Lista blogów » Lena Magda Spot

MOJA LISTA 10 NIEZBĘDNIKÓW GARDEROBY I WYZWANIE 5 PIECE FRENCH WARDROBE

Zobacz oryginał
W jednym z ostatnich postów wspominałam, że dzięki prowadzeniu bloga mój styl zmienił się diametralnie. Zrezygnowałam z kilogramów biżuterii, ozdób, ćwieków, ograniczyłam kolory (choć tych nigdy nie było zbyt wiele) i używanie czerwonej szminki. Zafascynowałam się prostotą, poszukując inspiracji odkryłam mnóstwo nieznanych mi dotąd blogów. Zmieniłam też rozmiar ubrań, co jest dobrym pretekstem do wymiany garderoby ;) i otwiera drogę do fasonów, o których kiedyś nie było mowy. Wczoraj natknęłam się na wyzwanie, o którym pewnie wiele z was już słyszało: "5 piece french wardrobe". O stylu Francuzek powiedziano i napisano już wszystko - dlaczego by czegoś od nich nie podpatrzeć? 

elle.png

5 PIECE FRENCH WARDROBE

Zadanie polega na stworzeniu listy 5 wymarzonych rzeczy do nabycia w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. 10 zakupów w ciągu roku - pewnie niektórym z was wyda się to sporym ograniczeniem, ale spokojnie, to nie tak groźne, jak się wydaje. Oczywiście lista może powstawać stopniowo, a wręcz pewne jest, że będzie się zmieniać. 

1. NIE WLICZAMY basiców. Jednokolorowych koszulek, klasycznych jeansów, czy akcesoriów - pod warunkiem, że nie przekraczają naszego standardowego budżetu - w przeciwnym wypadku wliczamy je do piątki.

2. WLICZAMY buty. Mowa oczywiście o tych, bez których mogłybyśmy się obyć, nie o ciepłych kozakach w zimie czy klapkach w wakacje (Birkenstocki to już inna bajka!).  

3. Skrupulatnie PLANUJEMY zakup piątki rzeczy wybranych spośród sezonowych trendów. Coś, bez czego niby możnaby spokojnie żyć... ale po co?! ;) Muszą podobać się nam jednak w 150 procentach i spełniać wszystkie nasze oczekiwania - jeśli dokonamy właściwego wyboru, satysfakcja z tych rzadkich zakupów będzie ogromna. 


Cała zabawa w tym, żeby - naśladując Francuzki - klasyczny wygląd, oparty o dobrze dobraną bazę garderoby, urozmaicać hitami ściągniętymi z wybiegów. Nie na odwrót. Od czego trzeba więc zacząć? Oczywiście od stworzenia dobrej bazy i zaopatrzenia się w niezbędniki. Trudno mi w to uwierzyć, ale jeszcze pół roku temu nie posiadałam ani jednego białego podkoszulka, białej koszuli, czarnych szpilek, czy zupełnie gładkich czarnych spodni. Uważałam je za nudne i zbędne! W mojej rewolucji garderoby zaszłam więc już całkiem daleko, ale brakuje mi jeszcze kilku podstawowych rzeczy. Stworzyłam więc listę pozycji, które osobiście uważam za niezbędne.

mix2.jpg

MOJA LISTA NIEZBĘDNIKÓW GARDEROBY

1. Biała koszula o klasycznym, męskim kroju. Ja swoją znalazłam w lumpeksie po kilku miesiącach poszukiwań - paradoksalnie, te najprostsze ubrania najtrudniej dostać w sklepach.

2. Z akcesoriów: zegarek w męskim stylu, czarny lub brązowy pasek do spodni z (eko) skóry i czarna, funkcjonalna torba średniej wielkości.

3. Trzy gładkie T-shirty: biały, szary melanż i czarny. Ja wciąż szukam egzemplarza w kolorze szarym.

4. Cienki sweter wkładany przez głowę w neutralnym kolorze. 

5. Idealnie dobrana do naszej sylwetki para jeansów. Przeważnie wszelkie "poradniki stylu" mówią o kolorze granatowym, ale według mnie jasny jeans czy czerń nie są wcale mniej uniwersalne. Aby naprawdę dobrze się w nich czuć, zwróćmy uwagę na wysokość stanu, brak zbędnych ozdób, przeszyć (szew po wewnętrznej stronie nogawek w kontrastowym kolorze bardzo źle "robi" naszym nogom!). Ważny jest stopień rozciągliwości materiału (jak wiadomo, jeansy mierzone w sklepie są bardziej obcisłe, niż kiedykolwiek później - warto więc kupić ciut mniejsze, niż nam się wydaje) i wielkość oraz ułożenie tylnych kieszeni, co decydująco wpływa na prezencję naszych czterech liter. 

6. Z okryć wierzchnich: kurtka jeansowa, czarna ramoneska z (eko) skóry, trencz (jak dla mnie, nie musi być w jedynym słusznym kolorze beżowym - teraz mnóstwo w sklepach pięknych, czarnych trenczy). O płaszczu zimowym nikomu w naszej strefie klimatycznej wspominać nie trzeba ;)

7. Szorty jeansowe dobrane do sylwetki i długości nóg: jeśli możemy sobie pozwolić na ultrakrótkie to super, jeśli nie - dzięki Bogu istnieją boyfriend shorts, o których pisałam ostatnio.

8. Czarna, uniwersalna marynarka - nie przesadnie elegancka, a i nie dresowa. 

9. Czarne, klasyczne szpilki w delikatny szpic. Jeśli chodzi o buty, wybór całej reszty wydaje mi się  być dość dowolny, ale bez czarnych szpilek nie wyobrażam sobie szafy.

10. Uwaga, niespodzianka: mała czarna ;) Nie lubię spódniczek i nie uważam ich za niezbędnik, ale choć jedna sukienka prędzej czy później się przyda.

ess14.jpg
ph. by me

Jeżeli wydaje wam się, że do rewolucji garderoby potrzeba miliona pieniędzy, pragnę przypomnieć o fenomenalnej instytucji lumpeksów, w których sama zaopatrzyłam się w połowę rzeczy z powyższej listy. Na aukcjach internetowych, czy chociażby w specjalnych grupach na Facebooku też można znaleźć świetne, używane ubrania za grosze, no i przypominam, że już niedługo wyprzedaże! :) A środki na nowe ciuchy najlepiej wziąć ze sprzedaży tych starych i nieużywanych. 

Kto dołącza ze mną do wyzwania?

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.