koniec świata - różowy płaszczyk
Zobacz oryginał pon., 22/12/2014 - 07:45Jak tam Wasze przygotowania do świąt? Nerwówka i chaos pochłaniający jak czarna dziura czy może raczej szczyt zdolności organizacyjnych i wszystko idzie gładko?
U mnie ani jedno, ani drugie. Przyznaję, że mam duży spokój, ale bynajmniej nie wynika to ze zdolności organizacyjnych. Nie wiem, co się zadziało, ale w tym roku naprawdę cieszę się dość powolnym przedśwątecznym rytmem.
Wszystkie prezenty zakupiłam online. O nie, żadna siła mnie nie zmusi, abym jak szalona szukała miejsca na parkingach w galeriach handlowych, omijam też hipermarkety.
Menu? Robię po prostu to, co lubimy. Skusiłam się tylko na dwa eksperymenty kulinarne, zobaczymy. Sporo mam już przygotowane, większość produktów w szafkach i lodówce. Zero stresu.
W samą Wigilię najpewniej znajdę się w środku wirówki na pełnych obrotach, ale to przecież norma i bez tego święta nie są świętami. Ale póki co - luz. I dystans.
Dziś pokazuję Wam coś, co mnie samą zaskakuje. Gdyby ktoś kilka lat temu pokazał mi takie zdjęcia, uznałabym, że to jakiś happening;-)) Ja w różu? Takim majtkowym? No way! A tu proszę, słodki, dziewczynkowy róż na całkiem sporej powierzchni.
I nie mogę nie przyznać, że jednak moda rządzi. Wolna od świadomości, co wisi na sklepowych wystawach, pewnie nie odważyłabym się na takie okrycie wierzchnie. Noszę co lubię, ale mimo wszystko trendy na człowieka wpływają. To dlatego uznałam, że pomysł z tym swetrem/płaszczykiem nie jest znowu taki zły;-)
Zdjęcia kiepskie, bo pogoda fatalna, cały dzień szaro. Do tego straszliwie wiało i kryliśmy się z Młodym pośród drzew, a te zabrały jeszcze trochę światła. Ale... oj tam oj tam.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.












