Lista blogów » FOTOstory
Koniec i początek
Zobacz oryginał ndz., 25/09/2016 - 23:00Na innych blogach zaczyna gościć jesień, a u mnie pożegnanie z latem wyjątkowo się przeciągnie. Dzisiejsze zdjęcia leżakują na dysku już dobry miesiąc i w końcu nadszedł ich czas. Powiem Wam, że zrobienie sobie blogowego zapasu, kiedy w perspektywie ma się jakiś inny poważny czasopożeracz, jest naprawdę dobrym pomysłem! :)
Jak wiecie, albo i nie, w sobotę oficjalnie zakończyłam studia. Jestem ogromną panikarą, więc obrona kosztowała mnie masę nerwów, w sumie nie ze względu na wagę samego wydarzenia, tak samo stresuję się przed każdą prezentacją, czy egzaminem ustnym. No po prostu tak mam i już nawet nie staram się z tym walczyć, bo byłaby to raczej walka z wiatrakami. A tak w ogóle, to powiem Wam, że jestem mistrzynią wymyślania czarnych scenariuszy, jadąc na uczelnię, przerabiam w swojej szalonej głowie chyba każdą straszną opcję, która może się wydarzyć. Oczywiście się spóźniam (wiem banał), zmieniają numer sali, okazuje się, że pytania, które mam przygotowane są nieaktualne, w komisji zasiądzie samo zło, nie mam ze sobą jakiegoś niezbędnego dokumentu, a wykładowca mnie nie lubi i chociaż wszystkim zadał proste pytania, to dla mnie ma jakieś specjalne, wprost z głębi piekła. Ostatecznie i tak wszystko kończy się happy endem, ale wiecie co mówią - przezorny zawsze ubezpieczony, więc wolę być gotowa na wszystko, nawet atak kosmitów.
Dodatkowo tygodniowa nauka wyjdzie mi pewnie bokiem, a raczej boczkami, bo stres trzeba przecież zajeść, a w ogóle, to ślęczenie nad notatkami wymaga nagrody, więc dwa duże opakowania lodów Movenpick (pycha!), 2x chińskie, pizza i cała góra czekolady, ciastek i innego syfu nie powinna nikogo dziwić. :D
Teraz powoli zaczynam myśleć o pakowaniu, bo przecież jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za jakieś dwa tygodnie trafię do obcego kraju! Wszystko ulegnie zmianie - nowa praca, mieszkanie, ludzie. Czyli w sumie mam kolejny powód do stresu, choć w związku z tym wydarzeniem odczuwam raczej pozytywną ekscytację! :)
Co do stylizacji, to usteczkowa spódniczka z House'a czekała na swój blogowy debiut od świąt, bo właśnie wtedy dostałam ją od Kubriela, idealnie dogadały się z całuśną torebką z Cropp'a. Mgiełkę z odkrytymi ramionami upolowałam za całe 3 złote, pokochałam ją za dwie rzeczy - hiszpański dekolt i cudowne rękawki, jak można nie lubić lumpeksów!? :)
Mam na sobie:
bluzka - no name (sh)
spódnica - House
torebka - Cropp (%)
buty - H&M
kapelusz- CNDirect
ENJOY! :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



