Lista blogów » aDancingQueen Blog

MAKE THAT CHANGE

Zobacz oryginał
Zdradzę Wam coś. Wiecie co było dodatkowym powodem mojej dłuższej nieobecności tutaj? Nie tylko natłok pracy, poświęcenie się firmie oraz chęć zdobycia doświadczenia. Potrzebowałam również odpoczynku od blogowania, od robienia zdjęć stylizacji i produktów, pisania wpisów, recenzji... Tak, to również może zmęczyć. Wiecie dlaczego? Bo tak naprawdę blogowanie to nie jest lekka praca, kiedy właśnie nazywa się to pracą. Kiedy blogger stara się, aby publikowany materiał był na wysokim poziomie, recenzje napisane sensownie i szczerze, a cała zdjęciowa otoczka zachęcała do przytrzymania na niej wzroku dłużej niż kilka sekund. I nie mówię tu o wyścigu szczurów, porównywaniu się do innych bloggerów, podążaniu nie swoją ścieżką czy złość, że ma się mniej, mimo wielkiego nakładu pracy. Mówię tu o tym, że chęć utrzymania wysokiej poprzeczki samemu sobie w pewnym momencie po prostu męczy. Szukanie miejsc do zdjęć - co rusz nowego, złość gdy zdjęcia nie wychodziły tak jakbym chciała, wieczna pogoń za dodatkami, aranżacjami, pomysłami, stres kiedy planowałam dodać wpis w poniedziałek, a we wtorek nadal się nie pojawił... Uwierzcie, że widzicie tylko efekt końcowy, a to co się dzieje przed może naprawdę niejednego przerosnąć. Blogowanie na poziomie, który już wtedy osiągnęłam, dawało mi masę korzyści. Nie tylko zarobek i wiele produktów do zdjęć, ale przede wszystkim możliwość rozwoju. I ja tę możliwość pragnęłam wykorzystać najmocniej jak się da, ale momentami aż za bardzo. I to nie tak, że przekładałam bloga ponad wszystko, zaniedbując inne, ważne sprawy. Po prostu zaczęłam się zastanawiać, czy to wieczne spinanie się o bycie idealnym blogerem ma sens? Czy ludzie to szczerze doceniają? Może nie warto wkładać w to aż tyle pracy i zaangażowania? A co jeśli, to nigdy mi się nie zwróci? Przystanęłam na chwilę i spróbowałam żyć bez tego. I wiecie co? Poczułam ogromną ulgę. Nie dlatego, że przestałam blogować, tylko dlatego, że przestałam się spieszyć.

DSC_8164.jpg

DSC_8139.jpg
DSC_8153.jpg
DSC_8159.jpg
DSC_8163b.jpg
DSC_8147.jpg

Wiecznie planowałam wszystko do przodu, zamartwiając się, że coś mi się nie uda, że nie sprostam wymaganiom, a mój poziom jaki sobie ustanowiłam, za chwilę się zaniży. Ta przerwa nauczyła mnie ważnej rzeczy - trzeba żyć tu i teraz, nie martwić się przyszłością i ze spokojem podchodzić do każdej sprawy. Dodatkowo zastanowiłam się, czy blog ma być moją pracą. I zadecydowałam. Będzie. Pewnie spodziewaliście się innego wniosku? Podejrzewam. Ale fotografia to moja praca, a blog to moje częściowe portfolio. Różnica między mną wtedy, a teraz jest jednak diametralna. Wtedy spinałam się strasznie na myśl o każdym kolejnym wpisie jaki mam opublikować, martwiłam się o każdy kolejny dzień, o brak pogody, która może zakłócić mój blogowy rytm pracy, rozpaczałam gdy wizja sesji jaką stworzyłam w głowie nie wypaliła, a kiedy nachapałam się jak dziki wół nad jakąś sesją, a Wy w ogóle jej nie komentowaliście, załamywałam ręce... Czułam, że zawodzę siebie. Teraz? Teraz kiedy wychodzę na sesję nie martwię się, czy ona wyjdzie, bo wiem, że wyjdzie. Teraz kiedy wybiorę z sesji 5 zdjęć, a nie 15 jak wtedy, nie denerwuję się, tylko pokazuję te co wybrałam. Teraz, kiedy przez tydzień nie wstawiłam nowego wpisu, nie chwytam się za głowę, tylko cierpliwie czekam na wolny czas by go opublikować. Blog nadal będzie moim miejscem do wyciszenia, wyrażenia swoich myśli, pochwalenia się nowymi zdjęciami, kampaniami, sesjami, nowościami... Blog nadal będzie na wysokim wg mnie poziomie, którego nie mam zamiaru zaniżać. On nadal będzie tworzony z pasją, precyzją i chęcią. Ale ze zdrowym rozsądkiem. Blog będzie moją pracą, również pracą nad samą sobą.

DSC_8169b.jpg
DSC_8193.jpg
DSC_8181b.jpg
DSC_8196.jpg
DSC_8190.jpgDSC_8140.jpg
DSC_8197.jpg
DSC_8183.jpg
sweter - Reserved (stara kolekcja) | płaszcz - Selfieroom | spodnie - Zara | buty - DeeZee | okulary - H&M | zegarek - Daniel Wellington | case - Zo-Han



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.