Lista blogów » Stylowa Misja
JAK WYGLĄDAĆ SZAŁOWO IDĄC PO JABŁKA DO SKLEPU | SUKIENKA W PTAKI
Zobacz oryginał czw., 13/09/2018 - 11:00Idziesz na targowisko po jabłka, do supermarketu po ryż, czy po prostu poprawić sobie humor w odzieżowym? Zobacz jak wyglądać przy tym szałowo.
Wielokrotnie słyszałam od klientek "Ale gdzie ja w tym pójdę?". Zawsze odpowiadam wtedy: "Do Biedronki na zakupy!". Mina jaką w efekcie uzyskuję, to element zaskoczenia i niedowierzania. Tylko, że ja mówię wtedy całkiem serio.
Nie bójmy się iść na zakupy ubrane ładnie, ale pamiętajmy przy tym o wygodzie. Wyciągnięte dresy i dziurawe trampki nie dadzą oczekiwanego efektu. Czujmy się dobrze same ze sobą, nawet w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach i poświęćmy przed wyjściem pięć minut na dobór odpowiedniej kombinacji ubrań.
Jestem mamą od dziewięciu lat i miałam w swoim życiu czas kiedy było mi wszystko jedno, chodziłam w rozciągniętych, poplamionych dresach, byle jak związanych włosach i nie zwracałam uwagi na to jak wyglądam. To był duży błąd. Czułam się wtedy brzydka i gruba, miałam wrażenie, że jestem cieniem na ulicy. Byłam tylko maszyną do wychowywania dziecka, a przynajmniej tak mi się wydawało. Tor moich myśli zdecydowanie schodził na złą drogę, mimo iż miałam wsparcie. Sama trochę sprowadziłam się na złą modową drogę, co zaważyło również na innych kwestiach. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo moda uniesie mnie w przestworza, a ja odnajdę w niej siebie samą.
Teraz myślę, że naprawdę nie trzeba było mi wtedy wiele. Po kilku latach zmieniłam mój tok myślenia i zaczęłam zwracać większą uwagę na to jak wyglądam. Okazało się, że to był pierwszy krok do odnalezienia siebie samej po ciąży. Jeśli myślicie, że poszłam na zakupy, wydałam miliony i nagle wszystko było dobrze to źle myślicie. Zaczęłam od swojej własnej szafy. Wyrzuciłam ubrania dziurawe, poplamione, za duże, lub wychodzone. Zostawiłam niewiele, ale to niewiele okazało się kluczem do sukcesu. Nie bałam się też lumpeksów. Nieraz wydałam dwadzieścia złotych, a mogłam stworzyć z tego pięć różnych stylizacji. Odnalazłam światełko w tunelu i tak też zaczęła się moja przygoda z modą.
A co z Wami? Nie chodzi mi wcale o wciskanie się w dopasowane sukienki i szpilki. Chodzi o wystosowanie w sobie nawyku by wszędzie wyglądać "jakoś". Dlaczego nie postarać się nawet wtedy, kiedy wychodzimy tylko po jabłka na targowisko? To naprawdę działa. Najważniejsze, że nie potrzeba przy tym wiele. Dobrze dopasowane jeansy i ładny t-shirt, a do tego wygodne buty to pierwszy krok do sukcesu, kiedy musimy wyjść z domu z naszą małą pociechą wymagającą wykonywania różnych dziwnych akrobacji. Wiecie, że schylanie się do dziecka w źle dopasowanych jeansach może przyprawić o konkretne podniesienie ciśnienia? Zsuwające się z pośladków i duszące w brzuch spodnie potrafią mocno wnerwić. Niby pierdoła, ale dzień zepsuty.
Moja propozycja jest prosta. Dobrze dobrana do sylwetki tunika, spodenki, spodnie, lub legginsy (w zależności od pogody) i wygodne buty. Całość uzupełnijmy plecakiem, lub dużą torbą. Prosto, wygodnie i z efektem. U mnie możecie dziś zobaczyć lekki kolorystyczny misz-masz, który jakoś jednak składa się w całość. Sukienka okazała się być dla mnie tuniką, więc połączyłam ją z krótkimi spodenkami. Do całości dodałam niezwykle miękkie skórzane buty na platformie i dużą torbę z materiału, który (mam nadzieję) przetrwa wiele. Kapelusz i okulary to jak zawsze propozycja dla odważnych i oczywiście nie wyobrażam sobie tych dodatków w supermarkecie. To raczej wariacja na spacer. Lubię jednak pokazać Wam zawsze nieco więcej - takie pozatematyczne smaczki.
Mam nadzieję, że dzięki mojej historii chociaż jedna z Was odnajdzie na nowo samą siebie i już dziś postanowi zajrzeć do swojej szafy w celu małej selekcji.
fot. Marcin
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



