Lista blogów » Szafa Aleksandry
Latać każdy może, trochę lepiej, czasem trochę gorzej
Zobacz oryginał wt., 10/10/2017 - 23:29Codziennie do pracy i z pracy -pokonuję trasę około 160 km, czasem jestem kierowcą, a czasem pasażerem. Kiedy mogę być tym drugim, zakładam słuchawki na uszy, wybieram najlepszą muzykę i wyobrażam sobie, że jestem jak wolny ptak. Unoszę się wysoko, poruszam w rytm muzyki i oglądam świat z zupełnie innej perspektywy. To czas, żeby poukładać myśli, zastanowić się nad sensem otaczającej mnie rzeczywistości, to snucie planów, ale też ogromny żal, że nie jestem teraz z córkami.
Jest jeszcze ciemno, mglisto, czasem deszczowo, a ja oglądam te same budynki, drzewa, tych samych ludzi. Świat z góry wygląda inaczej, jest prostszy i łatwiejszy. Nie boję się niczego. Fruwam sobie tak, słuchając muzyki i momentami zerkam obok na kolegów, czy nie przyglądają mi się, ale oni śpią i nie widzą nic dziwnego w moim zachowaniu. Niestety latanie też może się znudzić, albo może zmęczyć, może brakować sił, bo podróż, wydaje się nie mieć końca...
Kiedy wracam z pracy do domu, z moim lataniem jest gorzej, bo dokucza mi senność, jestem nieprzytomna i spadam z hukiem uderzając o asfald. Wychodzę potem z auta, jak potłuczony ptak, ze zwichrowanymi skrzydłami, gubiąc pióra.
Mimo wielu przyjemnych doznań i "odlotu", czuję odrazę i agresję. Często mówię o tym wszystkim dookoła, ale mało kto mnie słucha, a co dopiero zrozumieć.
Muzyka przy której "odfruwam" Get Free czy God Bless America
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





