Luty, witaj mój drogi!
Zobacz oryginał pt., 01/02/2013 - 22:24Za dużo myślę, za mało robię. W każdej dziedzinie. I to przerażające. Z tego powodu ogarnęło mnie małe zniechęcenie. Które trwało zbyt długo. Potrzebowałam kopa, albo innego równie silnego bodźca. Do działania, do pracy, do wszystkiego. Malowanie paznokci nie pomogło. Mimo, że były długie i kolorowe nie dodawały mi mocy. Teraz są krótkie i bez koloru. I mam moc! Siedzenie i jęczenie doprowadziło mnie do momentu, w którym postanowiłam coś z sobą zrobić, wyrzucić się przez okno, ubrać coś ekstremalnego, zabrać się za siebie! Jako, że moje okna nie są zbyt wysoko nad ziemią, rzucanie się z niego byłoby głupotą. Tym bardziej, że mam pod nim trawnik. Posiniaczyłabym się tylko i byłabym jeszcze bardziej ujęczana. Jeszcze bym się mogła w głowę uderzyć i co wtedy? Wole sobie tego nie wyobrażać, Wam też nie polecam... Dlatego wybrałam opcję trzecią. Mam 25 lat i myślę, że to co najmniej dobry moment, żeby wkroczyć na drogę, którą zawsze chciałam iść. Powiem Wam, że kiedyś, bardzo dawno temu wybrałam sobie rzecz, którą chciałabym robić w przyszłości. Myślę, że ta przyszłość okazała się odleglejszą, niż to sobie wtedy wyobrażałam, ale nadeszła. Pa przyszłość odnalazła mnie dziś. Dziś właśnie drugi raz w moim życiu nadszedł ten moment, w którym musiałam sobie zadać to niezwykle ważne pytanie - co chcę robić w życiu (parafrazując klasyka...). Odpowiedź jest dokładnie taka sama jak wtedy. Tyle, że wtedy było czymś odległym. Wiedziałam, że przede mną długa droga. Teraz jestem (w końcu!) tu, gdzie chciałam być. I chyba pierwszy raz od bardzo długiego czasu jestem szczęśliwa, mam konkretny cel i plan. Mając tu chwilę Waszej uwagi proszę, żebyście trzymali kciuki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



