
Witajcie,
wczoraj wróciłam z wakacji w Chorwacji i chciałabym możliwie jak najlepiej przedstawić Wam ten kraj, jednak mam tyle myśli i obrazów w głowie, że chyba będzie to niemożliwe, musicie zobaczyć to wszystko na własne oczy. Wakacje były babskim wypadem i wybrałyśmy z mamą wycieczkę typu objazdówka z Rainbow Tours, czyli było bardzo dużo jeżdżenia i zwiedzania, a mniej leżenia na tyłku :-) W sumie mieszkałyśmy w 3 różnych hotelach, dzięki czemu zwiedziłysmy mnóstwo fajnych miejsc i poznałysmy zarówno Chorwację północną, w której przeważa klimat chłodniejszy i góry, oraz południową gdzie jest cieplej i mamy więcej typowo turystycznych atrakcji. Zdjęć mam OGROM, więc pokażę Wam tylko część, choć i tak będzie tego sporo, jednak post ten ma być i dla mnie podsumowaniem wszystkich wspomnień, do których będę sobie mogła wrócić w zimowy wieczór :-)
Jeziora Plitwickie.
Główny deptak w Splicie.
W drodze do pierwszego hotelu na wyspie Korcula. Hotel Posejdon, miasteczka Vela Luka.
Nagradzana za krystalicznie czystą wodę wyspa Proizd.
Dubrovnik - miasto piękne, bardzo czyste, zadbane i z wspaniałą historią, aczkolwiek dość daleko i drogo, turystów tłuumy. Na ryneczku zjadłyśmy niesamowite risotoo z owocami morza :-)
Hotel Madena, Donji Seget, nocny widok na hotelową plaże i wybrzeże. Hotel zdecydowanie pamiętał czasy komuny, jednak wszystko było wyremontowane i czyste. Jedzenie całkiem całkiem.
Spacer po Trogirze, zwiedzanie starego miasta, bardzo urocza wyspa...
Popijam przepyszne wino Prosek - tradycyjne wino o słodkim smaku, niemal jak syrop.
Miasteczko Omis i hotel Brzet zdobyło naszą sympatię w największym stopniu, chociaż jedzenie najlepsze moim zdaniem było w Posejdonie, tam również zapewnione mieliśmy napoje do kolacji, co w chorwackich hotelach jest rzadkością. Omis jest jednak najpiękniej położony oraz ma najładniejsze plaże, główna ulica zapełniona jest knajpkami, straganami z pamiątkami, stoiskami z lokalnymi specjałami oraz świezymi owocwami. W Omisu również znajdziemy plaże przygotowaną do kąpieli bez butów wodnych, na której bez obaw możemy przebywać np z małymi dziećmi. Polaków w nim chyba więcej jak tubylców :)
Jedzenie w Chorwacji jest dość zbliżone do polskiego, w chorwackich supermarketach (Tommy, Konzum) znaleźć możemy w większości to samo co u nas, wyjątkiem są niskie ceny za świeże ryby i owoce morza w restauracjach. Za 60/70zł możemy zjeść pyszny, świeży obiad i prawie wszędzie gratis dostajemy pokrojoną ciabattę z aromatyczną oliwą.
W ostatni dzień na miejscu odwiedziliśmy wodospany przy rzece Krka, miałam okazję się tam również wykąpać, woda cudna, piękne piesze szlaki turystyczne...
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Słowenii, przeszliśmy szlakiem jaskiń w Postojnej (absolutnie polecam, niesamowite przeżycie, włącznie z podziemną jazdą kolejką!), oraz zwiedziliśmy stolicę kraju - Ljubljane - aż było mi wstyd, że nie wiedziałam, że tak blisko granic Polski mamy tak piękny, zielony kraj o typowo europejskiej stolicy. Nie ma się co dziwić, że tak wielu studentów z naszych uczelni jeździ tam na wymiany, zniżki na jedzenie i zakwaterowanie dla osób studiujących sięgają 80%.
Jeśli przebrnęliście przez wszystkie te zdjęcia i jeszcze się nie znudziliście zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku, który skleciłam po powrocie. Własciwie to wszystkie filmy kręciłam tylko dla własnego użytku i nie planowałam ich publikować, więc mam ogrom filmów, które ciężko pomontować czy są kiepskawej jakości, a są na nich najciekawsze i najzabawniejsze momenty wycieczki, więc może na dniach uda mi się coś z nich sklecić... o ile będzie Was to w ogóle interesować :-) Dajcie znać, jak podoba Wam się "moja" Chorwacja i wycieczka po Dalmacji. Ja jestem zachwycona i pomimo ogromnej intensywności całego wyjazdu czuję się bardzo pozytywnie naładowana i zmotywowana do pracy by móc raz na jakiś czas odwiedzić nowy zakątek świata, uwielbiam podróżować! Niesamowite, ile dzieje się tam gdzieś daleko, kiedy my siedzimy tu na miejscu niczego nie świadomi :-)