Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

Kaszkiet i ja

Zobacz oryginał

Od momentu, kiedy odkryłam dla siebie i pokochałam całym sercem kapelusze, to nigdy, przenigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi jeszcze kiedyś "zdradzić" je z innymi głowy nakryciami.


No dobra, nie mówię tu o okresie siarczystych mrozów i śnieżyc - bo to, że gdy śnieg na głowę pada (a wichura chce ją urwać) kapelusza raczej na nią nie przywdziewam jest dosyć oczywiste ;)
Jakim, jakim więc cudem porzuciłam kapelusze dla kaszkietu?


Zostańcie ze mną, przeczytajcie notkę, a wszystkiego się dowiecie!


m%25C4%2599ski%2Bkaszkiet%2B-%2Bdamska%2

Kaszkiet jako nakrycie głowy znałam od dawna.

Kaszkiety nosił (i ciągle nosi) z upodobaniem mój dziadek, lubiła je moja babcia (w tej takiej puchatej bardziej, welurowej wersji szczególnie - pewnie każda i każdy z Was wie, o jakim kaszkietu modelu myślę :>), w latach '90 widywałam ich dużo na ulicach i w rozlicznych teledyskach - chyba były wtedy wyjątkowo modne.

szary%2Bkaszkiet%2Bw%2Bdamskiej%2Bstyliz
W przeciągu kilku ostatnich lat zniknęły mi jednak z pola widzenia - jeśli gdzieś je spotykałam, to w lookbookach męskich marek odzieżowych, sporadycznie pojawiały się na działach męskich sieciówek.
Na różnych portalach modowych także od czasu do czasu mi migały.

Ale rzadko zauważałam je na kimś "na żywo" - nie mówiąc już o tym, że niemal wcale nie widziałam, żeby nosiły je kobiety.

11.jpg

Nic więc nie wskazywało na to, że kaszkiety powrócą do łask mas i przeżyją swój renesans.

Nie w erze zachwytu kapeluszami, bo kto by tam kaszkiety nosił, skoro kapelusze takie kobiece, fotogeniczne i urocze - o, tak sobie myślałam.

15.jpg

Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy któregoś dnia w czasie mojego zwyczajowego, popołudniowego przeglądania Waszych blogów natrafiłam na wpis Pauli (o, ten), w którym ogłaszała wszem i wobec, że oto przed nami najmodniejsza tego sezonu głowy damskiej ozdoba: kaszkiet!

10.jpg

Czytając jej wpis nie mogłam w niego uwierzyć - jak to najmodniejsza?
Przecież nigdzie kaszkietów nie widać!
I jak to kapelusze są passe?
Halo, halo! Ja, Mar, się na to nie zgadzam - o, tak miałam napisać w komentarzu!
Jak można tak publicznie kapelusze obrażać i jeszcze próbować wmawiać, że taki kaszkiet może niby fajniejszym być od nich?!

I już, już swój głos sprzeciwu pisać zaczynałam, kiedy nagle olśniło mnie, że taki kaszkiet wisi w moim i Lecha przedpokoju - spokojnie sobie wisi, na kołeczku, kilkoma płaszczami i szalikami zakryty, przez nikogo nie będąc niepokojonym.
Nieco nawet zapomniany.
I to od kilku lat - czyli od czasu, kiedy to Lechu dostał go od rodziców na prezent.
Jakoś nie przypadł mu do gustu.

Zamiast więc pisać komentarz, to poleciałam szukać kaszkietu.
Z ciekawości.
Znalazłam, na głowę założyłam, w lustrze się przejrzałam... i pomyślałam sobie, że w sumie pal licho: modne, niemodne... nieważne!

Ale kaszkiety są super!

Wcale nie w mniejszym stopniu super, jak kapelusze.

Jeśli nie wszystkie z nich nawet, to na pewno ten leszy, skoro tak fajnie na mnie leży ;)

12.jpg

Zamiast więc utyskiwać, jakie to Moja Droga Paula androny wypisuje i bronić kapeluszowego honoru zaczęłam się chwalić jej, że chyba przyoszczędziłam ;P
Bo miałam hit sezonu tuż pod nosem - i całkiem za darmo ;P

14.jpg

 Polubiłam się z tym kaszkietem :)

Nie rozstaję się z nim od czasu, gdy odkopałam go na tym przedpokojowym wieszaku ;)

Na dworze nie jest jeszcze tak zimno, żeby chodzić w czapkach, ale na kapelusze jest już niestety zbyt wietrznie.
Kaszkiet więc ratuje moją głowę przed zmarznięciem.

A przy tym wydaje mi się, że całkiem dobrze mi w nim :)

kaszkiet%2Bblog%2B-%2Bkaszkiet%2Bjesie%2
Od dnia, w którym Paula opublikowała ten swój post nie zauważyłam, żeby kaszkietowy trend "wyszedł" na ulice - prawdę powiedziawszy, to na tych łódzkich i zgierskich jestem jedyną kobietą w kaszkiecie ;P
Nadal pojawiają się kapelusze, prym wiodą już jednak standardowe czapki (z pomponami lub beanie) i berety.

3.jpg

Nie mam więc pojęcia, czy ogółowi kaszkiety się nie spodobały, czy ich nieobecność na ulicach wynika raczej z tego... że nie ma ich gdzie kupić!

Nie żartuję! Zakochana w tym lechowym kaszkiecie zapragnęłam sprawić sobie drugi, tym razem czarny - co z tego, skoro w sklepach kaszkietów brak?

