Lista blogów » Neonowa Strzała

Manatka

Zobacz oryginał
IMG_1434%2BNS.JPG
IMG_1469%2BNS.JPGIMG_1472%2BNS.JPG
IMG_1492%2BNS.JPGIMG_1525%2BNS.JPG
IMG_1540%2BNS.JPG
IMG_1572%2BNS.JPG
 sweter sh | spódnica Preska | płaszcz Promod | duża torba MANATKA | buty, torebka Pimkie | szal Big Star | czapka H&M



To już ostatni look z serii total look'ów, w połączeniu z pomarańczowym płaszczem, jakie dla Was zaplanowałam na ten czas. Tym razem, neutralna baza, którą kolor płaszcza miał ożywić.
Zacznijmy jednak z innej strony. Jeśli się kiedykolwiek zastanawialiście, czy przypadkiem ten wulkan energii, jaki się we mnie znajduje, tak mnie rozgrzewa, że chodzę jesienią/zimą porozpinana, a dodatkowo z uśmiechem na twarzy, to powyżej macie dowód na to, że tak nie jest. Kolejna sprawa, jeśli zastanawiało Was, czy jestem kobietą, która wszystko, czego potrzebuje, mieści zawsze w tych małych torebkach, z którymi pokazuję się na zdjęciach, to otóż macie kolejny dowód na to, że tak nie jest (oczywiście, zdarzają się sytuacje, kiedy mała torebka jest wystarczająca, ale to głównie w wakacje). Na co dzień, chodząc na uczelnie, z reguły potrzebuję jakiegoś notatnika (to najrzadziej), szkicownika (to najczęściej), książki (przecież zdarzają się nudne zajęcia, a ciekawa biografia projektanta mody zawsze spoko, szczególnie gdy obecność trzeba "odbębnić"; przydaje się również do jazdy autobusem, która codziennie zabiera mi min. 40 min życia, co daje całkiem ładny przelicznik na strony), a jesienną porą potrafię pokusić się nawet o parasolkę. Zatem, jak się domyślacie, w rękach oddzielnie tego nie noszę, a wyręczam się eko torbami. A bardziej wyręczałam takimi klasycznymi, póki TA nie wpadła mi w ręce. Solidna (klasyczne eko torby zaczęły wymiękać), pojemna (aparat w pokrowcu, laptop, 3 swetry z lupowych łupów, kilo mandarynek, nocka u koleżanki, a może wizyta w papierniczym - wszystko pomieści) i stylowa (ja wybrałam panterę, do zimowych płaszczy pasuje mi idealnie, ale opcji jest wiele), zatem czego chcieć więcej ;)
Z reguły jednak pokazuję się bez torby (i całej reszty w nią upchanej), która z reguły ląduje na Poli (bądź u M. w samochodzie), a ona biedna targając ją, lata jeszcze za mną z aparatem. Zatem, skoro już wiecie, jak sytuacja ma się w rzeczywistości, przejdźmy dalej. 
Jestem przekonana, że choć zwracacie uwagę na kolory, jakie nosicie, nie za bardzo zastanawiacie się nad ich znaczeniem. Z pewnością kolorystyka ubrań, jaka znajduje się w Waszej szafie, nie jest przypadkowa. Kolory ubrań wybieramy intuicyjnie i oczywiście, przy wyborze kierujemy się tym, aby był to kolor twarzowy, bezpieczny w noszeniu i sprawiający, że czujemy się komfortowo w danej rzeczy. Jednak nasz wybór pokierowany jest tym, jaką osobowością jesteśmy i jaki kolor odzwierciedla nasz charakter, a te czynniki, jakie wymieniłam wcześniej, są właśnie tego wynikiem. Domyślam się, że jeszcze nie raz wspomnę o znaczeniu kolorów, ale tym razem, chciałam się skupić na tych dwóch, które widzicie powyżej, szczególnie, że ich znacznie jest totalnie skrajne.
Szarości: "To bardzo neutralna barwa, emocjonalnie najmniej nacechowana ze wszystkich kolorów. Osoby noszące szare ubrania wtapiają się w tłum; nie wywołują reakcji otoczenia. To bezpieczna barwa, dobra dla osób skrytych, nieśmiałych albo tych, które chcą pozostać niezauważone." A to niespodzianka, kompletne przeciwieństwo mnie. A jednak lubię szarości, jak większość populacji i nie przez kamuflaż jaki mogą zagwarantować wśród tłumu, a po prostu za kolor, który wydaje mi się wręcz piękny. Ale spokojnie, pomarańcz równoważy całość (+ pantera, znajdująca się na dodatkach): "Pomarańcz oznacza witalność i optymizm" (tego akurat mi nie brakuje), a do tego: "Pomarańcz rzuca się w oczy (...). Podobnie jak żółć, jest to barwa komunikacji, życia i radości, jednak bez nadmiernego ekstrawertyzmu. Przede wszystkim to kolor optymizmu. Osoby noszące ubrania tej barwy są energiczne i radosne. Pozytywne oddziaływanie pomarańczu na otoczenie, jest tak silne, że koloru tego używa się w leczeniu osób chorych na depresję."* Opis zdaje się idealnie pasuje do mojej osoby, a depresja mi nie grozi (przez dawkę pomarańczowego koloru, jaką Wam ostatnio zaserwowałam, też jesteście bezpieczni). Jednak zastanawiam się co sprawia, że decydujemy się na tak skrajne wybory? Jacy jesteśmy naprawdę? Jaka ja jestem naprawdę? Czy takie zwykłe, codzienne wyboru kolorów ubrań w 100% mnie odzwierciedlają? Czy naprawdę podobają mi się szarości jedynie jako kolor, czy jest w tym drugie dno i rzeczywiście jestem skryta, czy nieśmiała? A może chcę być czasem niezauważalna? Ale jak niezauważalna, skoro decyduję się na pomarańczowy płaszcz, a kwituję to jeszcze wpisem w internecie? Jak ktoś, kto publikuje coś w internecie, może chcieć być niezauważalny? Czasem może jednak chce, szczególnie gdy popełni jakąś gafę i najkorzystniejszym rozwiązaniem byłoby zniknąć. Ale nie ma tak łatwo. Co trafi do sieci, to już w niej zostaje. Szary nagle nie zagwarantuje, że będziemy stawać się niezauważalni. Nie da nam poczucia pewności i bezpieczeństwa, nie zagwarantuje też, że nikt nas nie tknie, nie wyśmieje, nie pokaże palcem. Zatem może warto pójść w drugą stronę. Przybrać pomarańczowe, żółte, czy czerwone wdzianko i dać czadu. Udowodnić, że każdy popełnia błędy, nikt nie jest nieomylny, ale można je naprawiać. Budować swoją reputację. To jest moja taktyka. Nie stawajmy się z każdą kolejną wpadką, coraz bardziej niewidzialni. Nie traćmy pewności przez popełniane przez nas błędy, a wyciągajmy z nich lekcje. Rehabilitujmy się. Pnijmy się wyżej. Pokażmy, że na coś nas stać i wyjdźmy z cienia. Tam nigdy nic nie osiągniemy ;)

P.S. O szarościach, które jak co roku królowały na wybiegach, będzie w innym poście. Co za dużo, to nie zdrowo :D
P.S. 2 Wiem, że to połączenie swetra ze spódnicą jest już dość oklepane, ale nie mogłam odpuścić. Kurna, kolejny raz!

* Cytaty pochodzą z książki "Radzka Radzi: Tobie dobrze w tym."

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.