Lista blogów » Blogomodzie.com

To kwestia smaku, czyli szafiarki, hejt i Powstanie Warszawskie

Zobacz oryginał

Wczoraj na mojej tablicy facebookowej przetoczyła się masa komentarzy na temat konkursu organizowanego dla szafiarek (nie, nie blogerek a szafiarek, ale i tak dla większości to jedna i ta sama grupa), związanego z obchodami rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Otóż pewien portal zaprosił dziewczyny do wysyłania swoich zdjęć w stylizacji „na barykady”. Galerię zdjęć przejrzałam i zachwyciła mnie – zgłaszają się czasem przypadkowe dziewczyny, ale też rekonstruktorki historyczne, członkinie historycznych stowarzyszeń, fanki stylu vintage i inne, zakochane w historii, szyjące samodzielnie, opisujące zdjęcia wzruszającymi historiami. Dziewczyny, które mogą poczuć się przez chwilę jak swoje prababcie, które podziwiają i czemu dają upust na forum.

Wraz ze startem konkursu pojawił się też hejt, którego nie rozumiem. Że pomysł głupi? Że brak szacunku do historii? Trochę odnoszę wrażenie, że wszędzie, gdzie pojawi się słowo „szafiarka”, niektórzy bezwiednie uruchamiają broń naładowaną złością i wyższością.
PW44-2.jpg
Czym stylizacja na lata powstańcze różni od robienia sobie pamiątkowego zdjęcia przy pomniku czy pamiątkowej tablicy? Takie zdjęcie jest jedynie pamiątką pobytu w Warszawie, podczas gdy zdjęcia z rzeczonego konkursu – niejednokrotnie wyrażają rzeczywiste zainteresowanie historią. Ale ten pierwszy nie będzie przez nikogo piętnowany, bo nie jest „głupią, pustą szafiarką”.
JAG0550-1.jpg
Z obchodzeniem każdego święta jest jak z obchodzeniem urodzin czy żałoby – każdy ma swój sposób, jeden potrzebuje hucznego przyjęcia, inny wstydzi się, że stuknął mu kolejny rok i udaje, że nic się nie dzieje. Pamiętam dobrze 10 kwietnia sprzed czterech lat – z całym szacunkiem, narodowa żałoba obchodziła mnie tyle co deszcz sprzed tygodnia, miałam swoją, a smutna muzyka w radiu i ponure afisze tylko przypominały mi o stracie kogoś bliskiego – właśnie wtedy, gdy chciałam o tym nie myśleć. Mimo wszystko za opublikowany post w tym dniu zostałam zlinczowana, a wszelkie próby powrotu do normalności były przez ludzi źle traktowane – przecież jest żałoba! Tak nie wypada!
Na szczęście po latach opinię innych mam gdzieś, i pewnie dziś nie usuwałabym posta przez kilku narwańców, usiłujących narzucać innym normy społeczne. Okej, normy normami, ale dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, po co na siłę pchać się w pewne ramy? Po co dyskutujemy o tym, co wypada i co jest słuszne? Kwestia smaku, jak pisał Herbert, i często to powtarzam ilekroć pojawia się dyskusja na temat wypadania i nie, ceniąc najbardziej tych ludzi, którzy chodzą swoimi ścieżkami. Choć przebieranki z okazji rocznicy powstania w pierwszej chwili mogą zdziwić, tak samo kiedyś mogły dziwić inne wytwory popkultury związane z powstaniem – ale już do tego przywykliśmy, zwłaszcza, że twórcy coś w nich chcieli wyrazić, i wyrazili to z klasą. Nikt po grobach nie depcze i nie umniejsza nikomu. Skąd więc ten hejt? Nie wiem.

(zdjęcia dzięki uprzejmości przeuroczej Emi, jednej z uczestniczek konkursu, prywatnie rekonstruktorki historycznej w szeregach Stowarzyszenia Historycznego „V for Victory”, a tak.ze Kasi z GRH Parasol oraz GRH Bluszcz - dziękuję pięknie!!! :)

Post To kwestia smaku, czyli szafiarki, hejt i Powstanie Warszawskie pojawił się poraz pierwszy w Blogomodzie.com.

blogomodziecom?d=yIl2AUoC8zA blogomodziecom?d=qj6IDK7rITs blogomodziecom?i=J9h6-BcGtiQ:T7WFgV4PfYY

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.