2.jpg

W sieciówkach nie ma, na Zalando pojedyncze, bardzo drogie i bez podanego obwodu - nie kupię więc w ciemno czapki za 200 złotych bez pewności, że będzie na mnie pasować.

Ostatnio przyuważyłam kilka fajnych modeli kaszkietów na stoiskach Sezonowej Szafy (kto jest z Łodzi ten wie, co to za twór ta Sezonowa Szafa - kto nie z niej, temu już tłumaczę: to takie wyspy w Galeriach i w marketach, oferujące czapki, szale i kapelusze), ale albo były drogie albo podobnie jak ten mój szare.

A drugiego takiego samego lub podobnego nie potrzebuję.

Cała nadzieja w moim dziadku!

Ostatnio powiedział mi, że wysyp kaszkietów zaobserwował na naszym zgierskim targowisku.
Ponoć przyjeżdża tam taki koleś z czapkami i kapeluszami i ma różne kaszkietów modele.
Niestety - dziadek ostatnio jakoś nieczęsto na targowisko zagląda, a ja z kolei w godzinach, w których przyjeżdżają tam kupcy jestem w pracy :(

1.jpg
Mój kaszkiet najchętniej noszę do zestawów utrzymanych w klimacie nieco zbliżonym do stylu preppy (super prezentuje się z eleganckimi spodniami, oksfordkami, koszulą body i szelkami!) i tych, do których najbardziej pasuje mi określenie ich mianem stylizacji na miejską łobuziarę.

Ten prezentowany Wam dziś jest dla mnie połączeniem tych dwóch stylistyk.

16.jpg
Całą zestawu resztę - poza kaszkietem - mieliście i miałyście już kiedyś okazję podziwiać na blogu.

Na pewno dobrze pamiętacie szal, bo bardzo niedawno na blogu debiutował (w tym poście).

Ze wszystkich szali i chust jakie mam w swojej przepastnej szafie to właśnie ten szalik najlepiej moim zdaniem prezentuje się w towarzystwie kaszkietu :)

Sweter gościł tu rok temu (w zasadzie, to niemal równo rok temu), dżinsowe bryczesy pokazywałam Wam już kilka razy, oficerki były w poprzednim poście ubraniowym, a moją Torbę-Borbę to już chyba znacie bardzo dobrze ;).

9.jpg

Tak - po długim okresie fascynacji małymi torebkami ponownie wracam do noszenia toreb wielkich i przepastnych.

Nie przychodzi mi to bez trudów - odzwyczaiłam się już od grzebania w nich w poszukiwaniu kluczy lub portfela.

Ale lubię tę torbę - i lubię zainteresowanie, jakie wzbudza, kiedy pojawiam się z nią w sklepie lub w autobusie ("Jeeeeny, gdzie Pani taką torbę kupiła?!" jest pytaniem, które słyszę kilka razy dziennie ;P a że większości pytających świecą się na jej widok oczy, to nie ukrywam - jestem z mojej Torby-Borby dumna ^^).

7.jpg

Kaszkiet - Tchibo (z szafy Lecha)
Szalik - H&M
Sweter - H&M
Dżinsowe bryczesy - Bershka
Pasek - Bershka
Skórzane rękawiczki - no name
TORBA BORBA - MOMO FASHION
Oficerki - Lasocki (CCC)

kaszkiet%2B-%2Bkaszkiet%2Bstylizacja%2B-

Pewnie zwróciliście uwagę na to, że zdjęcia wykonane zostały w dwóch różnych plenerach.
Tak, jest tak, jak się domyślacie - pierwszego dnia, w którym próbowaliśmy sfotografować ten zestaw pokonała nas pogoda.

Było buro, szaro i siąpił drobny deszcz - szkoda, że nie udało nam się dokończyć tej sesji tam, bo miejsce jest zacne: to okolice Lasu Łagiewnickiego w łódzkim Arturówku.
Tuż obok mojej pracy ;)

Z kolei te jasne zdjęcia (na których nie mam szalika) robiliśmy wśród malowniczych częstochowskich pól - bo jak pewnie wiecie z mojego fanpejdża ubiegły tydzień ponownie spędzaliśmy wraz z Leszkiem w Częstochowie.

Coś mi się wydaje, że teraz każda "sesja" będzie tak właśnie wyglądać (że robienie zdjęć trzeba będzie dzielić na kilka etapów), bo pogoda jest paskudna.
Chyba już wolałabym, żeby spadł śnieg - wtedy przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać ;P

4.jpg

Zostawiam Was ze zdjęciami i uciekam - przyznam szczerze, że ostatnio nie mam głowy do blogowania.
Jeden z moich dwóch kotów jest naprawdę ciężko chory i właściwie o niczym innym całymi dniami nie myślę, jak o tym, czy kiedyś jeszcze dojdzie do siebie.
Nawet w pracy nie umiem się skupić.
Nie mówiąc już o jakichkolwiek świątecznych zakupach i porządkach...

Jeśli jakoś tam lubicie mnie i mojego bloga, to potrzymajcie trochę kciuki za mojego Endera.
Jest mu to potrzebne.

5.jpg

No i jak - podoba Wam się taka kaszkietowa wersja mnie :)?
Powiedzcie, co sądzicie!

Pozdrawiam Was grudniowo,
Wasza Mar!

P.S. Udanych Mikołajek Wam życzę :)!

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.