Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Koszmarki minionych lat.

Zobacz oryginał
Dzisiaj będzie mało odkrywczo, ale z wycieczką do przeszłości.
Jednak zacznę od małych przeprosin za brak regularności, ale ślub coraz bliżej, dni mogę liczyć już na palcach u rąk. A im mniej czasu pozostało tym na wierzch wypływa coraz więcej niezałatwionych spraw.
Czy ktoś pamięta swoją pierwsze zakupy w lumpeksie? Pierwsze samodzielne, kiedy to tylko i wyłącznie my decydowaliśmy o tym co włożyć do koszyka, co przymierzyć i co ostatecznie kupić? U mnie była to szara, rozpinana bluza Nike (najbardziej nadzwyczajna w tej bluzie była metka, rzecz jasna) i za duże dresowe pumpy (i dwie pary rurek, co na tamte lata było prawdziwym rarytasem). Rzeczy, które spokojnie doczekałyby tańszych dni...No, dobrym gustem to ja zdecydowanie nie grzeszyłam. Na jednej z kolejnych wizyt mama kupiła mi płaszcz, ja nie byłam do niego przekonana. Po dwóch latach dojrzałam do niego i nosiłam niemal bez przerwy, Jednak stare wyjadaczki od razu wiedzą co dobre ;)
O ile lumpeksy wyrobiły mi swój styl, jakąś świadomość zakupów, o tyle przed nimi znajdowałam się w czarnej dziurze, skazana na trendy lansowane przez sklepy i sklepiki (no i targowisko). Sieciówkowym guru w tamtych czasach były New Yorker i Cropp,  a połowa dzieciaków z bloku ubierała się (albo raczej rodzice ich ubierali) w ciuchy od ruskich, którzy raz w tygodniu robili sobie mały jarmark na pobliskim parkingu.
Pamięcią wracam do tych "fenomenalnych" trendów, za którymi podążali wszyscy,  a teraz wspólnie łapiemy się za głowę, a wyraz naszej twarzy na samo wspomnienie to miks cierpienia i małego wstydu.
Trend pierwszy. Jak ruscy rozbijali swoje bogate kramy, cały blok szykował się na "wizytację". Ludzie kupowali wszystko. Jak leci. Totalny chłam. Oczywiście, jak to ruscy, kusili a to dresikiem Adidasa, a to fajowymi Najeczkami. Finał był taki, że ja i pięć moich koleżanek z podwórka, paradowałyśmy w identycznych kompletach Nike (obcisłe spodenki do kolan + koszula bez rękawów), którym do oryginalności było dalej niż stąd na księżyc.
Trend dwa. Jeansowa spódniczka zestawiona z czarnymi legginsami, do kostek lub za kolano. Czy da się jeszcze gorzej? Oglądając to "zjawisko" na każdym rogu, każdej ulicy dostałam takiej awersji do jeansowych miniówek, taką, że pozbyłam się z szafy wszystkich (czyli sztuk dwóch).
Trend trzy. Umiłowany szczególnie przeze mnie i moją gimnazjalną przyjaciółkę. Za duża bluza z kapturem+materiałowe spodnie (we wszystkich odcieniach tęczy)+adidasy. Przyjaciółka w trzeciej klasie się wyłamała i kupiła sobie beżowy komplet (materiałowy a jakże) spodnie z długą marynarką.
Trend cztery. Buty na niewysokiej szpilce z zabójczo długim czubkiem. Miałam coś w ten teges na studniówce. I zakupiłam też takie kozaki. Wspomnę, że ze stopy zrobiły mi kajak. Ale to matka mnie na nie namówiła.
Trend pięć. Spodnie szwedy. Generalnie, nie miałabym z nimi problemu gdyby nie były powodem mojego traumatycznego przeżycia. W pierwszej liceum, no wiecie jak to jest gdy jest się kotem, biegłam przez korytarz i zaplątałam się we własne nogawki. Finał był dosyć oczywisty. Orzeł jak ta lala.
Trend sześć. Czapka z włosami. Mieli ją wszyscy. I chłopaki i dziewczyny. A mi mama nie chciała jej kupić. Po prostu nie chciała. Jednak patrząc na to przez pryzmat minionych lat, cieszę się niezmiernie. Że oszczędziła mi poczucia wewnętrznego wstydu "jak mogłam takie coś na siebie włożyć".

Tekst oczywiście mógłby być dłuższy na miliony słów. Rozpoczynając wywód od legginsów w dalmatyńczyki, a kończąc na t-shirtach ze Spicetkami. Ale to w co ubierali nas rodzice się nie liczy ;)

P.S. Kolejna część o mojej szafie w następnym tygodniu. Będę w domu za dnia, to jakieś tam fotki mogłabym walnąć.
P.S. 2. Post o przygotowaniach przedślubnych także się pojawi, ale dopiero po ślubie, gdyż kosztowałby mnie zbyt wiele stresu na ten moment.

WP_030859.jpg


WP_030860.jpg


WP_030861.jpg


WP_030862.jpg


WP_030863.jpg


WP_030864.jpg


WP_030867.jpg

Sweter SH (rozmiar 46! noszę go tyłem na przód, bo marzył mi się taki z dużym dekoltem na plecach, a że nie mogłam trafić na idealny musiałam zaadaptować inny, średnio widoczne to wycięcie ale ciężko samemu sobie być "fotografem" ;) - 20 zł
Spodnie SH River Island 19,50 zł
Wisiorek z allegro ok 3-4 zł o ile pamięć mnie nie zawodzi.
Buty sequinshoes.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.