Lista blogów » Neonowa Strzała
Instagram story #9
Zobacz oryginał ndz., 14/08/2016 - 21:26 Ależ ten czas leci! Dwa tygodnie nie wiadomo kiedy minęły! Ale, powracam do Was z Instagram story z całkiem sporą, jak na mnie, ilością wydarzeń z dnia codziennego ;)
Kto mnie jeszcze nie obserwuje na Instagramie, zapraszam pod NEONOWA_STRZALA.
Tydzień temu chcąc przygotować Instagram story, doszłam do wniosku, że nie ma to zbytnio sensu, ze względu na fakt niewielkiej ilości zdjęć umieszczonych w tej aplikacji. Celowo jednakże postanowiłam w tym wpisie zgromadzić ostatnie 14 dni mojego życia, dlatego...
Cofnijmy się na początek sierpnia, a bardziej nawet do ostatniego lipcowego weekendu. Na moje barki spadło dostarczenie brata na obóz żeglarski do Rynu i poza tym, że był to bardzo przyjemny czas, to był to dzień, w którym pierwszy raz od dłuższego czasu otarłam się o dorosłość. Sytuacja była dość prosta, a jednak ściągająca na ziemię. Zameldowaliśmy się na miejscu, ale obóz na dobre się jeszcze nie zaczął, gdyż do tego ustalonego czasu mieliśmy prawie 20 minut. Rzuciłam hasło:
- Chodźmy na pomost. - Po czym spotkałam się z reakcją brata:
- Nie możemy tam iść bez opiekuna.
I w tej chwili zamarłam. Dotarło do mnie, że jeszcze niedawno to mnie odwozili na obozy, to ja byłam podopieczną i to ja się obawiałam pójścia gdzieś bez pytania. A tu nagle buuum! Ola - prawna opiekunka, biorąca na siebie odpowiedzialność, mająca na celu dobro brata. Dorosłość depcze mi już porządnie po piętach i widzę, że pora się przyzwyczaić.
Wracając uchwyciłam w samochodzie moją i chłopaka stylówkę. Kiedyś już Wam wspominałam, że mój życiowy towarzysz uwielbia nosić kolorowe rzeczy, a zdjęcie z #perfectcouple, jest jedynie na to dowodem. Czasem jest bardziej kolorowo ubrany ode mnie!
Z takich znaczących wydarzeń były też zakupy w Pandorze. Znaczących, bo przy większości okazji staram się, aby dobra, jakie wynoszę z tego sklepu, miały dla mnie znaczenie i wartość sentymentalną. Nie mówię, że tak jest przy każdych zakupach, ale mogę powiedzieć, że każdy zakup doskonale pamiętam, a z większością wiążą się jakieś specjalne dla mnie okazje. W tym przypadku, zamieniłam mój stary prezent, którym sama niezbyt trafiłam w własny gust, na pierścionek, który będzie mi przypominał o całej sytuacji. I takim sposobem również zapoczątkowałam kolekcjonowanie pierścionków. Tu pies pogrzebany, bo to cholernie wciąga!
Na początku lipca odbyły się również dwie plenerowe (edytorialowe) sesje. Efekty jednej z nich mieliście już okazję oglądać na mojej stronie - tak, chodzi o sesję black swan. Zdjęciami z tej sesji zaspamowałam mój Instagram w tym, mijającym już, tygodniu. Efekty drugiego pleneru, będziecie mieli okazję zobaczyć pod koniec sierpnia. Zdjęcie z #relax jest już zdjęciem uchwyconym po sesji, gdy siedziałam w domu i odpoczywałam przed telewizorem, delektując się dodatkowo winem. Spokojnie, nie wypiłam całej butelki, a końcówkę, która znajdowała się na dnie ;) Drugie zdjęcie, z #fashion, to foto, które zrobiłam podczas przeglądania zdjęć na aparacie, leżąc już w łóżku, i które wysłałam Poli na dobranoc, z dopiskiem SZTOS. Tak mi się spodobało, że nie mogłam się powstrzymać, aby go nie przesłać dalej. Swoją drogą, patrząc na te dwie stylizacje, domyślacie się już, w jakim klimacie będzie nadchodzący plener? ;)
Na swoim Instagramie staram się również umieszczać inspiracje związane z architekturą, zarówno jeśli chodzi o kubaturę jak i wnętrza. Tu przykład łazienki marzeń. Uwielbiam marmur i w tym wydaniu bardzo on mi się tu podoba. W dodatku jest on tu idealnie wyważony co do wnętrza, dzięki czemu nie czuć przesytu tym materiałem. Dla mnie bomba!
Pięknym zakończeniem zeszłego tygodnia był pokaz Mariusza Przybylskiego, który odbył się w Białymstoku w ramach kolejnej edycji Fashionable East. Kolekcję wcześniej widziałam na zdjęciach, tym razem miałam okazję zobaczyć na żywo i moje zdanie jest niezmienne - robi wrażenie! W pokazie, który wyreżyserowała niezawodna Kasia Sokołowska szedł nawet mój kolega, zatem wydarzenie podwójnie szczególne ;) Finał pokazu był magiczny. Gdy wszyscy modele wyszli na scenę (pokaz odbywał się na deskach Opery i Filharmonii Podlaskiej), powoli zaczęły unosić się podesty, tworząc spiętrzenie. Zabieg ten spowodował, że chwila ta nabrała jeszcze większej wyniosłości, a efekt dodatkowo spotęgowało oświetlenie, które było spektakularne (wierzcie mi, mój telefon nie oddaje doskonałości tej chwili).
Ten tydzień zdecydowanie należał do edytorialowej sesji black swan. Zarówno na Facebook'u, jak i na Instagramie, publikowałam wiele zdjęć z tej sesji i nie będę ukrywać, że w moim odczuciu, jest to jedna z naszych najlepszych sesji. Z pewnością może się mierzyć jakością z sesjami poświęconymi trendom makijażom na wiosnę i lato (pierwsza sesja makijażowa TUTAJ, druga TUTAJ).
I na koniec wydarzenia z ostatnich dni, czyli piątku i soboty. W piątek minęły dokładnie 3 lata od kiedy byłam jedyny raz na Coke'u w Krakowie i kiedy po raz pierwszy w swoim życiu zobaczyła Florence na żywo. Towarzyszył mi wtedy mój #neonowateam, czyli Pola z Kasią, z którymi spałam w jednym namiocie na polu namiotowym. Na cały festiwal pojechałyśmy w szóstkę, ale pozostałe laski stały niemalże pod sceną :D
W piątek także zrobiłam na spontanie zdjęcia stylizacji, która na dniach, czyli pewnie jutro lub we wtorek, pojawi się na stronie. Klimat tych, choć jest to zwykły streetstyle, podoba mi się bardzo. Obrobiłam je w mojej ulubionej aplikacji VSCOCAM, używając jednego z najczęściej wybieranych przeze mnie filtrów. Przyznam szczerze, że te filtry, ze zwyczajnego, nieatrakcyjnego miejsca, potrafią zrobić mega klimatyczną miejscówkę. A więcej o stylizacji w nadchodzącym wpisie.
A w sobotę nastał ten dzień, gdy trzeba było Młodego odebrać z obozu. Jedno zdjęcie udokumentowało detale mojej stylizacji (i widać także pierścionek, o którym pisałam wyżej), a drugie - drugie to selfie machnięte z nudów, bo droga nieco długa, pogoda nieatrakcyjna, a bateria jeszcze w miarę naładowana :D
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










