- Nie zmuszać: najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić to pchać na siłę dziecko w ramiona czerwonego potwora. Sprawi to tylko, że jeszcze mocniej się zrazi, rozpłacze i przede wszystkim przestraszy. A ta chwila na jego kolanach, na bank nie jest warta aż takich emocji.
A jeżeli to wszystko nie pomoże? Trudno! Bać się czegoś to nie wstyd, prezenty może przynieść Aniołek, a zdjęcie zrobimy z reniferkiem, który jest jeszcze sympatyczniejszy niż Mikołaj ;)
Artykuł Moje dziecko się boi …… Mikołaja! pochodzi z serwisu Kamperki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




