Love me or hate me.
Zobacz oryginał pt., 14/06/2013 - 23:05Każdy z nas doświadczył w swoim życiu kilku incydentów ze swoim udziałem, o których wolałby nie pamiętać. Z większością z nich to się udaje, ponieważ nigdy ich tak naprawdę nie zapamiętaliśmy. Jednakowoż zdrada jest czymś o czym, bez względu na stan upicia, nie da się zapomnieć. Jako osoba wolna od związku i oddzielona internetami od Waszych spojrzeń stwierdzam, że zdradzanie jest złem koniecznym, które każdy kiedyś spowoduje lub którego prędzej czy później doświadczy. Dlaczego? Bo chęć poszukiwania zabawy pod cudzym stanikiem jest często sygnałem dla nas, że czas najwyższy zakończyć związek. Tak jak udawanie orgazmu jest najgłębszym dołkiem, jaki można wykopać pod inną dziewczyną, która w przyszłości nieszczęśliwie trafi w ramiona naszego słabego partnera, tak zdrada jest najgłębszym dołkiem jaki można wykopać pod samym sobą. Ty to wiesz i ja to wiem. Nie zmienia to jednak faktu, że jednorazowy przelot zdarzyć się może każdemu. Nie pochwalam... ale jednak, jak lubi mawiać mój kumpel, "natury nie oszukasz". Oszczędźmy sobie bicia piany nad tym powiedzonkiem i wykażmy więcej zrozumienia dla tego egoistycznego uczucia pożądania i chciwości, które, chociaż publicznie nie powinniśmy się do tego przyznawać, jest bliskie nam wszystkim. W tym momencie chciałam umieścić w swoim wpisie trochę wiedzy ekspertów. Jednak z niewiadomych mi przyczyn magazyny dla pań, które przeszukałam do tego celu, usilnie starają się znormalizować i usystematyzować zdradzanie. Jasne, może świntuszenie w esemesach z jakimś absztyfikantem nie czyni cię jeszcze zdrajczynią, jednak jesteś już na najlepszej drodze, ku temu -a to praktycznie to samo.
Ale co zrobić, jak już się nam w życiu realnym... hm. wymsknęło? Jeśli nie jesteś za gruby ani za chudy, nie masz rodziny na utrzymaniu, nie jesteś Tutsi ani Hutu te sprawy... to zdrada nie wróży niczego dobrego. Chociaż Twoje zachowanie było spowodowane chwilowym zassaniem Cię przez wir hormonów to jednak nie wierze, w istnienie cienia szansy na to, że będzie okej. W szybkim czasie staniecie się młodszą i bardziej zrzędzącą wersją swoich rodziców. Wiadomo, to co zrobiłeś jest złe i lekkomyślne. Nie powinieneś jednak do końca tracić głowy. Całe to pieprzenie o tym, że prawda wyjdzie na jaw, jest bardzo naiwne. Nie wyjdzie. A swoimi publicznymi oświadczeniami jedynie spowodujesz, że znów uwierzysz, że jesteś godną zaufania, odpowiedzialną osobą, która miała na tyle odwagi żeby się przyznać. To żadna odwaga. Jeśli kłamiesz, kłam do końca bo jedyną osobą, która skorzysta na "przyznaniu się do powinięcia nogi" będziesz Ty. Nie walcz więc w sposób sztuczny o utrzymanie tego związku bo gdzieś tam czeka już na Ciebie następny. Czeka najprawdopodobniej dlatego, że wszyscy ludzie na świecie się zdradzają lub są zdradzani.
Oto stylizacja (:
Napisała: Marsi
Na zdjęciach: Marsi
Zdjęcia: Dastin K. <klik>
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.














