Lista blogów » Neonowa Strzała
Instagram story #8
Zobacz oryginał wt., 02/08/2016 - 21:00 Zdaje się, że dawno nie było podsumowania tego, co działo się na moim koncie na INSTAGRAMIE (NEONOWA_STRZALA), zatem powracam do Was z tym cyklem i wspominkami z minionego tygodnia i jednej nocy :D
Z tą nocą nie żartowałam! W niedzielę, tydzień temu, Nika (Scal widoczne) z mojego #neonowateam, miała swój wielki dzień, no i jak się domyślacie, nie mogło mnie zabraknąć na tej uroczystości. W końcu się doczekałam, bo powiem Wam szczerze, że i ja odliczałam dni do jej wesela. Zachwyciła mnie totalnie w swojej sukni, mimo że suknię na przymiarkach widziałam i znałam zarys całości. Nika i jej mąż są wyznania prawosławnego i muszę Wam przyznać, że takie wesele, jakie zaserwowali gościom, było niesamowitym przeżyciem, którego w życiu mogę już nie doświadczyć. Nie mam więcej znajomych, wyznania prawosławnego, którym by tak silnie zależało na podtrzymywaniu tradycji i kultury związanej z ich religią, dlatego ta uroczystość wydawała się jeszcze bardziej szczególna. Dobrą zabawę, w typowo słowiańskim stylu (każdy z gości dostał nawet śpiewniczek, by móc aktywnie uczestniczyć w śpiewaniu), poprzedziła piękna ceremonia w cerkwi. Z pewnością ten ślub i wesele pozostaną na długo w mojej pamięci i sercu :)
Mogę powiedzieć, że zeszły weekend zapoczątkował serię wyjść w tygodniu i do jednego z nich należało również odwiedzenie nowego lokalu z sushi, DOHO SUSHI, znajdującego się na Kijowskiej w Białymstoku. Wystrój wnętrza mnie zachwycił totalnie! Świetnie współgra z tym, jakie jedzenie jest podawana w tym lokalu, co moim zdaniem jest ważne przy aranżacji wszelakich punktów gastronomicznych. Do tego lampy, wyglądające niczym origami, zawieszone pod sufitem spodobały mi się do tego stopnia, że chcę mieć podobne u siebie w domu. Jeśli chodzi o samo sushi - nie będę ukrywać, jestem amatorem w tym temacie i nie bardzo się znam, ale jedno jest pewnie, umiem odróżnić jedzenie, które mi smakuje od tego, które mi totalnie nie pochodzi, a te sushi zjadłam z ogromną przyjemnością ;)
Na zdjęciu poniżej widać jeszcze mój kolejny worek w kolekcji. Powiedziałam, że bez niego nie wyjdę ze sklepu i sprzedawczyni aż przeszukała magazyn, bym mogła spokojnie wrócić do domu. Takie poświęcenie klientowi aż mnie zwaliło z nóg :D
W zeszłym tygodniu opublikowałam Wam dwie stylizacje, z kolejnym nowym, wyprzedażowym nabytkiem, czyli kapeluszem. Zawsze brakowało mi słomianego kapelusza, w którym swobodnie poruszałabym się po mieście, a w dodatku takiego, który niczym za dotknięciem magicznej różdżki, nadawałby charakteru stylizacji, sprawiał, że bez niego, całość wydaje się jakaś pusta. Terazo mam! I pilnuje, by się nie zgubił, pobrudził, zgniótł, bo będzie rozpacz, gdy się coś z nim stanie :D
Sobotnie wyjście do miasta obfitowało w zdjęcie z cyklu #fromwhereistand, na którym stoję z kolegą, który delikatnie mówiąc, wciął mi się celowo w zdjęcie, ale przyznam, że bez niego nie byłoby takie fajne :D Inspirującą podłogę można znaleźć nawet w nocnym sklepie o 23, zatem, dlaczego by nie zrobić dodatkowo zdjęcia z tego miejsca? Zawsze to pozostaje jakaś pamiątka z kolejnego wyjścia i spotkania ze znajomymi :D
I na koniec moje nowe espadryle! Po dniu chodzenia w nich, gdy się już lekko rozeszły, mogę śmiało powiedzieć, że są niesamowicie wygodne. Sama jestem ogromnie zaskoczona, szczególnie, że zakup pochodzi z H&M, czyli sklepu, który nie do końca specjalizuje się w produkcji obuwia. Warte swojej ceny i godne polecenia, szczególnie, że na nodze prezentują się mega uroczo. Tak Wam mówię, jakby kwestia o wygodzie nie była wystarczająco przekonująca ;)
Do zobaczenia w kolejnym odcinku! Buziaki
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










