Niedawno miałam małe zamieszanie w pokoju. Trzeba było rozkuć jedną ścianę o_O
Z tego powodu musiałam wszystko powyjmować z jednej z szafek. A to ta najbardziej zagracona. Ale dzięki temu zrobiłam generalne porządki i dużo rzeczy powyrzucałam. Takim to sposobem mam teraz więcej miejsca na schowanie rzeczy, które zawsze były "na widoku" a niekoniecznie chciałam je pokazywać. Niestety pokój mam jaki mam więc nadal niektóre kosmetyki muszą stać na wierzchu ;)
Ale przechodząc do tematu postu... Zrobiłam także porządek w lakierach wyrzucając te, które od dawna do niczego się nie nadawały.
Wielokrotnie dostawałam pozytywne komentarze na temat moich paznokci tutaj na blogu, ale też wśród znajomych. Muszę przyznać, że duża tu zasługa odżywki, której używam i o której już wam pisałam. Dzięki niej mam zdrową płytkę paznokcia, która już tak często się nie łamie. Wierzchnia przezroczysta warstwa odżywki zaś wygładza kolorowy lakier, nadaje mu połysku i utrwala na wiele dni.
To bodajże najdłuższe paznokcie jakie udało mi się osiągnąć dzięki odżywce NAIL TEK
Jak już wiecie paznokcie pomalowane mam ZAWSZE. A to kilka moich faworytów pod względem łatwości malowania i trwałości :)
Pierwsze miejsce to biedronkowe lakiery Bell AIR FLOW. Cena to przeważnie 6,99zł. Moje najdroższe lakiery :) Pierwszy kupiłam w zeszłym roku miętowy. Niestety już się skończył bo często go używałam. Nie wiem po co trzymam słoiczek :) Na równi z nimi jest jeszcze Eveline również skupiony w Biedronce. Przewyższają wszystkie pod względem trwałości i koloru. Pierwszy z lewej ostatnio miałam na paznokciach aż 7 dni (codziennie nakładając warstwę NAIL TEK naturalnie) co u mnie jest wielkim osiągnięciem :)
Na drugim miejscu lakiery Safari, których miałam już mnóstwo kolorów. Polecam czerwony :) Kupuję je na targu za 3,5-5zł i często wystarczy jedna warstwa. Trzeba uważać bo lakiery są gęste i gdy za dużo się nałoży to będzie schnął miesiąc. Na równi z Safari postawiłabym kupiony w USA wet n wild w pięknym kolorze fuksji. Dłuugo się nim cieszyłam. Jakoś szkoda mi go wyrzucić :)
Zaskoczył mnie także gratisowy lakier, który dostałam do rumu Malibu ;) Polubiłam dzięki niemu pomarańczowy :)
Trzecie miejsce to odkryty przeze mnie niedawno lakier MIYO. Cena od 3,50zł do 5,50zł.
Lubiłam też dawniejsze lakiery Essence, ale odkąd zmienili kształt butelki coś w lakierze też się zmieniło. Na minus niestety :(
Na których lakierach się zawiodłam? Na pewno na pękaczu z Sally Hansen, który kupiłam w USA jeszcze zanim stał się w Polsce popularny. Działał kilka tygodni a potem przestał pękać. Wykorzystałam może 1/3 całości i teraz nie wiem po co go trzymam :D
Swego czasu bardzo lubiłam lakiery Selene (na zdjęciach te najmniejsze buteleczki) bo można było tanio kupić dużo kolorów i nie było szkoda, gdy jakiegoś się nie wykorzystało. Dobre były też lakiery Hean (moja pierwsza czerwień pamiętam z tej firmy, jakież to wtedy było odważne xD).
Znacie te marki? Też lubicie tanie i dobre lakiery?