Każdy ma swoje hygge – jakie jest twoje?
Zobacz oryginał śr., 25/01/2017 - 19:13Nie jestem typem narzekacza. Czasem lubię sobie tylko pomarudzić, bo kto nie lubi. I tak jak każdemu zdarzają mi się gorsze i najgorsze dni. Czasami jest tak, że wszystko spadnie na głowę na raz: dziecko da popalić, samochód wyląduje u mechanika, pralka po prostu przestanie działać, a na kasa na koncie wyparowała. Wtedy mam właśnie dzień, w którym mam wrażenie, że jestem nieudacznikiem, nic mi w życiu nie wychodzi, a jak coś złego się dzieje, to właśnie mi. Nikomu innemu tylko mi. Zadręczam się, że za mało zarabiam, że źle wychowuję swoje dziecko, że wszystko jest moją winą i jestem czarną owcą rodziny. W takie dni szukam szczęścia. Dosłownie. Wpisuję w google, co zrobić, żeby poprawić nastrój, jak się zmotywować, zasłuchuję się w mówców motywacyjnych, albo zaczytuje w mądrych poradnikach.
Ostatnio znów miałam właśnie taki dzień. Wróciłam spocona z zakupów z Liwią, która na środku sklepu postanowiła leżeć krzyżem i krzyczeć, a później jeszcze popłakać przez wszystkie alejki w supermarkecie, w pracy mi nie wyszło, zmywarka stała pełna, a Bila postanowiła nasiusiać na środku pokoju. Kumulacja szczęścia, mogłabym rzec. Ale! Miałam przecież nie narzekać i nie marudzić. Przyjmuję, że każdy, absolutnie każdy taki dzień ma i trzeba zacisnąć zęby, bo następny będzie o wiele lepszy.
W tamtą środę, w którą chciałam zamknąć się w łazience i nie wyjść z niej do czasu powrotu męża do domu, a który, co gorsza, miał powrócić dopiero w piątek, stanął w drzwiach kurier z książką dla mnie. Rozerwałam karton, niczym Bila kapcie Liwii, bo jestem w gorącej wodzie kąpana i nie mogę poczekać, na spokojnie wziąć nożyczek. Nie. Ja muszę paznokciami i zębami. Ukazało się moje cudo i wybawienie #hygge – duńska sztuka szczęścia. Okładka złapała mnie za serce od razu, jest przepiękna, połączenie złota z granatem wprowadza atmosferę magii, do tego stopnia, że nie możesz się doczekać, aż zaczniesz czytać, dosłownie łakniesz treści tam zawartej…
Świat oszalał na punkcie #hygge.
Przesiąknęliśmy stylem skandynawskim, mamy mieszkania tak urządzone, ubieramy się w tym stylu, nawet jemy podobnie. Czy przyszedł czas, żeby przenieść do nas ich filozofię życia? Słowo, które nie ma odpowiednika w naszym języku, właściwie to chyba w żadnym nie ma, określa stan, filozofię życia, relaks, błogość i uczucie zadowolenia. Hygge nie zaplanujesz, ono przychodzi samo, kiedy zrobisz coś co sprawi ci przyjemność, gdy ogarnie cię uczycie miłości, ciepła i komfortu. Hygge to także rodzina i luz bluz, który czujesz w swoim domu, gdy nikogo nie udajesz i nic nie musisz. I w tym tonie przebiega cała książka. Mało treści, krótkie opisy, za to dużo pięknych i naturalnych zdjęć z życia codziennego, które mają nam przybliżyć o co w tym hyggowaniu chodzi, sprawiając jednocześnie, że uśmiechamy się z każdą kolejną kartką.
Nigdy nie byłam w Dani, więc nie mogłam tego zweryfikować osobiście, ale Duńczycy uchodzą za najszczęśliwszy naród na świecie. Dlaczego? Ponieważ doceniają małe chwile szczęścia w życiu. I o tym jest ta książka, o ulotnych chwilach, o sekundowym uśmiechu i o ciepłym kubku herbaty. Brzy trywialnie, ale to właśnie te najmniejsze rzeczy i najkrótsze momenty składają się na coś większego. Oczekiwałam po książce więcej wartościowej treści, nie tylko pokazania, jak hygguje autorka, ale książka dała mi jedną ważną rzecz: pokazała, że każdy ma swoje własne hygge. I mam je też ja.
Moje hygge, to pachnąca kawa, kiedy wyprawię już domowników do ich zajęć.
Moje hygge, to uśmiech dziecka każdego ranka.
Moje hygge, to bezładnie zrobiony kok na głowie i lekko przypalone naleśniki w sobotni poranek.
Moje hygge, to mąż, który wraca z pracy z pytaniem, co dobrego na obiad.
Moje hygge, to pełne łóżko domowników i pies który umości sobie posłanko w nogach.
Moje hygge, to moja rodzina, która daje mi poczucie bezpieczeństwa.
I wreszcie moje hygge, to mój czas, w którym robię coś tylko dla siebie.
Hygge to małe chwile szczęścia, ciepła woda spływająca po karku, kiedy się kąpiesz, zaplecione małe ręce na szyi i zapach herbaty z cytryną. Najważniejsze przesłanie tej książki – doceniajmy to co mamy i cieszmy się życiem. I w te cholerne dni zwątpienia, staram się przypomnieć sobie, co tak na prawdę jest ważne. To działa. Ja znalazłam swoje hygge, a Ty?
Artykuł Każdy ma swoje hygge – jakie jest twoje? pochodzi z serwisu kamperki.com.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





