Lista blogów » Starej Lumpeksiary internetowe wywody.

Jak przekonać dzieci do noszenia używanych ubrań?

Zobacz oryginał
Ubrania dla dzieciaków są nieprzyzwoicie drogie. Chociaż zastanawiam się czy to nie jest zbyt delikatne słowo. Jak można stosować takie wygórowane ceny, kiedy ubrania te nie będą służyć dłużej niż jeden sezon (o ile dobrze pójdzie oczywiście). Nie chcę jednak przez cały wpis narzekać, bo bezpośrednio problem ten mnie (jeszcze) nie dotyczy. Aczkolwiek wiem, że moje dziecko (bądź dzieci) będzie miało najlepsze ciuchy z lumpa, bo mamusia nie opuści żadnej nowej dostawy ;).
Ale nie o tym miało być, więc już zmierzam do sedna.
Dla mniejszych dzieciaczków nie ma znaczenia czy ubrania mają nowe czy po kimś, ważniejsze jest żeby z koszulki czy swetra uśmiechała się do nich Myszka Mini bądź Świnka Pepa, ewentualnie atakowały Angry Birds. Problemy zaczynają się gdy pociecha idzie do szkoły, gdzie coraz większy wpływ wywierają na niego rówieśnicy. A jakie potrafią być dzisiejsze dzieciaki to chyba każdy wie...najbardziej sztampowym przykładem niech będą chociażby wymagania co do prezentów na Pierwszą Komunię. W szkole, jak to w szkole, każdy chyba jeszcze pamięta jak to z nami bywało. Liczą się modne gadżety, nowe (i markowe) ubrania i wszystko czym można się pochwalić rówieśnikom. A w dobie facebooka potrzeba przechwalania się nabrała na sile i znaczeniu. To, że dzieciaki potrafią być okrutne względem siebie, też nie jest żadną nowiną. Niestety może się tak zdarzyć, że nasze dziecko zostanie w okrutny sposób wyśmiane za noszenie używanych ubrań (nieważne czy z lumpeksu czy po starszym rodzeństwie), ale jest to najczarniejszy scenariusz. Bo przecież mogło tylko usłyszeć niepochlebną opinię kolegów i koleżanek z klasy o ubieraniu się w lumpeksach i nie chcąc się wyłamać (a co gorsza przyznać się do tego) kategorycznie odmawia noszenia używanych ubrań.
Nie oszukujmy się, z rówieśnikami naszych dzieciaków ciężko będzie nam konkurować. Ubieranie na siłę również nie jest najlepszym pomysłem. Co więc zrobić aby przekonać córkę, że w lumpie można ubrać się w modne i markowe ciuszki, a syna, że koszulkę Barcelony można kupić w szmateksie?
Iść na kompromis. Po pierwsze jeśli nie wiesz co wśród młodzieży jest aktualnie na topie, nie kupuj niczego sama. Lepiej zabrać dziecko na wspólne zakupy, pokazać sklep, zachęcić do szperania. Jeśli chociaż jedna rzecz się spodoba, już będzie to dużym sukcesem. A jak rozwiązać kwestię naśmiewających się rówieśników? Wytłumacz dziecku, że nie musi nikomu się przyznawać, że rodzice kupują używane rzeczy, jeżeli tego nie chce. Tłumaczenie, że to żaden wstyd na nic się nie zda, bo w tym okresie niestety nie my decydujemy co jest hot, a co nie. Bardziej radykalnie? Zabierz dzieciaka na dzień dostawy, niech zobaczy ile ludzi kupuje w lumpie. Do jednego z moich ulubionych sh pewna dziewczyna zawsze przychodziła z córką na otwarcie (ok 10-12 lat), mama ruszała w swoją stronę, a dziewczynka w swój rewir. Zawsze młoda wybrała sobie coś ciekawego. Ostatnia sprawa, jeśli dzieciak uważa, że coś jest obciachowe, nie wmuszaj mu tego na siłę. 
Zastosować fortel. To był sposób mojej mamy (a ja głupia zorientowałam się po latach). Mama kupowała mi ubrania w lumpie (oczywiście jako tako znała mój gust, ale w sumie to jest też nauczycielką więc wie jak dzieciaki ubierają się do szkoły), a mnie mówiła, że kupiła na rynku i oderwała metkę. A ja łykałam to na zawołanie, ot taka właśnie byłam naiwna. Z kolei jedna z moich klientek nauczyła swoje dzieciaki, że wszystkie rzeczy przed założeniem pierwszy raz trzeba wyprać. I tak, nieważne czy kupuje u nas, czy w zwykłym sklepie, pierwsze co robi - wrzuca do pralki i pierze. Słowa "używane" w stosunku do ubrań po prostu nie stosuje.
Chcesz przedstawić swoje argumenty przemawiające za kupowaniem używanych ciuchów dziecku? Nigdy nie ograniczaj się jedynie do kwestii finansowych (coś w stylu, nie stać nas, nie mamy kasy). Raczej spróbuj wytłumaczyć, że są to rzeczy lepsze jakościowo, niepowtarzalne, z takich samych sklepów co są w galeriach handlowych oraz (zadziała głównie u młodych dziewcząt) odwołać się do ilości (czyli najlepsza z lumpeksowych zasach, więcej za mniej :D).
Ostatnie co napiszę zapewne nie mogłoby dotyczyć nikogo kto czyta mój wpis. Piszę do z perspektywy sprzedawcy. Czasami kiedy widzę co mamy (lub o zgrozo babcie) kupują swoim dzieciom bądź wnukom nóż mi się w kieszeni otwiera. Wybór ubrań jest (zapewniam) przeogromny, a panie te potrafią wygrzebać takie maszkarony i paskudy, że dzieciaków normalnie żal. Rozumiem, że dzieciom należy wpajać zasadę, jako by wygląd nie był czynnikiem najważniejszym przy ocenie danej osoby, aczkolwiek mając wybór (bo to nie zwykły sklep gdzie najładniejsze rzeczy są najdroższe) lepiej poświęcić trochę więcej czasu, a najkorzystniej przyjść z dzieciakiem żeby mógł się sam określić czy się podoba czy nie. Bo potem panie (szczególnie babcie, oj tak) dziwują się, że dzieci nie chcą nosić tego co nakupowały.
A co jeśli dziecko kategorycznie odmawia wstępu do lumpa, nie wspominając już o noszeniu używanych ubrań? Nie martwić się ;) Dorośnie, jak ja. Od największego przeciwnika (16-21 lat) do totalnego lumpeksomaniaka. Oczywiście, nie dać się zbałamucić i raz w miesiącu biegać z dzieciakiem do Zary czy Adidasa, jeżeli nas na to nie stać. Ja w takim przypadku postawiłabym na ekspresową naukę oszczędzania, czyli chcesz nowe Najeczki? Uzbieraj sobie. Zapracuj sobie na nie. Wszystko w ramach zdrowego rozsądku.
Jednak co ja tam mogę wiedzieć, czysta teoria i zasłyszane od innych, jednak sama do powyższych rad w 100% bym się zastosowała. Jeżeli ktoś o większym doświadczeniu praktycznym (czyli jakimkolwiek) chciałby coś dodać, czekam z niecierpliwością ;)
A tymczasem dobranoc.

WP_032043.jpg


WP_032044.jpg

Converse 150 hrywien, SH Ukraina
Spodnie H&M (cena poraża, ale co miałam zrobić kiedy tak bardzo, bardzo, bardzo mi się spodobały)
Bluzka również H&M ale już SH, 18 zł (ma wstawki z ekoskóry przy dekolcie i rękawach niestety zapomniałam to zautoportretować;))

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.