Lista blogów » Blogomodzie.com
Jak zregenerować zniszczone włosy – od siana do czupryny
Zobacz oryginał pon., 24/11/2014 - 12:31
Historia moich włosów jest długa – bardzo, bardzo długa rzekłabym wręcz, bo jeszcze 3 lata temu moje włosy sięgały prawie do pasa. Co się z nimi stało? Kilka nieudanych farbowań, parę samodzielnych cięć, ciągłe rozjaśnianie i rozpaczliwe próby powrotu do naturalnego koloru, które kończyły się tym, ze zamiast ciemnego blondu wyszeł mi.. u! I do tego na strasznie, strasznie sianowatych włosach!
Po kilku próbach powrotu do platyny poddałam się – włosy były już doszczętnie wyżarte przez farbę i nadawały się jedynie do ścięcia. Moja ukochana fryzjerka wyczarowała mi boskiego boba, którego nosiłam przez jakiś rok, jednak z czasem znowu zaczęłam popełniać stare błędy – słaba pielęgnacja i ciągłe farbowanie. Postanowiłam więc, że ponownie spróbuję zapuścić włosy, tym razem jednak dbając o nie bardziej niż kiedykolwiek.
Efekt? Cztery lata temu mój koczek, zrobiony z włosów dwa razy dłuższych niż mam teraz, miał taką samą objętość. Znaczy to, że są teraz dwa razy grubsze albo jest ich dwa razy więcej! Jakby nie patrzeć – win! Kolor też bardzo mi się podoba – po dziesięciu latach ciągłego rozjaśniania zatęskniłam za moim naturalnym, polskim blondem.
Jak zregenerować zniszczone włosy?
Czego w takim razie używam do pielęgnacji? Lista jest długa i być może nieco oryginalna – może coś z nich same wypróbujecie :)
1. Szampon Nivea od czasów gdy go wypróbowałam podczas tego wyjazdu stał się moim ulubionym – razem z odżywką z tej serii. Jedyne, z czym go zdradzam, to szampony Alterry z Rossmanna, które uwielbiam za fajny skład <3 2. Odżywka LORYS – dostępna w Auchanie w wielkim, litrowym słoju, kosztuje grosze i nadaje się świetnie jako lekka odżywka po każdym myciu. 3 Goodbye Damage, Garnier - dostałam ją w ramach testu z Wizażu (stąd takie opakowanie) i zauroczyła mnie totalnie – raczej nie naprawia szkód, ale je bardzo umiejętnie maskuje. Fajna odżywka na większe wyjścia, włosy wyglądają po niej naprawdę porządnie, niestety zawiera sporo silikonu który na dłuższą metę może obciążać. 4 Spray rozjaśniający Joanny – odstawiłam wszelkie farby na rzecz tego. Idealnie nadaje się do wyrównania odrostu z rozjaśnianymi włosami i do efektu "ombre". Na całości włosów nadaje piękne refleksy i najważniejsze – nie niszczy tak jak rozjaśniacz (ale nie można powiedzieć, że w ogóle) 5. Wcierka z Joanny, rzepa – właściwie wybór wcierki nie jest tak istotny, co jej regularne stosowanie. Tę lubię bo ma wygodny aplikator – "maziam" nim po skórze głowy a następnie wykonuję masaż. Poprawia ukrwienie, odżywia cebulki i sprawia, ze włosy rosną szybciej i mniej wypadają. 6. Olej arganowy – staram się olejować włosy raz na tydzień. Strasznie tego nie lubię, ale po olejku arganowym jako jedynym widzę efekt – od razu włosy stają się błyszczące i dobrze nawilżone. 7. Maseczka Joanny z olejek arganowym – działa trochę jak popularne "jedwabie" do włosów, nakładamy ją po umyciu, jak krem, dzięki czemu włosy się mniej puszą. Na szczęście nie tworzy efektu smutnych strąków jak te wszystkie silikonowe "jedwabie" (bo z jedwabiem niewiele one mają wspólnego), niestety jest ciężko dostępna. 8. Keratyna i jedwab – kupione w jakimś sklepie z półproduktami kosmetycznymi, używam jako mgiełki do włosów – wystarczy w wodzie rozpuścić kilka kropli. Lekko je usztywniają, ale przede wszystkim powinny dobrze działaś na włosy (podobno – tego akurat nie zauważyłam, może zacznę je dodawać do odżywek). 9. Drożdże – cudowny środek na porost włosów, poprawę wyglądu skóry i zmniejszenie ochoty na słodycze. Codziennie wieczorem zalewam 1/4 kostki 1/4 szklanki wrzątku, mieszkam i rano wypijam (drożdże muszą ostygnąć i się uspokoić). Ohyda, ale działa! 10. Siemię lniane – także staram się pić codziennie, zalewam łyżeczkę ciepłą wodą i czekam, aż zrobi się kleik, wtedy też wypijam. Z takiego kleiku można też zrobić maseczkę na włosy – owszem, robią się błyszczące, ale wydłubywanie z nich ziarenek potem to koszmar!
I jeszcze na koniec moje trzy hity do stylizacji, bez których nie umiem przeżyć, choć odkryłam je całkiem niedawno… Może poza okrągłą szczotką z naturalnego która ma tyle lat co ja – szkoda, że w Warszawie już nie ma pracowni, która je robi, bo są niezniszczalne i genialne! Po pierwsze: Tangle Teezer - czesanie nim to sama przyjemność i mówi to każdy, kogo próbowałam nią czesać. Po drugie: szampon suchy – odkąd go odkryłam nie muszę myć włosów codziennie, a wręcz najlepiej wyglądają właśnie na następny dzień po umyciu, gdy suche końcówki nie są już takie suche, a nasadę ratuję właśnie nim. I ostatni – proszek do stylizacji got2b, działa nieco jak szampon suchy z lakierem – unosi fryzurę u nasady i dodaje objętości. Nasypuję go niego na przedziałek, a następnie masuje i układam fryzurę palcami – włosy zostają dokładnie w takiej pozycji, jak je ułożę. Nawet wiatr podczas jazdy rowerem mi ich nie psuje :)
Post Jak zregenerować zniszczone włosy – od siana do czupryny pojawił się poraz pierwszy w .
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










