Jestem taka najedzona, ale jak za darmo to zmieszczę jeszcze troszeczkę.
Zobacz oryginał śr., 15/10/2014 - 00:08Idąc na zakupy nie lubię wiedzieć po co konkretnie wyruszam. Moje ulubione określenie - idę do sklepu, kupić Ci coś? Ochota uruchamia się w trakcie przechadzania się pomiędzy sklepowymi regałami. I wcale nie mówię tu o kupowaniu spodni czy butów (wbrew pozorom tego akurat nie lubię jakoś szczególnie). Najbardziej lubię kupowanie pysznych i bardzo niezdrowych przekąsek, które nie sprawiają, że będziesz piękny i młody. Czasem przychodzi taka sobota, kiedy odrzucasz wszystkie towarzyskie oferty, zamykasz się w domu i JESZ. Kłamstwo definiuje przyłapanie więc póki nikt nie widzi jak oblizujesz palce po chipsach i zjadasz całe pudełko ptasiego mleczka to obżarstwa nie ma! Nasze ulubione polskie powiedzenie: TAKI GRUBY I JESZCZE JE! Ale póki nie ma w pobliżu kogoś, kto może zdefiniować Twój przypadek jako: `Człowiek, który nie wiedział co ze sobą zrobić więc poszedł się najeść` to znaczy, że nim nie jesteś ;) Dobrze jest się czasem pośmiać z innych ale z własną beznadziejnością lepiej się ukrywać. Coś w tym jedzeniu jest, że wyzwala w nas zwierzęce instynkty. Pamiętam jak kiedyś niespodziewanie odwiedziła mnie przyjaciółka a ja chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszła bo miałam w lodówce pyszne ciasto, którym nie zamierzałam się dzielić. Pamiętam też ciotki, które po Komunii kuzynki pakowały do reklamówek kawałki ciast a zupy wlewały do słoików. No i ludzie z kultowego filmiku pt. Otwarcie biedronki -wyrywający hostessom z koszyka herbatniki. A Chytra Baba z Radomia? Może na co dzień jest całkiem spoko babką, po prostu ten darmowy Zbyszko za 2.89 zł wyzwolił w niej zwierzęcy instynkt przetrwania. Okej, dla baby z Radomia nie ma ratunku.... Ale my za czasów podstawówki? Kogo obchodziła sztuka w teatrze? Ważne było, że po drodze zatrzymujemy się w McDonald's! Pamiętam jeszcze jedną historyjkę, za czasów, gdy mieszkałam w Poznaniu. Mieszkająca za ścianą dziewczyna trzymała przyprawy w pudełku na kłódkę. Nie zapomniałam również o pozostałych mieszkańcach akademca, którzy uwielbili wpadać w odwiedziny w porze obiadu tylko po to, żeby najeść się na zapas. Jest coś dziwnego w perspektywie najedzenia się co sprawia, że stajemy się ludźmi, których sami nie lubimy. Niby pazerność ale przecież raczej nikt z nas nie głoduje. Niby łapczywość, ale przecież mało kto otwiera lodówkę a tam keczup i światło. Gdy byłam mała to raczej niewiele jadłam. Wtedy mama wysyłała mnie do babci i tam o dziwo `rósł mi tobołek`.
Babcia często powtarza `U innych zawsze lepiej smakuje`. I ma babcia rację.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




