Lista blogów » Amour-15
Jestem wielką fanką pudrów sypkich, bo ich wykończenie zawsze wygląda lepiej niż tych prasowanych. Te drugie zazwyczaj dają efekt płaskiego matu, którego już nie lubię. Nie oznacza to jednak, że nie lubię żadnych pudrów prasowanych - mam w tej kategorii swoich ulubieńców, do których chętnie wracam. Dziś chcę przedstawić Wam nowość w mojej kosmetyczce, a mianowicie mineralny puder matujący z Lirene.
LIRENE CITY MATT - MINERALNY PUDER MATUJĄCY W ODCIENIU 01 TRANSPARENTNY
Zobacz oryginał śr., 17/08/2016 - 22:06Jestem wielką fanką pudrów sypkich, bo ich wykończenie zawsze wygląda lepiej niż tych prasowanych. Te drugie zazwyczaj dają efekt płaskiego matu, którego już nie lubię. Nie oznacza to jednak, że nie lubię żadnych pudrów prasowanych - mam w tej kategorii swoich ulubieńców, do których chętnie wracam. Dziś chcę przedstawić Wam nowość w mojej kosmetyczce, a mianowicie mineralny puder matujący z Lirene.
Moja opinia:
Opakowanie: jedno z moich ulubionych. Puderniczka zamykana na "klik". Przód jest przezroczysty, szata graficzna jest ładna - napis Lirene jest "lustrzany", podobnie jak obwódka. Niestety dość łatwo o jakieś zarysowania, ale to tylko moje czepialstwo. Na odwrocie znajdziemy podstawowe informacje oraz kolor i skład. Plastik jest porządny, nie powinno nic się z nim stać przy ewentualnym upadku. Pierwsze wrażenie wypada zatem dobrze.
Konsystencja: puder jest prasowany, ale nie jest bardzo zbity co według mnie jest jego wielką zaletą. Bardzo łatwo się dzięki temu nakłada, delikatnie pyli się przy aplikacji, ale nie jest to jakieś znaczące. Puder jest bardzo miękki w dotyku - taki aksamitny. Łatwo i przyjemnie rozprowadza się na twarzy, nie mam zarzutów.
Kolor: ja posiadam 01 transparenty, jednak jak widać nie jest to biały puder, a bardzo jasny kolor. Delikatnie oksyduje na twarzy, ale myślę, że jest na tyle jasny, że nie sprawdzi się tylko u ekstremalnych bladziochów. Wydaje mi się, że puder dostępny jest w trzech odcieniach, są one na tyle zróżnicowane, że spora część z Was powinna coś dla siebie wybrać, chociaż wiadomo - im więcej odcieni tym lepiej.
Wykończenie: puder z nazwy jest matujący i faktycznie ładnie matowi, ale nie jest to efekt płaskiego matu - wykończenie jest dość naturalne. Puder posiada jednak małe drobinki, które nie są jakoś specjalnie widoczne, ale jednak warto o nich wspomnieć, bo na pewno nie spodoba się to każdemu. Puder ładnie odbija światło, a buzia wygląda na taką "satynową". To mój ulubiony efekt!
Wydajność: pudru używam od ok. dwóch miesięcy i jak widzicie denko jest już widoczne, jednak pudru jest jeszcze całkiem sporo. Określiłabym go jako średnio wydajny produkt :-)
Zapach: muszę o tym wspomnieć! Puder ma piękny, bardzo delikatny, lekko kwiatowy zapach! Jest on średnio wyczuwalny na twarzy, ale jak otwieramy puderniczkę, to bardzo go czuć.
Cena/dostępność: gramatura pudru to 9 gram czyli dość standardowo. Zapłacimy za niego ok. 23 zł w drogeriach typu Rossmann, Hebe (wszędzie tam, gdzie znajdują się kosmetyki Lirene) oraz na stronie producenta TUTAJ.
Podsumowując: jak za drogeryjny produkt za taką cenę nie mam żadnych zarzutów. Jest bardzo dobrym pudrem, jeśli nie najlepszym w tej półce cenowej. Lubię jego ładne wykończenie, zazwyczaj trzymam go w torebce, chociaż raczej nie zdarzyło mi się żebym musiała poprawiać makijaż - nałożony raz trzyma się dobrze do końca dnia. Mnie ten produkt kupił całkowicie, a Wy miałyście z num do czynienia?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



