Mój pierwszy w życiu lot samolotem - wrażenia
Zobacz oryginał czw., 26/01/2017 - 22:55Hej,
może to wydać się dla niektórych osób dziwne, ale dopiero niedawno miałam okazję pierwszy raz lecieć samolotem. Wpis dedykuję bardziej osobom, które jeszcze swojego pierwszego lotu nie zaliczyły i być może mają jakieś wątpliwości czy obawy co do lotu. Albo wręcz czekają na ten pierwszy lot jak na coś bardzo wyjątkowego.
Ja należałam do tej drugiej grupy. Strasznie cieszyłam się, że w końcu to nastąpi, że zobaczę wszystko z lotu ptaka, chmury, widoki, wiecie no dla kogoś, kto nigdy nie latał to jest takie łał.
Gdy mieszka się w Holandii każda wyprawa busem (ostatnio 25h) to okropna męczarnia, pomijając już fakt, że przejazd kosztuje 70euro. Jeżeli nie trzeba brać solidnego bagażu, czyli mowa tu o spakowaniu całego swojego dobytku, bo np. kończy się kontrakt, to warto wybrać opcję samolotu z bagażem podręcznym - przypadek to oczywiście krótki urlop w Polsce na załatwienie kilku spraw, spotkanie się z rodziną i przyjaciółmi. Lot zarezerwowany wcześniej wiąże się z kosztem 25 euro ( opcja w Wizzair) i co najważniejsze (pomijając ewentualną podróż pociągiem czy samochodem na lotnisko i z niego) sam lot trwa maksymalnie 1,5h.
Odprawa przebiegła szybko i sprawnie, zarówno w Holandii, jak i w Polsce - z tą różnicą, że w Holandii ludzie z obsługi są tysiąc razy milsi od naszych rodaków. Dużo ułatwia sprawę, gdy zrobimy sobie odprawę elektroniczną i ściągniemy bilet na telefon. Musimy tylko pamiętać zasady dotyczące bagażu podręcznego, czyli głównie tyczy się to elektroniki i płynów. Jak lecimy pierwszy raz to też obowiązkowo warto zarezerwować miejsce przy oknie (te widoki!).
Tak naprawdę emocjonujący jest tylko start i lądowanie. Turbulencje podczas lotu nie są aż tak efektowne (o ile w ogóle podczas lotu występują). Sam lot jest dosyć nudny, choć siedząc przy oknie nie można oderwać się od widoków (o ile lecimy w dzień i jest ładna pogoda). Jeżeli pogoda jest beznadziejna, lub lecimy w ciemnościach to szału nie ma, bo nic nie widać.
Kiedy leciałam do Polski, to zaliczyłam oglądanie zachodu słońca, gdy leciałam do Holandii, mogłam zobaczyć znów wschód słońca - może być piękniej?
Najgorsza jest zmiana ciśnienia. W samolocie po prostu rozrywało mi głowę, a w uszach piszczało. Po lądowaniu byłam strasznie zamulona. Dodatkowo lądując w Katowicach pierwszą reakcją organizmu po wyjściu z samolotu był straszny kaszel i duszności - ach to nasze "świeże powietrze".
Pozdrawiam,
Ania
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




