Lista blogów » Lumpexoholiczka
Najbardziej ekscytujący moment (właściwie nie taki znowu moment) dnia spędzonego na Kos?
Zdecydowanie. Bezapelacyjnie. Wyprawa do Asklepiejonu.
Wiem, że dla niektórych pozostałości starożytnych budowli to tylko sterta nic nieznaczących kamieni - chociaż pojąć tego nie potrafię.
W każdym razie, nie dla mnie. Dla mnie spacer po takich ruinach jest jak przemieszczenie się w czasie. Unoszące się tam powietrze pachnie inaczej, opowiada jakąś historię, przeszywa.
Ale po kolei.
Zaczęło się od 20 minutowej przejażdżki niebieską kolejką. Infantylną. Surrealistyczną. Rodem z bajki Disneya:)




Bilet : 5 euro
+ Zdjęcia zrobione z wnętrza ciuchci:)





Zaledwie 5 km drogi do celu.
Z każdą minutą miejski pejzaż ustępował peryferiom. Małe, najczęściej bielone domki z niebieskimi akcentami, przytulne tawerny, stragany i sklepiki pełne turystów zastąpiła śródziemnomorska roślinność, polne drogi, kurz unoszący się w powietrzu, gaje i wyżyny porośnięte lasami. Oddalając się od wybrzeża, czuć było rosnącą temperaturę. Opuszczaliśmy miasto.





Dotarłyśmy.
Na drodze prowadzącej do świątyni w cieniu wylegiwały się wychudzone koty. Pewnie upodobały sobie to miejsce ze względu na dużą ilość zwiedzających jaka się tam przewija, licząc na jedzenie. Przykry widok.



Przed zwiedzaniem Asklepiejonu, wdrapałyśmy się na pobliski pagórek, z którego rozciągały się widoki na położone w dole Kos i morze. Było też widać tureckie wybrzeże.
Cudowne miejsce !




Za marne 5 euro można dotknąć historii.
Asklepiejon. Świątynia Asklepiosa (boga sztuki lekarskiej ) i Apollina. Starożytny szpital i uzdrowisko. Najwspanialszy monument Hellady. Tu chorzy przychodzi, by składając ofiary i przy pomocy pierwszych medyków, których 'ojcem' był Hipokrates, odzyskać siły, powrócić do zdrowia.
Wybudowany w IV wieku p.n.e. Doszczętnie zniszczony w trakcie trzęsienia ziemi. Potem wskrzeszony przez rzymskiego cesarza Klaudiusza. W 544 roku p.n.e ostatecznie zrujnowany - również przez trzęsienie.
Chociaż w starożytnej Grecji było około 300 Asklepiejonów, ten na małej Kos, zdobył największą sławę. Chorzy ściągali tam z całego kraju szukając ukojenia i oddać cześć bogom. Dziś dzięki swojej niesamowitej historii jest najczęściej odwiedzanym.





Po pokonaniu miliona stopni i wdrapaniu się na sam szczyt rozpościera się taki widok:)







Ponieważ ruiny umieszczone są na wzniesieniu a słońce o tej porze roku i na tej szerokości geograficznej przez większość dnia jest w zenicie, czułam się jak frytka na patelni pełnej gorącego oleju.
Wyobrażacie sobie jak może w takiej sytuacji smakować zimna, gazowana woda z cytryną albo owocowy sok?
Podpowiem. Jak nektar bogów:)

ZDJĘCIA : Ja
K.O.
Zobacz oryginał pt., 31/08/2012 - 12:20Najbardziej ekscytujący moment (właściwie nie taki znowu moment) dnia spędzonego na Kos?
Zdecydowanie. Bezapelacyjnie. Wyprawa do Asklepiejonu.
Wiem, że dla niektórych pozostałości starożytnych budowli to tylko sterta nic nieznaczących kamieni - chociaż pojąć tego nie potrafię.
W każdym razie, nie dla mnie. Dla mnie spacer po takich ruinach jest jak przemieszczenie się w czasie. Unoszące się tam powietrze pachnie inaczej, opowiada jakąś historię, przeszywa.
Ale po kolei.
Zaczęło się od 20 minutowej przejażdżki niebieską kolejką. Infantylną. Surrealistyczną. Rodem z bajki Disneya:)
Bilet : 5 euro
+ Zdjęcia zrobione z wnętrza ciuchci:)
Zaledwie 5 km drogi do celu.
Z każdą minutą miejski pejzaż ustępował peryferiom. Małe, najczęściej bielone domki z niebieskimi akcentami, przytulne tawerny, stragany i sklepiki pełne turystów zastąpiła śródziemnomorska roślinność, polne drogi, kurz unoszący się w powietrzu, gaje i wyżyny porośnięte lasami. Oddalając się od wybrzeża, czuć było rosnącą temperaturę. Opuszczaliśmy miasto.
Dotarłyśmy.
Na drodze prowadzącej do świątyni w cieniu wylegiwały się wychudzone koty. Pewnie upodobały sobie to miejsce ze względu na dużą ilość zwiedzających jaka się tam przewija, licząc na jedzenie. Przykry widok.
Przed zwiedzaniem Asklepiejonu, wdrapałyśmy się na pobliski pagórek, z którego rozciągały się widoki na położone w dole Kos i morze. Było też widać tureckie wybrzeże.
Cudowne miejsce !
Za marne 5 euro można dotknąć historii.
Asklepiejon. Świątynia Asklepiosa (boga sztuki lekarskiej ) i Apollina. Starożytny szpital i uzdrowisko. Najwspanialszy monument Hellady. Tu chorzy przychodzi, by składając ofiary i przy pomocy pierwszych medyków, których 'ojcem' był Hipokrates, odzyskać siły, powrócić do zdrowia.
Wybudowany w IV wieku p.n.e. Doszczętnie zniszczony w trakcie trzęsienia ziemi. Potem wskrzeszony przez rzymskiego cesarza Klaudiusza. W 544 roku p.n.e ostatecznie zrujnowany - również przez trzęsienie.
Chociaż w starożytnej Grecji było około 300 Asklepiejonów, ten na małej Kos, zdobył największą sławę. Chorzy ściągali tam z całego kraju szukając ukojenia i oddać cześć bogom. Dziś dzięki swojej niesamowitej historii jest najczęściej odwiedzanym.

Po pokonaniu miliona stopni i wdrapaniu się na sam szczyt rozpościera się taki widok:)
Ponieważ ruiny umieszczone są na wzniesieniu a słońce o tej porze roku i na tej szerokości geograficznej przez większość dnia jest w zenicie, czułam się jak frytka na patelni pełnej gorącego oleju.
Wyobrażacie sobie jak może w takiej sytuacji smakować zimna, gazowana woda z cytryną albo owocowy sok?
Podpowiem. Jak nektar bogów:)
ZDJĘCIA : Ja
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



